Cytaty
Żądamy ośmiogodzinnego dnia myślenia!
Wystarczy się oddać iluzji, aby odczuć realne konsekwencje.
Zanika rękodzieło. Nawet w zbrodni.
Żyć jest bardzo niezdrowo. Kto żyje, ten umiera.
Z Księgi Przeznaczenia: „A jedni muszą być czopkami”.
Wymówka ludożerców: „człowiek to bydlę”.
Zawsze trzeba mieć kogoś, by za nim tęsknić.
Zdarza się, że haczyk zostaje połknięty razem z rybakiem.
Żyjmy dłużej! Niż inni.
Wszystko należy poświęcić człowiekowi. Tylko nie innych ludzi.
Wyprowadził własne ślady w pole.
Za każdego trupa zapisujemy śmierci plus krzyżykiem na cmentarzu.
Z trwogi narodu rzadko rodzi się tchórz.
Zegar tyka. Wszystkich.
Z każdą papugą znajduje się szybko wspólny język.
Za taniochę ludek chętnie drogo płaci.
Z jednego systemu nie wydobędziemy się długo: ze słonecznego.
Ze stylistyki: Trzeba odróżniać „co można na ten temat powiedzieć” i „co wolno na ten temat powiedzieć”.
Że lata idą, to nic, ale w którą stronę!
Wszystko jest jadłospisem czasu.
Z jego ust wychodzą najszlachetniejsze słowa. Dziwicie się im?
Wyrwa po człowieku może być maleńka, np. kalibru 7 mm.
Zawsze można być wyżej powieszonym.
Życie zabiera ludziom zbyt wiele czasu.
Zdarza się, że chorąży wieje w inną stronę niż sztandar.
Wyobraźnia? Onaniści mają największą.
Wzięli go za kogoś innego, ale oddali lojalnie jego własnego trupa.
„Z eunuchami można mówić długo” – opowiadała pewna pani z haremu.
Z tych belek, których nie widzieli w swoim oku, zbudowali sobie wille.
Wszyscy chcą naszego dobra. Nie dajcie go sobie zabrać.
Zdarza się, że autor, nie umiejący rozsupłać sztuki, zabija bohatera zamiast siebie.
Z niedomówień powstała literatura.
Wysoki to poziom, gdy na głowę ludności przypada pół głowy.
Żeby być sobą, trzeba być kimś.
Zmartwychwstać mogą jedynie trupy. Żywym trudniej.
Z recenzji: „Poetę tego cechowało szlachetne ubóstwo myśli”.
Za każdym rogiem czyha kilka nowych kierunków.
„Wszystko kręci się wokół człowieka” – rzekło koło udręki.
Zając l u b i buraczki – takie jest zdanie kucharza.
Żeby śmierć można było na raty odespać!
Z Dziesięciorga Przykazań wysnułem jedenaste: zwięzłość.
Z każdą nową falą nowe bałwany.
Wyjcie! Poczujecie się młodsi o miliony lat.
Zawsze znajdą się Eskimosi, którzy wypracują dla mieszkańców Konga Belgijskiego wskazówki zachowywania się w czas olbrzymich upałów.
Wszystkie wielkie tragedie mają happy end, ale kto potrafi wysiedzieć do końca.
Zrzucił skórę, a krzyczał, jakby go z niej obdzierano.
Życie układa się rozmaicie – do grobu.
Wykrzyknik, który sflaczał, staje się znakiem zapytania.
Wszystko jest mgnieniem oka. Ironicznym.
Ze stołu pańskiego spada czasem biesiadnik.
XI przykazanie: „Nie cudzosłów!”
Wszystko jest funkcjonalne, a zwłaszcza to, co jest wyraźnie do n i c z e g o.
Wszystko jest w rękach człowieka. Dlatego należy myć je często.
Wystarczy słowo – reszta jest gadaniem.
We dwójkę trudno do rozwodu dotrzeć. Łatwiej samotrzeć.
W dżungli noszą hełmy szturmowe przykryte siatkami, w które wplatają najrozmaitsze maskujące zielska. Ja noszę czapkę frygijską obszytą błazeńskimi dzwonkami.
Wielu z tych, co wyprzedzili swój czas, musieli nań czekać nie w najwygodniejszych pomieszczeniach.
Wielcy lunatycy nie potrzebują księżyca.
W przedpieklu nie powołuj się jeszcze na szatana.
Tylko ludzie, którzy mają ideały, nie mogą ich osiągnąć.
Wiatry wieją bardzo przezroczyście.
Wstyd jest piorunom konać w piorunochronach.
W niektórych słownikach brak słowa honoru.
Uważajcie, satyrycy! I w krzywym zwierciadle hieny ostrzą sobie zęby.
Wielu z moich przyjaciół stało się moimi wrogami, wielu nieprzyjaciół zaprzyjaźniło się ze mną, ale obojętni pozostali mi wierni.
Ustrój ustrojem – a panuje konsternacja.
Wieczność? Jednostka czasu.
Własna niemoc jest tak niebezpieczna jak cudza przemoc.
Uciekła mi myśl z głowy. Przed kim?
Ukamienowali go pomnikiem.
Uważajcie, satyrycy, z rodzeniem pomysłów! W filmie R. Claira „Niech żyje wolność” z roku 1931 brzmi refren jednej z ironicznych piosenek: „Le travail c'est la liberté”, a w roku 1940 na bramie oświęcimskiego obozu pojawił się napis „Arbeit macht frei!”.
W piekle diabeł jest postacią pozytywną.
W walce idei giną ludzie.
Uważaj z wyborem marzeń. Marzenia się czasem spełniają.
W walce między sercem a mózgiem zwycięża w końcu żołądek.
Tyrani ścinali ręce trzymane na pulsie.
Wierzę, że człowiek stworzy kiedyś „homunculusa”, człowieka sztucznego, ale na miłość Boga zaklinam, niech nie powtarza jego błędu i nie stwarza tego człowieka na podobieństwo własne.
W harmonii polskiej literatury za dużo pedałów.
