Cytaty
Kiedyśmy się rozstali, byliśmy jak dwoje dzieci, które gwałtownie zaprzyjaźniły się na jakichś imieninach i teraz patrzą na siebie, podczas gdy rodzice odciągają je za ręce, i jest w tym jakiś słodki ból i jakaś nadzieja, i już się wie, że jedno ma na imię Tony, a drugie Lulu, i to wystarcza, żeby serduszko było jak poziomka i...
Z różnych stron, 93 · s. 516
Uwielbiam was, ślepcy losu. Niepomni otaczającej was realności. Don Kichoci miłości. Jakże skupieni na sobie i swoim oddaniu samym sobie. Bez przyrzekania i ślubowania, bez składania sakramentów miłości, bez świadków przysięgania związku nierozerwalnego. Nie potrzebujecie tego. Wystarczycie sami sobie, pozostając w oczekiwaniu na uśmiech szczęścia na swój widok.
s. 40
Stan zakochania często związany jest z poczuciem zjednoczenia z drugą osobą, choć niekoniecznie z całym wszechświatem. To także w pełni irracjonalne doświadczenie.
s. 255
Najbardziej racjonalni i zrównoważeni ludzie nie są odporni na uroki i iluzje miłości. Choć nieszczęśliwa miłość może być bardzo trudnym doświadczeniem, ludzie, którzy nigdy nie byli zakochani, tracą te bezcenne przeżycia.
s. 255
Związki nastolatków są bez sensu, bo nie mają przyszłości. Można by pomyśleć, że to jasne, ale nie. Ludzie nieustannie się zakochują i myślą, że ich uczucie przetrwa.
Szukałem cię przez całe swoje pieprzone życie.
Do tej pory nie wierzyłam, że będę w stanie dzielić serce z jakimkolwiek mężczyzną, a co dopiero że oddam mu je w całości.
Nie mogę cię zacząć całować, bo to prowadzi do następnej rzeczy, która z kolei prowadzi do następnej rzeczy, i ani się obejrzymy, jak skończą nam się wszystkie pierwsze razy. Nie chcesz, żeby to trochę dłużej trwało?
– Zakochiwać się. Szukałeś słowa mocniejszego od „lubić”, ale słabszego od „kochać”. Oto ono.
Śmieje się raz jeszcze, ale tym razem z ulgą. Obejmuje mnie i całuje.
– Zakochuję się w tobie, Sky – szepcze tuż przy moich ustach. – Strasznie się zakochuję.
Ludzie zakochani albo urażeni popełniają błędy i często nie widzą rzeczywistości, nie dostrzegają tego, co najważniejsze.
– Już sama nie wiem, co się ze mną dzieje. Wiem tylko, że przez większość czasu wolałabym być z nim niż z kimkolwiek innym.
– Twoje imię się jakoś zdrabnia? – zapytał.
(…)
– Tak, Eleonora.
– A nie Nora albo Elo, albo Lena, albo Lenny, albo Elle…?
– Usiłujesz mi wymyślić zdrobnienie?
– Nie, uwielbiam twoje imię. Nie chcę się pozbawiać ani jednej jego sylaby.














