Cytaty o alkoholu
192 cytaty · 96 autorów
Cytaty
[...] wódka przybija słowa jak motyle do deski.
Z tamtej strony, 18 · s. 93
Biesiada nie ma nic wspólnego z wyżerą, z ochlajem, z bibą. Tu się nie przychodzi, żeby mieć przerwę w życiorysie, żeby się ugotować. Gruzin gardzi pijaństwem, nie znosi picia na ilość. Stół jest tylko pretekstem, smakowitym i winem zakrapianym, ale właśnie pretekstem.
s. 19
Nie każdy wie wie, jak powstaje koniak. Żeby zrobić koniak, potrzeba aż czterech rzeczy: wina, słońca, dębiny i czasu. A poza tym, jak w każdej sztuce, trzeba mieć smak.
s. 17
Ludzie w dużej mierze uzależniają się od różnych substancji psychoaktywnych, bo w razie poważnego kryzysu emocjonalnego próbują sobie radzić bez interwencji terapeutycznych, na przykład piją, żeby im było lżej i weselej.
s. 115
Miałem ochotę zalać się, utonąć w alkoholu.
Kiedy zbyt długo wpatrujesz się w wódkę, wódka zaczyna się wpatrywać w ciebie.
s. 153
Wódka świetnie uzupełniała praktykę zapominania o frasunku poprzez taniec. Państwo o tym wiedzieli, stopniowo zamieniając karczmy głównie w miejsca spożycia alkoholu. Trzysta lat pańszczyzny to również trzysta lat konsekwentnego rozpijania polskiego ludu. Wódka stała się wręcz najbardziej dochodową gałęzią pańskiej gospodarki – „prawdziwą mennicą”, jak to ujął książę Czartoryski. Polszcza nie funkcjonowała jako spichlerz Europy, główny rynek zbytu na zboże stanowiła bowiem rodzima wieś, a w zasadzie włościańskie gardła. Zboże, uprawiane siłą pańszczyźnianych rąk, przerabiano na wódkę, a tę następnie wciskano klasie ludowej. Sprzedawano, ale pod przymusem zwanym prawem propinacji.
s. 260
Gdy schamienie klasy ludowej osiągnęło swoje apogeum, chłopi postanowili wygrzebać się z pijackiego rowu i otrząsnąć. W latach 1844–1855 setki tysięcy galicyjskich poddanych złożyły publiczną, uroczystą przysięgę, że przestaną pić. W niektórych obwodach zdecydowało się na to nawet trzy czwarte dorosłych. Największą popularnością śluby cieszyły się na terenach górzystych i biedniejszych. (…) Głównym agitatorem był lokalny kler. (…) Panowie bronili propinacji jako swojej „stałej, integralnej, nieodzownej części dochodów” i wnosili o zakazanie „kazań wkraczających w stosunek poddańczy”. Również władze austriackie były zaniepokojone. (…) Gdy dwa lata później powstała wielogłowa galicyjska hurma, panów rżnięto na trzeźwo; dyscypliny pilnował między innymi Szela.
s. 264
Powrót z każdych łowów jest dla Indian okazją do oddania się dwóm ulubionym namiętnościom: grze i pijaństwu.
s. 28
Stary dobry kac dopiero się z tobą bawi, patrząc tylko, kiedy ugryźć.
Kto pije piwo, ten chodzi krzywo (…).
Za każdym alkoholikiem stoi rząd osób, którym dzieje się okropna krzywda.


















