Cytaty

  1. Biblia jest dobra, to droga do wiedzy. Ale jeszcze nie sama wiedza.

    s. 63

  2. Zachowane świadectwa wskazują, że wierzenia Anglów i Saksonów z chwilą ich przybycia do Brytanii (…) nie zawierały elementu pokory wobec bogów, nie mówiąc już o ich ziemskich sługach. Toteż kontynuując takie nastawienie do religii i przyjmując chrześcijaństwo, przodkowie współczesnych Anglików ukorzyli się co prawda przed nowym Bogiem, ale nigdy nie bili zbyt głębokich pokłonów jego duszpasterzom…

    s. 244

  3. Humanizm religijny jest w niemałym stopniu cyniczny, och, humanizm w ogóle.

    s. 69

  4. Mało oryginalne stwierdzenie, do którego teraz dochodzę, powinno być oczywiste: istnieje niepokojące podobieństwo między rytuałami towarzyszącymi zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnemu i rytuałami przestrzeganymi przez ludzi religijnych.

    s. 244

  5. Mówiąc wprost, większość ludzi na świecie odziedziczyła wierzenia i poglądy na temat natury narodzin, śmierci i życia od nieznających pisma ludów pasterskich Środkowego Wschodu.

    s. 403

  6. Żyjemy w czasach, w których przywódcy religijni i psychoterapeuci często zajmują mniej więcej te same nisze w, odpowiednio, sekciarskich i pozasekciarskich ekosystemach. Jesteśmy doskonale obeznani z obrazami takich duchowych przywódców, rozdających ukojenie i wgląd w siebie – doradzających młodym ludziom przed ślubem, pocieszających żałobników, służących nam w naszym bólu.

    s. 251

  7. Założenia teorii szamanizmu opierającego się na psychopatologii równie dobrze pozwalają zrozumieć korzenie głównych religii świata zachodniego.

    s. 236

  8. Wyjaśnię to Wam obrazowo. Wyobraźcie sobie, że stoicie przed ścianą gęstej mgły. Za nią ukryty jest Bóg. Ludzie nie mogą żyć bez Boga i zaczynają Go szukać. Próbują się przedostać przez tę mgłę. Usiłują to zrobić wszystkie religie, bo wszystkie religie są poszukiwaniem Boga. I wszystkie one mają jedną wspólną cechę: błądzą we mgle i nie znajdują Boga.

    s. 9

  9. Religia, która nie przejawia się w miłości, zasługuje na jedno imię: hipokryzja.

    s. 219

  10. Uznawanie rzeczywistego istnienia różnych zwalczających się bogów wiodło w naturalny sposób do wiary, że jedni z nich są silniejsi, inni zaś słabsi. Jedna porażka o niczym jeszcze nie świadczyła, lecz jeśli jakiś lud stale ponosił klęski wojenne, to już wyraźnie dowodziło, że jego bóg-opiekun natrafił na silniejszego rywala. Oczywiście taki bóg, który okazywał się za słaby, by obronić swój lud, tracił na wartości i oglądano się wówczas za lepszym.

    s. 57

  11. W dość powszechnym mniemaniu pierwotne chrześcijaństwo było monolitem, który dopiero wraz z upływem czasu (zwłaszcza po reformacji) uległ rozbiciu. Historycy jednak nie mają wątpliwości, że na tle tego, co działo się w odległej przeszłości, różnorodność współczesnego chrześcijaństwa prezentuje się wręcz skromnie. Gdybyśmy cofnęli zegar o 1850 lat, do ostatnich dekad II wieku n.e., odnaleźlibyśmy tam ludzi, którzy nazywali siebie chrześcijanami, ale wierzyli w rzeczy, o który nikt dziś nie słyszał; chrześcijan głoszących, że istnieje dwóch, a nawet trzydziestu lub trzystu sześćdziesięciu pięciu bogów; chrześcijan, którzy twierdzili, że Stary Testament jest złą księgą inspirowaną przez złe bóstwo; chrześcijan wierzących, że Bóg nie stworzył świata i nie ma z nim nic wspólnego; chrześcijan, którzy utrzymywali, że Jezus nie był człowiekiem lub nie miał duszy ludzkiej bądź nigdy nie narodził się albo nie umarł.

    s. 18

  12. W dwudziestowiecznej Anglii osoba ogłaszająca się Synem Bożym, który po śmierci ponownie zstąpi z niebios, z pewnością zwróciłaby uwagę psychiatrów. Wcześniejsze pokolenia przyjmowały jednak tego rodzaju deklaracje bez większego zaskoczenia.

    s. 201