Większość ludzi ma sprecyzowany światopogląd.
Przez mniejszość.
Tym samym mózgiem myśleć i wierzyć?
Wstyd określa świadomość.
Uderz w struny, a nożyce się odezwą.
Walczmy o estetykę wnętrz ludzkich!
Wielu dłubie w przełomowych chwilach narodu w nosie. Najczęściej pochodzą oni z rodzin, w których uważa się dłubanie w nosie za rzecz brzydką.
W swej skromności uważał się za grafomana, a był donosicielem.
Widziałem raz żywy symbol triumfu człowieka. Stał już nad przepaścią i zrobił wtedy w nią siusiu.
Wielkie czasy mogą zmieścić pokaźną ilość małych ludzi.
Wpadł. I to na pomysł.
Wolności nie można symulować.
W sytuacjach bez wyjścia niektórzy świetnie się urządzili, nie bojąc się eksmisji.
Twarz wroga przeraża mnie wtedy, gdy widzę jak bardzo jest podobna do mojej.
Wieża w Pizie nachylona jest pod kątem widzenia turystów.
Wieko trumny od strony użytkownika nie jest ozdobne.
Wiem, skąd legenda o bogactwie żydowskim. Żydzi płacą za wszystko.
Wolę napis „Wstęp wzbroniony” aniżeli „Wyjścia nie ma”.
Twórzcie o sobie mity, bogowie nie zaczynali inaczej.
W epokach herezyj jest cieplej. Od stosów.
Uważaj, by się nie dostać pod czyjeś koło szczęścia.
W domu powieszonego nie mówi się o stryczku. A w domu kata?
„Wracamy zawsze do naszej pierwszej miłości.” Może. Ale w coraz to innych celach.
W co wierzę? W Boga. Jeżeli jest.
Strzeżcie się tych botaników, co twierdzą, że drzewo poznania rodzi korzenie zła.
Szerzenie niewiedzy o wszechświecie musi być także naukowo opracowane.
Śniła mi się we śnie rzeczywistość. Z jaką ulgą się obudziłem.
Stawiaj kropkę pod znakiem zapytania.
„Słyszałem, że świat jest piękny” – rzekł niewidomy. „Podobno” – odpowiedział widzący.
Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
Tłum krzyczy jednymi wielkimi ustami, ale je tysiącem małych.
Spotkałem człowieka tak nieoczytanego, że musiał cytaty z klasyków wymyślać sam.
Stosy nie rozświetlają ciemności.
To wielka figura – starczy na kilka trójkątów małżeńskich.
Śmiałek: je z ręki tyrana.
To, że umarł, nie jest jeszcze dowodem, że żył.
Sprawa była tak przezroczysta, że wszyscy sobie o nią łeb rozwalali.
Ślepy, głuchoniemy obywatel jest błogosławieństwem dla państwa.
Skazaniec nigdy nie dorasta do szubienicy.
Świat jest piękny! I to jest właśnie takie smutne.
Świat zawsze powraca do normy. Ważne, do czyjej.
Ta cicha duma w człowieku – śmierć broni się przed nami, ale w końcu ulega.
Trudno doczytać się własnego analfabetyzmu.
Ten stąpa po różach, co po grządkach depce.
Taki stan panuje w państwie, jaki w nim rządzi.
Tego, co ma plecy, całują i niżej.
Trzeba ciągle podkreślać, że „amoralny” nie pochodzi od Amora.
Szukacie drugiego dna? Wasze wam już nie wystarczy?
Śnił mi się Freud. Co to znaczy?
Trzeba mieć dużo cierpliwości, by się jej nauczyć.
To nic, że wielu naszych dzieł nie można przetłumaczyć, smutniej, że nie można ich cudzoziemcom wytłumaczyć.
Szkoda, że do raju jedzie się karawanem.
Tam, gdzie wszyscy śpiewają na jedną nutę, słowa nie mają znaczenia.
Trzeba wiele rzeczy doprowadzić do absurdu, niech poznają swego rodzica.
Trzeba być co najmniej półtorainteligentem, by zrozumieć bełkot półinteligenta.
Słowa są nekrologami myśli.
Trzymaj język za zębami – w pogotowiu.
Straszny jest knebel posmarowany miodem.
Suma kątów, za którymi tęsknię, jest na pewno większa od 360.
Splot faktów – pętla.
Sny zależą od pozycji śpiącego.
To dziwne, jak trudno wywołać echo w najbardziej pustych głowach.
Świt przerywa często najpiękniejsze sny o nim.
Śmiał się jedynie w duchu, i to Ustaw.
Straszne są słabostki siły.
Tam, gdzie zagrzebią moje serce, wyrośnie róża. Z ciernia.
Stawia siebie przed pierwszymi. Ma rację. Jest zerem.
Spadochron noś i chodząc pieszo.
Świat wcale nie jest zwariowany, choć nie jest dla ludzi normalnych. Jest dla znormalizowanych.
Sursum corda, ale nie wyżej mózgu.
Tradycja – dziedziczne szlachectwo plagiatu.
Sumienie miał czyste. Nieużywane.
Szybkość orientacji? Nie urodzić się.
Szkoda, że szczęścia nie można znaleźć na drodze do niego.
To, co nie istnieje, nie jest tajemnicą.
Śnił mi się koszmar: Przerost biurokracji w państwie, gdzie niedawno ukończono likwidację analfabetyzmu.
Statki kosmiczne i niedostatki ziemskie.
Skarlałe zasady – zasadzki.
Świat nigdy nie może przebaczyć tym, co nic nie zawinili.
Posiadł wiedzę, ale jej nie zapłodnił.
Powiedział Heraklit: „Panta rhei”. Rzekł Kowalskides: „Cholera!” Zauważył krytyk: „Konkurowali ze sobą w zwięzłości epigramatycznej”.
Są nie tylko anioły-stróże, są i szatany-stróże.
Powiedz mi, z kim sypiasz, powiem ci, o kim śnisz.
