Cytaty
Policja mundurowa odegrała smutną rolę w akcjach wysiedleńczych. Na jej głowę spada krew setek tysięcy Żydów polskich złapanych przy jej współudziale i zapędzanych do „wagonów śmierci”. Taktyka Niemców była zazwyczaj następująca. Przy pierwszej akcji przesiedleńczej posługiwano się Żydowską Służbą Porządkową, która pod względem etycznym nie stała wyżej od jej polskich kolegów. Przy następnych akcjach, gdy likwidowano i Żydowską Służbę Porządkową, brano do pomocy policję polską.
s. 102
Policja żydowska miała bardzo złą opinię jeszcze przed wysiedleniem. W przeciwieństwie do policji polskiej, która nie brała udziału w łapankach do obozu pracy, policja żydowska parała się tą ohydną robotą. Wyróżniała się również straszliwą korupcją i demoralizacją. Dno podłości osiągnęła ona jednak dopiero w czasie wysiedlenia. Nie padło ani jedno słowo protestu przeciwko odrażającej funkcji, polegającej na prowadzeniu swoich braci na rzeź. Policja była duchowo przygotowana do tej brudnej roboty i dlatego gorliwie ją wykonała. Obecnie mózg sili się nad rozwiązaniem zagadki: jak to się stało, że Żydzi – przeważnie inteligenci, byli adwokaci (większość oficerów była przed wojną adwokatami) – sami przykładali rękę do zagłady swoich braci.
s. 426
Trudno obliczyć liczbę ofiar żydowskich, które padły z rąk granatowej policji, będą to w każdym razie dziesiątki tysięcy, które uszły z rąk oprawców niemieckich.
s. 103
Ostatnio władze [okupacyjne] podjęły ostrą walkę przeciw żydowskim żebrakom. Policja gromadzi ich, bije i przepędza na stronę żydowską. Policja polska nie ma żadnej litości ani dla kobiet ani dla dzieci. Policja polska jest w ogóle smutną kartą w dziejach [okupacji].
s. 300
Policjanci nie mają w coś wierzyć. Oni chcą wiedzieć. I są zarazem przygotowani na to, że absolutnie wszystko może się wydarzyć.
s. 28
Policjanci pytają, z czego żyjesz?, a nie dlaczego żyjesz?
Policja to ja – odparł kapitan i poczuł się jak Ludwik XIV.
s. 9
Po drodze [Woźniak] zastanawiał się ze zgrozą, jak policja albo milicja mogła dawniej prowadzić śledztwo bez telefonów komórkowych. Jakim cudem udawało im się do czegoś dojść i łapać przestępców, marnując potworną ilość czasu na latanie po mieście w poszukiwaniu czynnych aparatów telefonicznych? Ciężkie życie mieli.
Wbrew pozorom i wbrew ogólnej opinii ludźmi, którzy nie wykraczają poza granice prawa, tak znowu strasznie się nie interesujemy. Nie możemy znać całego społeczeństwa i do każdego nazwiska natychmiast dopasować twarz.
Ja też człowiek, chociaż policjant, i nigdzie nie jest powiedziane, że policjant musi być ślepy.
Być policjantem to misja, a nie praca.
W systemie sowieckim policja, duch policji był samym skarbem, a co najmniej samą skarbnicą. W każdej rodzinie był ktoś w łagrze. I o to chodziło, żeby (…) za pomocą łagrów wychowywać całą ludność, która jeszcze nie siedziała w łagrze.



















