Cytaty
Zweryfikowany 100% Ludziom zdaje się, że Bóg jest matematykiem. Nieprawda. Jest raczej szachistą, który przewiduje każdy ruch przeciwnika i planuje, jak go pogrążyć.
Część Druga · s. 134
[...] nie ma czysto intelektualnej wiedzy o Bogu; o ile dosięgamy go jedynie w spekulacji, pozostaje pustym pojęciem – nie tylko bezużytecznym w życiu, lecz także jałowym w kategoriach poznawczych.
[...] zawsze tak jest, bogów winimy za tamto czy owamto, podczas gdy to my wymyślamy i tworzymy wszystko, włączając w to odpuszczenie i wybaczenie tych i innych win.
s. 160
Co zrozumiał Budda? Nie ma ego. Nie ma indywidualnej jaźni, nie ma granic. Wszelkie granice pękły dla niego jak bańka na powierzchni wody. Bańka to jednostka. Kiedy bańka pęka, znika jednostka, pozostaje tylko woda. Kiedy znika granica, łączymy się z kosmicznym oceanem. Wypieranie się własnego ego nie jest skuteczne! Lepiej uznaj prawdę! Czym zatem jest Bóg? Jeśli naprawdę osiągniesz z nim jedność, to i on znika. Nie ma wtedy potrzeby używania takich pojęć.
s. 127
Nie mówiło się o religii. Religia żydowska była tematem tabu dla SS i myśl choćby ograniczonych praktykach religijnych była absurdalna. Niektórzy ocaleni, których wspomnienia czytałem, mówią, że mimo wszystko czuli w sobie obecność Boga. Ja nie miałem takich odczuć. Auschwitz i Furstengrube nie zrobiły ze mnie ateisty, ale wiedziałem, że Bóg nie miał prawa wstępu za druty.
s. 172
O, dobry Boże! – zawołał z miłością. – Jakże bym Cię gorąco pragnął ucałować za to, żeś taki dobry, żeś stworzył dla nas ten świat taki piękny!
Bóg mnie kocha, bo miłość leży w Jego naturze. Nie mogę zasłużyć na tę miłość i nie mogę jej utracić. Jestem dość dobra nie dlatego, że taka jestem, tylko dlatego, że taki jest Bóg. Mogę wrócić do domu. I ty też.
s. 207
Przebaczam. Tylko Bogu – nie. Jemu jednemu przebaczyć nie mogę. Nie umiem… Nie chcę. Bo jeżeli on jest, a dużo ludzi mówi, że jest, i jeżeli on patrzył na to wszystko, co ze mną wyprawiali, i jeżeli on nic, kompletnie nic, to ja się wypieram takiego Boga. To ja nim gardzę. To ja go lekceważę. To ja zrywam z nim współpracę. du du du du du du du du du I jeżeli zajdzie taka potrzeba, to wezmę i wymyślę sobie nowego Boga. Takiego Boga wymyślę, jakiego jeszcze nikt nigdy nie wymyślił. I nie wymyśli… Takiego Boga wymyślę!!!
(…) i myślę o tych, którzy nazywają się wierzącymi i uważają, a przynajmniej uważali, że ochrzczenie dziecka jest niezbędne dla jego zbawienia, a jednocześnie uważają, że Bóg jest wszechmogący, więc dlaczego chrzest ma być niezbędny dla zbawienia? czy Bóg nie może robić tego, co chce? bo skoro jest wszechmogący, to chyba od Jego woli zależy, że jedni mają zostać ochrzczeni, a drudzy nie? (…) myślę, no i myślę, że ci, którzy tak myślą, nie mogą zbyt dobrze myśleć o Bogu, i myślę o Jezusie, o tym, jak On kochał dzieci, o tym, że powiedział, że dzieci są z królestwa Bożego i do królestwa Bożego należą (…) no i myślę, że chrzest, chrzest dziecka, jest dobry, ale że on jest dla ludzi, nie dla Boga, dla ludzi chrzest jest albo może być ważny, a najbardziej dla Kościoła, tak, głównie dla Kościoła, ale dla Boga ważny nie jest, bo one, dzieci, już są częścią królestwa Bożego i trzeba być jak one, jak dzieci, żeby do królestwa Bożego wejść, tak zostało napisane, myślę (…)
s. 18
Zaufać, to przestać wystawiać Ojcu rachunki. On już zapłacił wszystkie. Z góry. Nawet te lewe, wybrakowane jak czeki bez pokrycia. Zapłacił najwyższą cenę. Czy może być większa miłość?
Aż trudno w to uwierzyć, ale nasz Ojciec tak już to urządził, że na każdy dzień roku daje mi jedną radę: Odwagi! Nie bój się! Nie lękaj się! To chyba najczęstsza porada Boga w Piśmie Świętym. Podobno pojawia się w nim, choć w różnych brzmieniach, aż trzysta sześćdziesiąt pięć razy! Nie bój się. Zaufaj… Oprzyj się na Mnie. Ja będę z tobą. Nie opuszczę cię, ani nie porzucę. Będę z Tobą, dokądkolwiek pójdziesz. Pomogę ci we wszystkim.
Nawet kiedy ja nie widzę Jezusa, to On widzi mnie! Jego miłość jest większa od mojego, największego nawet zwątpienia, lęku i grzechu. Tyle już razy przekonałam się, że jeśli Go wołam na pomoc, od razu chwyta moją rękę i mnie ratuje. Choć czasem w nieco inny sposób, niż się spodziewałam. I nagle znowu chodzę po wodzie. To znaczy, na powrót ufam. Za każdym razem coraz mocniej, że dla Niego nie ma nic niemożliwego.


