Prawdziwa mądrość nie opuszcza głowy.
Są czasy, kiedy ludzie mówiąc przez sen, kłamią.
Prawdziwy wróg nigdy cię nie opuści.
Są tacy, co nie potrzebują nocy. Ciemność promieniuje z nich.
Przejrzałem go na wskroś, wiem, kto za nim stoi.
Satyrycy winni ostrzyć swój język na kamieniu mądrości.
Serce człowieka bije drugiego niemiłosiernie.
Powiedziały krety: „Ludzie są ciemni, potrzebne im światło”.
Rozumiemy wszystko, dlatego nie możemy niczego zrozumieć.
Sam widziałem raz cud. Było to wtedy, gdy obeszło się bez cudów.
Są urodzeni mężowie stanu – wyjątkowego.
Prawda zawsze wychodzi na wierzch, dlatego zaraz musi dawać nura.
Przeniósł się z Sodomy do Gomory.
Powinien istnieć wielokropek nad „i”.
Są ludzie, którzy mają język wskazujący.
Są tacy, co nigdy nie mieli nadziei, i tacy, co ciągle ją tracą.
Przywarli do siebie tak blisko, że nie było już miejsca na żadne uczucia.
Przeciąg historii wykrzywia ludziom oblicza.
Pokazywał język wrogowi? Tak, przy podlizywaniu.
Pruderia zależy od klimatu.
Rzekł krytyk tragikowi, że mało śmieszny.
Przysłowia sobie przeczą. I to jest właśnie mądrością ludową.
Pomyśl, zanim pomyślisz!
Rozdwojenie jaźni można sklecić jakimś innym wariactwem.
Posucha myślowa zalew nas potokiem słów.
Są sztuki tak słabe, że nie mogą zejść ze sceny.
Rak rumieni się po własnej śmierci. Cóż za przykładu godna subtelność u ofiary!
Satyryk umiera z przymrużeniem oczu.
Przeludnienie świata doprowadziło do tego, że w jednym człowieku żyje wielu ludzi.
Samotności, jakaś ty przeludniona!
Purytanie powinni nosić dwa listki figowe na oczach.
Pyrrusowe zwycięstwo to dopiero wiktoria – za jednym zamachem pozbyć się wrogów i swoich.
Sięgaj po laur, ale nie z cudzej głowy.
Sam fakt, że ktoś uprawia satyrę, demaskuje go jako optymistę.
Prawdziwego aktora nie potrafi zasłonić kurtyna.
Romans pulardy z kapłonem.
Pokazujcie język, zanim zaciśniecie zęby.
Powaga chwili wymaga uśmiechu.
Są wielkie ustroje, które opierają się na samych drobnoustrojach.
Rozmaicie można dzielić ludzi! O tym wiemy. Można na ludzi i nieludzi. Rzekł zdziwiony kat: „A ja dzielę ich na głowy i tułowie”.
Prabyt określa świadomość.
Rzekła płotka: „Mój kuzyn wieloryb”.
Popełnił zbrodnię: zabił człowieka! W sobie.
Przez całe życie nie udało mu się stanąć pod pręgierzem opinii publicznej.
Prostolinijni zwłaszcza, uważajcie na zakrętach.
Pokolenia dziedziczyły pocałunek – drogą tradycji ustnej.
Prawda leży zazwyczaj pośrodku, najczęściej bez nagrobka.
Róże pachną zawodowo.
Prawdziwy wybraniec nie ma wyboru.
Rasiści! Nie dopuszczają czarnych myśli.
Pion z poziomem mają z sobą krzyż.
Pewien sodomita podniecał się oglądaniem podręcznika zoologii. Czy należy książkę tę uznać za wydawnictwo pornograficzne?
Okno na świat można zasłonić gazetą.
Niektórzy są przekonani, że ich kaganiec to przyłbica.
Niektórzy widzą prawym i lewym okiem dokładnie to samo. I myślą, że to obiektywizm.
Po słowach ich poznacie, co chcieli przemilczeć.
Odciski palca bożego nie są nigdy identyczne.
Podwójne dno polega na tym, że ukrywa trzecie i czwarte.
Oto co myślę o Iksie: w ogóle o nim nie myślę.
Pieniądz jest bezwonny, ale się ulatnia.
O, szczęśliwe czasy, gdy idzie się pod mur tylko dla siusiania.
Obserwujemy ciekawe zjawisko: bełkot jako środek porozumiewawczy między ludźmi.
Owca, co miała złote runo, nie była bogata.
Odkrycie Ameryki nie jest zasługą Amerykanów. Wstyd!
Nuty radości z krzyżykami?
Pegaz nie powinien być kuty na wszystkie cztery nogi.
Oddała mi się, ale nie chciała się odebrać.
Odejdź szatanie! Diablica jest u mnie.
Parodie szmiry są częstokroć arcydziełami, parodie arcydzieł są nimi rzadko.
Pięta Achillesowa ukryta jest często w bucie tyrana.
Piorun sam sobie oświetla drogę.
Nowa myśl może ci się tylko przydarzyć.
Nocą napadło na Iksa kilku zbójów. „Jak wyobrażasz sobie życie?” – zagadnął go herszt. „Odpowiedzieć trafnie na to pytanie!” – wyjąkał przerażony.
„No, masz szczęście!” – zaśmiał się rabuś.
On ma plecy – tych tyłów, które całuje.
Od słowa do słowa idzie człowiek czasem całe życie.
Płaszczyzna porozumienia – idealne pole walki.
Otyli żyją krócej. Ale jedzą dłużej.
Pijani zwycięstwem popadają w nałóg.
Optymizm i pesymizm różnią się jedynie w dacie końca świata.
Nieobecni nigdy nie mają racji, ale bardzo często zachowują życie.
Piękne kłamstwo? Uwaga! To już twórczość.
Nikt nie jest tak głupi, żeby od czasu do czasu takiego nie udawać.
Podrzuć własne marzenia swoim wrogom, może zginą przy ich realizacji.
Niektórzy, co się boją oblicza przyszłości, nie przypuszczają nawet, że może ona im pokazać tyłek.
Obcowanie z karłami deformuje kręgosłup.
Nigdy ton nie powraca do struny.
Poeta X ma wspaniałą wyobraźnię. Wyobraża sobie, że ją ma.
Odpowiedzialność jest wygodna, spoczywa chętnie na takich, co są nietykalni.
Owoce zwycięstwa? Gruszki na wierzbie.
„Pogrożę mu tylko palcem” – rzekł, kładąc go na cynglu.
Pamiętajcie o tym, że jeśli diabeł chce kogoś kopnąć, nie uczyni tego nigdy swym końskim kopytem, lecz swą ludzką nogą.
Po stracie zębów podobno większa swoboda języka.
Niełatwo jest żyć po śmierci. Czasem trzeba na to stracić całe życie.
Pierwszym warunkiem nieśmiertelności jest śmierć.
Pierwszy błysk myśli jest piorunem. Reszta to fajerwerki.
„Parasol noś i przy pogodzie” – nie wiadomo, kiedy cię bliźni zechcą pluć.
Pewien dzień zajął wiele lat życia.
Niektórzy ludzie patrzą przez własne oczy jak przez judasze.
„Nie drażnić lwa!” – „Dlaczego?” – zapytałem dozorcy. – „Dostaje biegunki” – odrzekł.
Niektórym do szczęścia brakuje naprawdę jedynie szczęścia.
Nie należy się powtarzać! Pssst! Niech tego nie usłyszy szczęście!
Nie należy nudy rozpraszać siłami policyjnymi.
Nie należy ze świecą szukać dziewicy.
Nie otchłań dzieli, lecz różnica poziomu.
Nie wrzucaj wszystkiego do jednego worka – nie udźwigniesz.
Nie zabijaj – rzekł – gdy masz się kim wyręczyć – dodał.
Nie oddawaj czci tym, którzy ci ją zabrali.
„Niech żyje!” jest zaledwie okrzykiem tolerancji.
Nie każda salwa zwiastuje rewolucję.
Niektóre szczeble kariery wiodą na szubienicę.
Nie wolno rozśmieszać bezzębnych tyranów.
Nie zgadzam się z matematyką. Uważam, że suma zer daje groźną liczbę.
Nie idź w Polskę, pojedziesz do Rygi.
Nie każdy umie tańczyć do muzyki przyszłości.
Nie pokazuj zębów, gdy nimi dzwonisz.
Nie sztukujcie życia letargiem.
Nie wierzcie mu, że jest taki głupi. Jest głupszy.
Nie pisz Credo na parkanie!
Nie trzeba mieć twarzy, wystarczy mieć nosa.
Nie każdemu z życiem do twarzy.
Nie każdy człowiek, który wie za dużo, wie o tym.
Niejeden bumerang nie wraca. Wybiera wolność.
Nie istnieje wcale, a udaje, że się ukrywa.
Nie wiem, kto jest praworządny, ja jestem prawożądny.
Nie ufaj swemu sercu, łaknie twej krwi.
Nie wystarczy mówić do rzeczy, trzeba mówić do ludzi.
Nie każda noc kończy się świtem.
Nie pytaj Boga o drogę do nieba, bo wskaże ci najtrudniejszą.
Nie każda szara masa ma coś wspólnego z mózgiem.
Nie należy dopuszczać do tego, by tabor transportowy miasta nadawał się jedynie na barykady.
Niektóre tygodniki piszą przy utworach: czyta się 5 minut. W pewnych państwach powinno się dopisywać na importowanych książkach: czyta się godzinę, siedzi się rok.
Nie podcinaj gałęzi, na której siedzisz, chyba że chcą cię na niej powiesić.
Nie każda palma pierwszeństwa rodzi kokosy.
Nie poznaję tych ludzi. Na barykadach byli wyżsi.
Niejednemu zeru wydaje się, że jest elipsą, po której świat się kręci.
Nie sztuka powiedzieć: „Jestem!”. Trzeba jeszcze być.
Nie odchodzimy od zmysłów, nie zapłaciwszy uprzednio.
Nie dzwoń kluczami do tajemnic.
Nie ma powrotu do jaskiń, jest nas za dużo.
Nie należy się upierać przy tym, by dusza ściśle odpowiadała futerałowi ciała. Nic nie szkodzi, gdy widać kawałek duszy.
Niejeden, co pchał się na świecznik, zawisł na latarni.
Nie wyobrażajmy sobie siebie, bądźmy.
Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia.
Nie wszystkie postacie historyczne są prawdziwe. Niektóre istniały jedynie we własnej fantazji.
Nie można zagrać „Pieśni Wolności” przy pomocy instrumentu przemocy.
Nie wzywaj nocą pomocy. Jeszcze pobudzisz sąsiadów.
Nie wystarczy brak talentu, trzeba jeszcze zdecydowanej woli, by zostać epigonem.
Nie załamuj się, bo cię wyprostują!
Nie mogli pozostać sam na sam, gdyż nie odstępowało go poczucie humoru.
Należy obrażać komplementami.
Na procesach przyznawały się czarownice do obcowania z diabłem. Krew w nas się burzy! Jak można było je do tego zmusić, przecież diabła nie ma! Ale głos rozsądku w nas woła: „Nieprawda, nieprawda, nieprawda!” Diabeł istnieje, był właśnie inkwizytorem.
Nie bluźnij, gdy nie wierzysz.
Napisali całe biblioteki o potrzebie zwięzłości.
Nicość jest wielka! Iluż filozofów podało mi w niej swój adres.
Myśli, że jest pomnikiem, bo zwapniał.
Myśli są niewidzialne, ale bezmyślność jest widoczna.
Napisał: „Pogłowie bydła wzrasta.” Optymista? Pesymista?
Na drodze najmniejszego oporu zawodzą najsilniejsze hamulce.
Nic w przyrodzie nie ginie. Ludzie jedynie.
Myśl ucieka z głowy. Ma uraz do zamkniętych pomieszczeń!
Naród może mieć jedną duszę, jedno serce, jedną pierś, którą nadstawia, ale biada, gdy ma tylko jeden mózg.
Najwierniej podtrzymują mity – najmici.
Najtrudniej podpalić piekło.
Nawet ludzie wcale niezłożeni rozkładają się.
Nawet brodę Proroka można ogolić!
Nadzieje się chyba spełniają. Bo jest ich coraz mniej.
Najtrudniej przewidzieć czyjąś przeszłość.
Na szyi żyrafy pchła zaczyna wierzyć w nieśmiertelność.
Na Bal Maskowy pojęć poszedł Slogan jako Definicja.
Myśl spotkaną w nocy trzeba, jak kobietę, oglądać w dziennym świetle.
Na konfrontacji trup nie rozpoznał swego mordercy.
Na żadnym zegarze nie znajdziesz wskazówek do życia.
Nie czekajcie z myciem nóg na potop!
Nawet w jego milczeniu były błędy językowe.
Nasze dni są policzone – przez statystyków.
Najgorsza jest oczywiście pornografia masowa. Gdy naród jest goły i bosy.
Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć.
Mów mądrze – wróg podsłuchuje.
Najstraszniejsze są grzechy, z których nie ma uciechy.
Nic w przyrodzie nie ginie, jedynie spełnione nadzieje.
Najlepiej ukryć rzeczywiste wady, zastępując je prawdziwymi zaletami.
Niczym nie uzasadnione kwasy.
Najlepiej podstawiają nogi karły, to ich strefa.
Nawet móżdżek cielęcy wie, jak smakować ludziom.
Naiwni geografowie twierdzą, że jeśli pójdziesz na Zachód, wrócisz po pewnym czasie ze Wschodu, a gdy pójdziesz na Wschód, wrócisz z Zachodu. Czasem tak, czasem nie.
Nawet na tronie wycierają się spodnie.
Nić sympatii urasta często do powroza, trzymającego nas na uwięzi.
Nasze punkty widzenia pokrywają się. Idzie tylko o to, który pokrywa.
Nauka jest sprawą wielkich. Maluczkim dostają się nauczki.
Myślał, że ma dobre serce, a miał tylko słabe nerwy.
Najkrwawsza to tragedia, gdy krew zalewa widzów.
Myśli niektórych ludzi są tak płytkie, że nie sięgają nawet ich głowy.
Nareszcie się porozumieli. Doszli do wniosku, że są wrogami.
Nie bądź snobem. Nie kłam nigdy, gdy prawda się lepiej opłaca.
Nawet były człowiek może być aktualną świnią.
„Myśli są wolne od cła?” Gdy nie przekraczają granic.
Na początku był artykuł wstępny, na końcu nekrolog.
Nawet flądra nie jest bezstronna.
Nawet żeby czemuś przyklasnąć, trzeba mieć poczucie taktu.
Na początku było Słowo, a na końcu Frazes.
Mówiono mi o nim: „To lew!” No i cóż, nie mamy pustyni. Należy go dać do cyrku lub do ZOO. Albo po wypchaniu do muzeum.
Łatwiej wskrzesić naród niż jednego człowieka.
Komu jedzą z ręki, temu nie patrzą na palce.
Młotem możesz człowieka zabić i sierpem możesz człowieka zabić. A co dopiero młotem i sierpem.
Kto się najadł strachu, nie jest głodny wrażeń.
Kiedy rodzi się pesymizm? Gdy zetkną się dwa odmienne optymizmy.
Ludzie złotego serca! Sprzedawajcie je drogo.
Kwiaty na grobie wroga pachną upajająco.
Mit określa świadomość.
Ludożerca nie gardzi człowiekiem.
Kto wypływa na fali, może ukryć, że ma mokro w portkach.
Konie trojańskie mają swoich rycerzy gdzieś.
Marionetki marzą daremnie o monologu Hamleta.
Można zmienić wiarę, nie zmieniając Boga. I odwrotnie.
Miałem go zawsze za lwa, ale gdy go zobaczyłem na czworakach, poznałem, że nim nie jest.
Mgła się zawsze rozpływa nad sobą.
Moralność upada na coraz wygodniejsze posłania.
Krew pokonanych zmienia często barwy zwycięzcy.
Kiedy człowiek pokona przestrzeń międzyludzką?
Kto kogo? Wieczny totek od meczu Kain-Abel.
Logika faktów? Nie sztuka! Logika nadziei!!!
Kłamstwo nie różni się niczym od prawdy, prócz tego, że nią nie jest.
Łatwiej patrzeć nieraz w oczy śmierci niż w ludzkie.
Kto ma plecy, temu i fotel do nich dorobią.
Można znaleźć nieopatrznie w entuzjarzmie.
Łatwiej ogłosić się samemu cesarzem niż woźnym.
Koniec nekrologu: Nie umarł! Zmienił tryb życia.
Między jedną miłością a drugą trzeba dla przyzwoitości przebyć kwarantannę z trzecią.
Koniom i zakochanym inaczej pachnie siano.
Któż wynajdzie analfabet, by się móc porozumieć z analfabetami?
Ludzie byli dawniej bliżsi sobie. Musieli. Broń nie niosła daleko.
„Król jest nagi”, ale pod wspaniałymi szatami.
Kto przeżył tragedię, nie był jej bohaterem.
Ma pegaza na biegunach.
Łakniesz krwi – bądź pchłą.
Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem.
Komu język posłuszny, ten często milczy.
Ludzie, żeby być bardziej znani, ukrywają się za pseudonimami.
Kontyngenty szczęścia już są, tylko blankietów jeszcze brak.
Kto ma dobrą pamięć, temu łatwiej o wielu rzeczach zapomnieć.
Litera prawa powinna być włączona do alfabetu.
Konstytucja państwa powinna być taka, by nie naruszała konstytucji obywatela.
Masowa hodowla czterolistnej koniczyny na pewno przynosi korzyści.
Można otworzyć usta z zachwytu, by zamknąć je ziewnięciem.
Korzystajcie z doświadczenia ornitologów. Żeby pisarze mogli rozwinąć skrzydła, muszą mieć swobodę korzystania z piór.
Kto „winien”? Spójrzcie po stronie „ma”.
Łam składnię, gdy za sztywna dla myśli.
Kto znalazł echo, ten się powtarza.
Klepsydra bandyty: „Padł na posterunku MO”.
Miał umysł otwarty, niestety na przestrzał.
Kogut opiewa nawet ten ranek, w którym idzie na rosół.
Ludzie, zauważyłem, lubią takie myśli, które nie zmuszają do myślenia.
Małżeństwo jest instytucją. Więc czy nie za mało pracowników?
Koniec współczesnej bajki: „A jeśli nie zostali zrehabilitowani, to żyją do dzisiejszego dnia”.
Marionetki najłatwiej zmienić w wisielców. Sznurki już mają.
Można by wynaleźć karę dożywotniego więzienia obostrzoną sztucznym przedłużaniem życia.
Miał lwi pazur, ale brudny.
Iść całe życie konsekwentnie do celu można tylko wtedy, gdy on się stale odsuwa.
I słowa bez pokrycia bywają wysoko notowane.
Jakie wnioski wyciągają z doświadczeń króliki.
Każdy zawód ma swoją gwarę. Politycy narzucili ją narodom.
Każda miotła zmiata się powoli sama.
Ile p r z e p a d a na głowę ludności? Oto miara kultury.
Ile słowików musi połknąć drapieżnik, by zacząć śpiewać?
Idealny kształt wszystkiego musi być ten sam.
I pętla może być pasem ratunkowym.
„Jak należy się zachować” – pytał mnie mój znajomy – „gdy znajdzie się u siebie w domu przyjaciela żony w łóżku z obcą kobietą?”
(…) jeśli się naprawdę nic nie zdarzyło, można to opisywać pięknie, nawet w grubej książce, ale jeśli się w istocie coś działo, wystarczy niewielka ilość mocnych i pięknych zdań.
I złodzieje chodzą czasem w aureoli. Wcale nie kradzionej.
Każdy wiek ma swoje średniowiecze.
„Kawiarniany inteligent” nie jest epitetem jednoznacznym, trzeba dodać, z której kawiarni.
Jakie jest przeznaczenie człowieka? Być nim.
I owoce zakazane cukrzeją.
I po niektórych oklaskach należałoby umyć ręce.
I włosy stojące dęba mogą być fryzurą epoki.
Jak pchły skaczą myśli z człowieka na człowieka. Ale nie każdego gryzą.
Jeśliś bez kręgosłupa, nie wyłaź ze skóry!
I słowo może być kneblem.
Każda krowa była kiedyś bycza.
Ilu ludzi się świtu po prostu d o c h r a p a ł o.
Jak ćwiczyć pamięć, by umieć zapomnieć?
Kanibale wolą tych, co nie mają kośćca.
Jesteśmy nadal społeczeństwem stanowym – z przewagą stanu nietrzeźwego.
Jak mogłem na raz połknąć tak grubą książkę?
Cóż, ziewnąłem od razu tak straszliwie, że to było automatyczne.
Jego talent przejawia się w doborze słów, które opuszcza.
Jadą ciemni przez własną ciemnotę, myśląc, że to tunel, który skończy się jasnością. A kuku.
Idealiści pragną materializacji duchów.
Jak pies służył, jak psa ubili.
I pomyśleć, że na tym ogniu, który ukradł Prometeusz bogom, spalono Giordana Bruno!
Karłom trzeba się nisko kłaniać.
I pies w stolicy szczeka centralniej.
Jego myśl jest czystą rozkoszą. Nikogo nie zapładnia.
Istnieją ekonomiczne bodźce seksualne.
I myśl trzeba gimnastykować codziennie! Ale nie zbiorowo.
Jak świeże są barwy tych, co byli w cieniu.
Jak będą się czuć lunatycy na księżycu?
I wahadło idzie z czasem.
I masochiści wyznają wszystko na torturach. Z wdzięczności.
Już sam znak paragrafu wygląda jak narzędzie tortury.
I pchła nie skacze z radości.
Istnieją krytycy, co uważają dzieło autora za motto swej recenzji.
I niepotrzebni są potrzebni.
Język myślom kłamie.
Instynkt samozachowawczy jest czasem motorem samobójstwa.
Jestem tak pełen optymizmu, że ani krztyny więcej nie zmieszczę.
Ja jestem piękny, ja jestem silny, ja jestem mądry, ja jestem dobry. I ja to wszystko odkryłem!
Jedni powinni w nagrodę żyć po raz drugi, inni za karę.
I pielgrzymom śmierdzą nogi.
Jest w nim olbrzymia pustka wypełniona po brzegi erudycją.
Jest małe nic i jest Wielkie Nic.
Jedynie dziecięciu w łonie matki naprawdę serce rośnie.
I lilie na bagnie drżą przed melioracją.
I wśród wróbli są orły.
I co do wahania się należy podjąć decyzję.
I kota w worku można wykręcać ogonem.
Gwarancja pokoju: zakopanie topora wojennego wraz z wrogiem.
Gorszy od „kultu jednostki” jest „kult zera”.
„Głowa do góry!” – rzekł kat zarzucając stryczek.
I góry dzielą przepaście.
Gdy strach jest blady, trzeba mu krwi.
I Judasze nauczyli się nosić krzyże.
Gdy mit zderzy się z mitem, jest to bardzo realne zderzenie.
Dwa czarne charaktery, a jak odmiennej barwy.
Historia się nie powtarza? Może. Ale się jąka.
Drogowskazy stoją na miejscu.
I brak precedensu jest precedensem.
Gdy ktoś ma zbyt długi język, może mu się na nim noga powinąć.
I głos sumienia przechodzi mutację.
Epoki tworzy archeologia.
Gdy racje są kruche, usztywnia się stanowisko.
I brak owoców rodzi fermenty.
I bat puszcza pędy, gdy natrafi na podatny grunt.
Gdy rozbitek musi się ratować, ma prawo po raz drugi odkryć Amerykę.
Głupota nie ratuje. Z osłów robią salami.
Granice myśli? Poszukaj na mapie.
Gruboskórnych drażni najcieńsza aluzja.
Gdy Mojżesz rozbił pierwsze tablice, wielu poskładało je sobie inaczej. Stąd wszystko.
Gdy żona mówi do ciebie: „Ty diable z rogami” – nie przejmuj się tym diabłem, ale zastanów się nad tymi rogami.
I jasnowidze to czarnowidze.
Gdyby zwierzę zabiło z premedytacją, byłby to ludzki odruch.
Dziś i u pustelników gra telewizor, Wyższy stopień umartwienia.
Gdyby Mojżesz uderzył swą cudowną laską w głowę Ypsylona, też by trysnęła woda.
Głupcy nie są tak głupi, zawsze są w większości.
Duch czasu straszy nawet ateistów.
I jak tu nie być optymistą. Moi wrogowie okazali się takimi świniami, jak przewidywałem.
I cudzy analfabetyzm utrudnia pisanie.
Gdy dyktuje uczucie nawet najbardziej uczony człowiek robi błędy najniższej klasy.
Gdybyż jeszcze kozła ofiarnego można było doić!
Fakt będzie zawsze nagi, choćby był ubrany według ostatniej mody.
I kaftan bezpieczeństwa powinien być na miarę szaleństwa.
Drogowskazy mogą zrobić z szosy labirynt.
Ech! Grzybobranie z nagonką.
Dyscyplina sztuki wymaga wolności.
Dziś Pytie nie siedzą na trójnogu, lecz na dwóch stołkach.
Dzwon na trwogę musi mieć odważne serce.
Gdy zapachniały fiołki, rzekło łajno: „No cóż, działają tanim kontrastem!”
Historia – zbiór faktów, które nie musiały zajść.
Gdy wpadniesz w natchnieniu na cudzy pomysł, przeproś przynajmniej.
Gdyby Ewangeliści ożyli, wzięliby takie tantiemy za swe Ewangelie, że z łatwością mogliby na ziemi urządzić Królestwo Boże.
I ja mam chwile filozoficznej zadumy. Staję sobie na moście nad Wisłą, od czasu do czasu spluwam na fale i myślę przy tym: „Panta rhei”.
Hitler musiał mieć wąsik, jaki właśnie miał, ale uważajcie! Następny może mieć loki i baczki.
Działanie ucisku zależy od materiału. Jedni stają się mniejsi, drudzy więksi.
Historia się powtarza, bo brak nam historyków z inwencją.
Głupota jest matką zbrodni. Ale ojcowie są częstokroć genialni.
I byle utwór każe się tytułować.
Gdy się mit zmienia w rzeczywistość, czyje to zwycięstwo – materialistów czy idealistów?
Gdy uderzył mieczem w pierś przeciwnika, zachwycił się dźwiękiem zbroi. To go zgubiło. Tak giną romantycy.
Gdyby kunszt konwersacji stał u nas wyżej, niższy byłby przyrost naturalny.
Głupota nie zwalnia od myślenia.
Gdy woda sięga ust, głowa do góry!
I bezstronni nie są bezstronni. Są za sprawiedliwością.
Gdy się odechciewa żyć, nie znaczy to wcale, że się zachciewa nie żyć.
Gdy nie wieją żadne wiatry – i kurek na kościele ma charakter.
Gdy lud nie ma głosu, poznaje się to nawet przy śpiewaniu hymnu.
I czas Einsteina zależał od zegara miejskiego.
Czy za karę, że nie wierzę w duszę, nie mam duszy?
Czasem przestaję wierzyć w błękit, zdaje mi się, że to przestrzeń idealnie pokryta sińcami.
Czasem sztywna postawa jest wynikiem paraliżu.
Czym większy smród, tym większy wachlarz. I w polityce.
Do skoku w przepaść nie trzeba trampoliny.
Czy jest coś groźniejszego niż Dżyngis-Chan?
Dżyngis-Cham.
Czasem ma człowiek uczucie, że pęta się na scenie, nie będąc nawet statystą.
Dlaczego piszę te krótkie fraszki? Bo słów mi brak.
Czasem mnie diabeł kusi, by uwierzyć w Boga.
Czasem nazbiera się tyle brudu, że wydaje się po prostu marnotrawstwem go wyrzucić.
Czasem trzeba stanąć na głowie, by kopnąć kogoś na górze.
Dialog półinteligentów równa się monologowi ćwierćinteligenta.
Czy nagie kobiety są inteligentne?
Czasem zdaje mi się, że istnienie jest powszechną halucynacją ludzkości.
Czasem trzeba okres między przeszłością a przyszłością przeżywać w jakimś zastępczym czasie gramatycznym.
Czy jest obowiązkiem człowieka, gdy znajdzie w sobie coś wartościowego, donieść o tym do najbliższego posterunku milicji?
Człowiek lubi się śmiać. Z innych.
Czy jestem wierzący? Bóg jedyny raczy wiedzieć.
Człowiek we własnym życiu gra zaledwie mały epizod.
Czym niżej upadasz, tym mniej cię boli.
Czy surrealizm przestaje nim być, jeśli jest urzeczywistniony?
Człowiek z człowiekiem się nie zejdzie, ale góra z górą zawsze.
Czas pozostanie ludożercą.
Do głębokiej myśli trzeba się wspiąć.
Człowiek w węższym kręgu swobodniej oddycha.
Czasem ściska nas coś w gardle, by nie dopuścić głosu serca do głowy lub vice versa.
Czasem dzwony kołyszą dzwonnikiem.
Czy można do platfusów nosić ostrogi? Można. Ale nie należy nimi dzwonić.
Człowiek – produkt uboczny miłości.
Czasem nawet głupi but zostawia po sobie niezniszczalny ślad.
Człowiek – persona non grata.
Człowiek z człowiekiem prowadzi od wieków jeden monolog.
Do myślenia potrzebny jest mózg, nie mówiąc już o człowieku.
Czas robi swoje. A ty człowieku?
Człowieku, świat stoi przed tobą otworem, więc uważaj, byś zeń nie wyleciał.
Czy hasła na sztandarze są trwałe, okazuje się w praniu.
Czasem wzdrygam się na myśl, że mogę w sardynce ukąsić jakiegoś Jonasza z biblii dla krasnoludków.
Czasem następuje na premierze takie katharsis, że dalsze przedstawienie nie ma już sensu.
Często farsę rzeczywistości można oddać na scenie jedynie tragedią.
Dno jest dnem, nawet jeśli jest odwrócone do góry.
Ćwicz mnemotechnikę pomoże ci czasem pamiętać że żyjesz.
Człowiek zwycięży! Człowieka.
Czy człowiek nie umiejący liczyć, który znalazł czterolistną koniczynę, ma też prawo do szczęścia?
Cóż za samodzielność! Kultura może się obejść bez ministra, ale minister również bez kultury.
Cóż wiem o kobiecie? No cóż, że dopiero z mężczyzną tworzą człowieka.
Czy jeżeli ludożerca je nożem i widelcem – to postęp?
Czasem coś kryje się za czymś, przed czym my się kryjemy.
Czy wyobrażacie sobie kobietę, która dałaby swojemu oblubieńcowi opowiadać przez 1001 noc bajki?
Czym staje się diabeł, kiedy przestaje wierzyć w Boga?
Czasem łatwiej przyznać nagrodę niż rację.
Cóż, pięknie dźwięczy nawet nocnik z prawdziwej porcelany.
Często dach nad głową nie pozwala ludziom rosnąć.
Dopiero po Stworzeniu Świata powstało mnóstwo niestworzonych rzeczy.
Czasem mowa jest złotem, milczenie trzydziestoma srebrnikami.
Czas zabija datownikiem.
„Czuję, że rosną mi skrzydła!” – rzekła mysz. No i cóż z tego, panie nietoperzu?
Czy pogrzebałem wszystkie nadzieje? Nie dano mi. Na pobojowisku zżarły je hieny.
Człowiek ma jeszcze tę wyższość nad maszyną, że umie się sam sprzedać.
Czy wśród ludożerców są jarosze?
Dla niektórych aktorów autor jest jedynie suflerem.
Czasem trzeba zamilknąć, żeby zostać wysłuchanym.
Celność słów? Ba! Każdy dobry komendant plutonu egzekucyjnego ją posiada.
Cezarów zabijają zazwyczaj przyjaciele. Bo są wrogami.
Chcesz ukryć twarz – wyjdź nago.
Bezmyślność zabija. Innych.
Chciałem powiedzieć światu tylko jedno słowo. Ponieważ nie potrafiłem tego, stałem się pisarzem.
A może Bóg sobie mnie upatrzył na ateistę?
Bogowie dziedziczą po sobie przymioty i wiernych.
A może wykorzystamy kiedyś przemysłowo dusze ludzkie?
Chleb otwiera każde usta.
Bądź realistą: nie mów prawdy.
A może czyste ręce powinny być dłuższe?
A to będę się śmiał, gdy nie zdążą ze zniszczeniem świata przed jego końcem.
Bądźmy ludźmi, choćby tak długo, póki nauka nie odkryje, że jesteśmy czym innym.
I garderoba duszy ma swoje żurnale.
Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku.
Cóż, jedni mówią o tym, że jest na poziomie, inni, że dno? Obie strony mają rację, przy tej płyciźnie wszystko jedno.
Był pijany ojczyzną, włączając w to jej alkohol.
Co niszczy siłę przyciągania?
Przyzwyczajenie.
Co to jest Chaos? To jest Ład, który zniszczono przy Stworzeniu Świata.
A może dopiero w świecie, który nie zna grawitacji, będzie opadanie na dno godne pogardy?
Gdyby jeszcze kozła ofiarnego można było doić!
Chodź własnymi drogami nawet po obcych rajach.
Chociaż krowie dasz kakao, nie wydoisz czekolady.
Bosy nie stąpa po różach.
Byłem raz w domu sprawiedliwości, jej dzieci bawiły się w ciuciubabkę.
Bogu, co boskie, cesarzowi, co cesarskie. A co ludziom?
Były dwie możliwości: albo stanąć na gruncie ich zasad, albo zawisnąć nad nimi.
Co spadło nam z nieba? Szatan.
Ci, którzy mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie.
Ceń słowa. Każde może być twoim ostatnim.
Ciemne okna są czasem bardzo jasnym dowodem.
Co może powstać z niczego? Prowokacja.
Ciułamy nasze myśli – może uzbieramy jakiś sens.
Cała rozpiętość natury! Od Kreatora do kreatury.
Cienie? Rzecz najbardziej optymistyczna. Dowód na istnienie wokoło światła.
Bądź altruistą. Szanuj egoizm drugich.
Ciasnota umysłowa się rozszerza!
A może jesteśmy jedynie czyimś wspomnieniem?
Aktor powinien mieć coś do powiedzenia, nawet jeśli ma niemą rolę.
Ci, co przerośli epokę, chodzą ze spuszczoną głową.
Co trzyma nas na tym globie prócz siły ciążenia?
Wszystko zostało już napisane, na szczęście nie wszystko jeszcze pomyślane.
Anonim jest tylko wtedy dopuszczalny, gdy piszący go rzeczywiście jest nikim.
Ci, co śnią, mają noce bezsenne.
Ci, co mają szersze horyzonty, mają zazwyczaj gorsze perspektywy.
Chcesz zagłuszyć głos swego serca? Zdobądź poklask tłumu.
Bada się głębię, rzucając w nią kamieniem.
Analfabeci muszą dyktować.
Błoto stwarza czasem pozory głębi.
To już wszystkie cytaty.
645 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne



