Cytaty
Z doświadczenia wiem, że jeśli ktoś czegoś bardzo pragnie, to się zwykle nie spełnia. A kiedy czegoś za wszelką cenę unika, to samo naturalnie wychodzi mu naprzeciw. Oczywiście to tylko uogólnienie.
Zachorowanie na AIDS i powolne umieranie nie wchodzą w zakres moich opcji życiowych.
Zaciągnięcie się do wojska to najlepszy sposób na bezproblemowe rozstanie z dziewczyną.
Wszystko w życiu jest metaforą.
Zabijanie jest pod każdym względem złe.
Złudzenia mają to do siebie, że im więcej się nad nimi zastanawia, tym bardziej rosną i nabierają tym wyraźniejszego kształtu. I wkrótce mogą przestać być złudzeniami.
Zamiast przerzucać całą książkę pobieżnie od początku do końca, czytam wielokrotnie fragmenty, które wydają mi się ważne, aż je zrozumiem. Czytając w ten sposób, wyraźnie czuję, jak wchłaniam różne rodzaje wiedzy.
Zdolnym dzieciom, właśnie przez to, że są zdolne, dorośli nieustannie wyznaczają nowe cele. Często zdarza się, że dzieci przytłoczone koniecznością ciągłego wykonywania konkretnych zadań, jakie się przed nimi stawia, tracą charakterystyczne dla dzieciństwa szczere wzruszenia i radość z osiągnięć. Postawione w takich sytuacjach, niebawem zamykają się w sobie i starannie skrywają objawy uczuć.
Żadne życie nie ma wyraźnie określonego znaczenia. Dla ludzi chyba ważniejsze jest, jak się umiera, to, jak się żyje, nie jest zbyt ważne. A jednak o tym, jak się umiera, decyduje to, jak żyć.
Wtedy niebo przecięło kilka nieregularnych białych linii światła. Seria grzmotów wstrząsnęła ziemią w posadach. Zupełnie jakby ktoś otworzył pokrywę piekła. (…) Na koniec jeden z piorunów uderzył zaraz obok, a potem zapadła cisza. Była tak gęsta, że nieomal dusząca. Powietrze było ciężkie, stojące, przesycone wilgocią, wyczuwało się w nim jakieś lekkie podejrzenie i spisek. Miało się wrażenie, że unoszą się w nim niezliczone szpiegujące uszy. Spowici ciemnością w biały dzień zamarli tak bez słowa. Nagle, jakby sobie coś przypomniał, zerwał się wiatr, wielkie krople deszczu znów uderzyły o szyby, zaczęły się grzmoty, lecz nie miały już w sobie poprzedniej gwałtowności. Burza oddalała się od miasta.
Ziemia powoli się obraca. Lecz niezależnie od tego wszyscy żyją w snach.
Wszyscy ciągle tracimy różne ważne dla nas rzeczy (…). Ważne okazje, możliwości, doznajemy uczuć, których nie da się odwrócić. Na tym między innymi polega znaczenie życia. Lecz w naszych głowach, przypuszczam, że to jest w naszych głowach, znajduje się niewielki pokój do gromadzenia takich rzeczy jako wspomnień. Na pewno wygląda jak pokój z księgozbiorem tej biblioteki. I żeby dokładnie poznać stan własnego serca, musimy ciągle katalogować zbiory w tym pokoju. Trzeba też tam sprzątać, wietrzyć, zmieniać wodę w wazonach z kwiatami. Innymi słowy, będziesz wiecznie żył we własnej bibliotece.
Skondensowana niedoskonałość dobrej jakości pobudza świadomość, zwraca uwagę.
W pewnych przypadkach los przypomina burzę piaskową i niewielkim zasięgu, która nieustannie zmienia kierunek. Chcąc przed nią uciec, ruszasz w inną stronę. A wtedy burza, jakby się do ciebie dopasowywała, rusza za tobą. Jeszcze raz zmieniasz kierunek. Burza ponownie idzie twoim śladem. Powtarza się to wiele, wiele razy, jak złowróżbny taniec ze śmiercią przed świtem. A to dlatego, że burza nie pojawiła się nie wiadomo skąd, nie jest czymś o d e r w a n y m od ciebie. Ona po prostu jest tobą. Masz ją w sobie. Dlatego pozostaje ci tylko się poddać, wejść prosto w nią i próbować się przedrzeć krok za krokiem, zasłaniając szczelnie oczy i uszy, żeby nie dostał się do nich piasek. Prawdopodobnie nie znajdziesz tam słońca, księżyca, stron świata, w pewnych przypadkach nie ma nawet normalnego czasu. Jest tylko tańczący wysoko pod niebem drobny biały piasek, jakby powstały ze zmielonych kości. Taką burzę piaskową masz sobie wyobrazić.
To bezlitosne. Nie ma dla kota nic gorszego niż wrzucenie do worka.
– Są różni ludzie i są… różne koty.
– Ma pan rację. Nakata też tak uważa. Są na świecie różni ludzie i różne Koty.
Wiele osób uważa, że kot ma bardzo lekkie życie, przez cały dzień wygrzewa się na słońcu, nie musi pracować, ale kocie życie wcale nie jest sielanką. Koty to małe, bezsilne stworzenia, które łatwo zranić. Nie maja pancerza jak żółwie ani skrzydeł jak ptaki. Nie mogą też jak krety zakopać się pod ziemię, ani zmienić barw jak kameleon. Ludzie nie wiedzą, ile kotów jest co dzień krzywdzonych i odchodzi z tego świata. Ja na szczęście znalazłam się w serdecznej rodzinie państwa Tanabe, dzieci mnie kochają i niczego mi nie brakuje, lecz nawet ja mam czasem pewne trudności. Więc sądzę, że dzikie koty muszą mieć bardzo trudne życie.
Świat nie zmienia się z dnia na dzień. Codziennie o odpowiedniej godzinie nadchodzi świt. Ale to już nie jest ten sam świat co poprzedniego dnia.
– Słuchaj, nie ma wojny, która skończyłaby inne wojny – mówi chłopiec zwany Kawką – Jedna wojna wyrasta z drugiej. Chłepcze krew rozlaną przemocą, żywi się ciałem zranionym przemocą i rośnie. Walka jest pewnego rodzaju kompletnym, samowystarczalnym stworzeniem. Musisz to wiedzieć.
Świat jest metaforą.
Trik w zabijaniu ludzi polega na tym, żeby się nie wahać. Wykonać to szybko, myśląc o swoich wielkich uprzedzeniach – to właśnie jest trik zabijania.
Wszystko jest kwestią wyobraźni. Nasza odpowiedzialność zaczyna się od wyobraźni. Yeats napisał: In dreams begin the responsibilities – doprawdy miał rację. A mówiąc na odwrót, gdzie nie ma wyobraźni, być może nie rodzi się odpowiedzialność. Jak widać z przykładu Eichmanna.
Świat dziwów to inaczej ciemność naszych serc.
To, co jest na zewnątrz ciebie, jest odbiciem tego, co masz w sobie, a to, co masz w sobie, odzwierciedleniem tego, co na zewnątrz.
Większość ludzi w zapamiętaniu poszukuje swojej drugiej połowy i spędzają życie bezradni.
To, czego pragniesz, nie przyjdzie w takim kształcie, jakiego oczekujesz.
Wokół mnie jedno po drugim następują rożne zdarzenia. Niektóre są rezultatem moich wyborów, inne wcale nie. Ale nie bardzo potrafię je od siebie odróżnić. Innymi słowy, myślę, że sam coś wybrałem, a tymczasem wygląda na to, że to zostało już wcześniej postanowione. Mam wrażenie, że idę tylko drogą, którą ktoś już przede mną wytyczył. Wszystkie moje przemyślenia, wysiłki są na nic. Wydaje mi się nawet, że im bardziej się staram, tym mniej jestem sobą. Jakbym się oddalał od swej własnej orbity. I to mnie strasznie męczy. A właściwie powinienem powiedzieć: p r z e r a ż a.
Wcale nie jestem mądry. Tylko mam swój własny sposób myślenia. Dlatego ludzie często mają mnie dosyć. (…) Jak człowiek próbuje sam przemyśliwać nad różnymi rzeczami, to zwykle inni zaczynają go unikać.
W angielskim istnieje wyrażenie red herring. Coś, co jest interesujące, ale powoduje, że rozmowa zaczyna odbiegać od tematu. Czerwony śledź.
Wszystko ma swój punkt krytyczny.
– To, czego pragnę, siła, której pragnę, to nie siła pozwalająca wygrać czy przegrać. Nie chcę muru, który odeprze siłę z zewnątrz. Pragnę siły, która przyjmie tę zewnętrzną siłe i przeciwstawi się jej. Siły, która cicho przeciwstawi się takim rzeczom jak niesprawiedliwość, pech, smutek, nieporozumienia, brak zrozumienia.
– Taką siłę chyba najtrudniej jest zdobyć.
– Wiem.
Wstaję z łóżka, podchodzę do okna i spoglądam na nocne niebo. Rozmyślam o czasie, który nie wróci. O rzekach, o przypływach i odpływach. Rozmyślam o lasach, o tryskających źródłach. O deszczu, o chmurach. Rozmyślam o skalach. Rozmyślam o cieniach. To wszystko jest we mnie.
Są sytuacje, kiedy nikt się nie zastanawia, czy ktoś się do czegoś nadaje, czy nie. Musisz to zrozumieć. Na przykład tak jest na wojnie. Wiesz o wojnie prawda?
– Ty pewnie też nie jesteś słaby?
– Sam nie wiem – odpowiadam szczerze – ale cały czas żyję, chcąc się stać choć trochę silniejszym.
– To ważne – mówi krępy, odwracając się do mnie – Bardzo ważna jest wola, żeby się stać silnym i czynienie w tym kierunku wysiłków.
– P r z y p a d k i są przerażające – powiedział chłopak
– Doprawdy tak jest – zgodził się pan Nakata.
Wędrowanie było głęboką metaforą życia.
Trudno jest mówić o naprawdę ważnych rzeczach.
Są w życiu momenty, do których nie można wrócić, i są takie, choć jest ich bardzo niewiele, poza które nie można wyjść. Kiedy przychodzi taki moment, możemy tylko w milczeniu przyjąć, co nas spotyka, czy jest to dobre, czy złe. Takie jest życie.
Przypadkowe spotkania są w życiu bardzo ważne.
– Uciekanie do niczego nie prowadzi? – Pewnie tak.
Wszystkie przedmioty są w ruchu. I Ziemia, i czas, i pojęcia, miłość, życie, wiara, sprawiedliwość i zło, wszystko jest płynne i przejściowe. Nic nie trwa wiecznie w tym samym miejscu w jednym kształcie. Cały wszechświat to olbrzymia firma przewozowa.
Próbuję sobie wyobrazić siebie za czterdzieści lat. Ale to zupełnie tak, jakbym wyobrażał sobie kraniec wszechświata.
Sanshiro rzeczywiście dorasta w powieści. Trafia na przeszkody, poważnie się zastanawia i stara się jakoś przezwyciężyć trudności. Prawda? Z bohaterem „Górnika” jest zupełnie inaczej. Patrzy apatycznie na to, co ma przed oczami, i biernie to przyjmuje. Oczywiście co pewien czas snuje jakieś refleksje, lecz nie są one zbyt poważne. Raczej rozpamiętują boleśnie własną zawiedzioną miłość. I przynajmniej na pozór wychodzi z szybu mniej więcej w takim samym stanie w jakim wszedł. Krótko mówiąc, nie podejmuje prawie żadnych decyzji, nie dokonuje wyborów. Jak to się mówi? Jest strasznie pasywny. Ale ja myślę, że w rzeczywistości ludzie chyba wcale nie tak łatwo sami dokonują wyborów.
Przepowiednia jest zawsze w pobliżu, jak tajemnicza ciemna woda. Zwykle ukrywa się gdzieś w nieznanym miejscu, lecz kiedy nadchodzi pewien wyznaczony czas, bezszelestnie wzbiera, występuje z brzegów, chłodzi swym zimnem wszystkie twoje komórki, a ty toniesz w jej okrutnej powodzi, brak ci powietrza. Trzymając się kurczowo kratki wentylacyjnej pod sufitem, za wszelką cenę próbujesz zaczerpnąć powietrza z zewnątrz, lecz jest suche jak pieprz i parzy ci gardło. Woda i suchość, zimno i gorąco, które powinny być sobie przeciwstawne, atakują cię połączonymi siłami.
Na świecie jest tak wiele przestrzeni, lecz nigdzie nie ma przestrzeni dla ciebie – choć wystarczyłaby ci naprawdę niewielka. Kiedy szukasz głosu, znajdujesz jedynie głuche milczenie. A kiedy pragniesz milczenia, wszędzie słychać tylko nieustannie słowa przepowiedni. Bywa, że jej głos włącza tajemniczy przycisk ukryty gdzieś w twojej głowie.
Twoje serce przypomina wielką rzekę wezbraną po długim deszczu. Wszystkie drogowskazy, co do jednego, zostały zalane i porwane w jakieś ciemne miejsce. Lecz powierzchnię rzeki nadal siecze gwałtowny deszcz. Za każdym razem widząc w telewizji powódź, myślisz: „Tak, zgadza się, właśnie takiej jest moje serce”
Ważne jest tylko to, skąd przyjechaliśmy i dokąd jedziemy.
Uświadomiłem sobie, że nawet nie pamiętam, kiedy się ostatnio śmiałem – musiało to być bardzo dawno. Nawet się nie uśmiechałem. Ani do innych, ani do siebie. Ale nie zawsze udawało mi się wytrwać w takiej cichej samotności. Bywało, że walił się wysoki mur, który budowałem. Rzadko, ale się zdarzało. Nie wiadomo kiedy znikał i stałem na oczach całego świata nagi i bezbronny. W takich chwilach miałem zamęt w głowie. S t r a s z n y zamęt. A do tego była jeszcze ta przepowiednia. Zawsze w pobliżu, jak ciemna woda.
Trudno przewidzieć, co się stanie z talentem. Czasami po prostu znika. Albo jak woda gruntowa wsiąka gdzieś głęboko pod ziemię i odpływa.
Szczerze mówiąc, nie lubię pracować pod nadzorem armii. Zazwyczaj nie oczekują naukowej obiektywnej prawdy, a oczekują wniosków, które pasowałyby do ich systemu myślenia albo były po prostu użyteczne. Nie dociera do nich logiczne rozumowanie.
Różne rzeczy nie są twoją winą. Ani moją. Ani wina przepowiedni czy klątwy. Nie jest to wina DNA ani wina absurdu. Ani wina strukturalizmu, ani wina trzeciej rewolucji przemysłowej. Wszyscy niszczejemy i giniemy, bo świat opiera się na niszczeniu i stracie. Nasza egzystencja to jedynie cień, odbicie tej zasady. Wieją wiatry. Jedne silne, gwałtowne, inne przyjemne jak powiewy. Lecz wszystkie kiedyś zginą i znikną. Nie mają materialnej postaci. Wiatr to tylko nazwa ruchu powietrza. Wytęż słuch. Zrozumiesz metaforę.
W magazynku jest także gitara. Ma nawet wszystkie struny. Stosy starych czasopism o nieznanych mi tytułach. Jest również rakieta tenisowa retro. Wygląda to wszystko zupełnie jak ruiny niedalekiej przeszłości.
Trudno odróżnić, co jest rzeczywistością, a co zrodziło się jedynie w sercu.
Staram się w miarę możliwości o n i c z y m nie myśleć. To prawdopodobnie złudzenia, a złudzenia mają to do siebie, że im więcej się nad nimi zastanawia, tym bardzie rosną i nabierają tym wyraźniejszego kształtu. I wkrótce mogą przestać być złudzeniami.
Trudno jest stać się kimś innym. Lecz nietrudno przybrać inne imię.
W porządku, mówię sobie, biorąc głęboki oddech. Nie ma odwrotu, trzeba iść naprzód.
Utwory w jakimś sensie niedoskonałe silnie pociągają ludzi właśnie dzięki tej niedoskonałości, a w każdym razie przemawiają do p e w n e g o t y p u ludzi.
Tchórze odwracają wzrok od rzeczywistości. Czas mija nawet, kiedy ma się zamknięte oczy i zasłonięte uszy.
Strój i nazwisko są człowiekowi potrzebne.
– Takie życie też jednak ma swoje granice. Nie można uczynić z siły muru i się nim otoczyć. Bo siłę może zniszczyć jeszcze większa siła. Taka jest zasada.
– Bo siła staje się moralnością.
Nie jestem silny ani niezależny. Tylko rzeczywistość popycha mnie, czy mi się to podoba, czy nie.
Prawdę mówiąc, samochody sportowe powinny być czerwone. Wtedy są bardziej widoczne. Dlatego jest dużo czerwonych ferrari. Ale ja lubię zielony, nawet jeśli jest niebezpieczny. Zieleń to kolor lasu. A czerwony, kolor krwi.
Pewnie nie wiesz, że świat jest p o k r ę c o n y, i przez to powstaje trójwymiarowa głębia. Jak ktoś chce mieć wszystko proste, powinien żyć w świecie opartym na ekierce.
Prawie nikt na świecie nie pragnie wolności. Ludzie tylko myślą, że jej pragną. To wszystko iluzja. Gdyby naprawdę dano im wolność, większość nie wiedziałaby, co począć. (…) Ludzie w rzeczywistości lubią niewolę.
– Nie będziesz musiał nic z siebie wycinać i odrzucać. Nie odrzucamy tego, a wchłaniamy w siebie.
– Wchłonę to w siebie?
– Uhm.
– I kiedy to wchłonę, co się właściwie stanie? (…)
– Prawdopodobnie staniesz się całkowicie sobą.
Odpowiedzialność rodzi się w snach.
Pewnego rodzaju doskonałość może zostać osiągnięta jedynie w drodze bezgranicznego spiętrzenia niedoskonałości.
Na świecie zdarzają się różne zadziwiające rzeczy.
Nic nie dzieje się przypadkiem, nawet drobne rzeczy.
Oboje wcześnie dojrzeli. I jak to bywa z ludźmi, którzy wcześnie dojrzewają, nie umieli dorosnąć.
– Posiadanie rzeczy symbolizującej wolność może dawać więcej szczęścia niż posiadanie wolności.
– Czasami.
Na świecie roi się od ludzi z obluzowaną śrubką w głowie.
Nie ma wojny, która skończyłaby inne wojny (…). Jedna wojna wyrasta z drugiej. Chłepcze krew rozlaną przemocą, żywi się ciałem zraniony przemocą i rośnie. Walka jest pewnego rodzaju kompletnym, samowystarczalnym stworzeniem.
Natura jest w pewnym sensie nienaturalna. Spokój jest w pewnym sensie onieśmielający. Żeby umieć zaakceptować tę sprzeczność, potrzeba przygotowania i doświadczenia. Dlatego na razie wracamy do miasta. Wracamy do społeczeństwa i ludzkich poczynań.
Otacza nas przepełniona hałasem rzeczywistość.
Na świecie jest mnóstwo rzeczy, o których nie masz pojęcia. O których ci się nawet nie śniło.
Nigdy nie jest tak, jak by człowiek sobie tego życzył.
Nie czuję już strachu przed lasem. Rządzą nim pewne prawa. A może są pewne wzorce? Jak się człowiek przestanie bać, zaczyna je dostrzegać. Wchłaniam tę powtarzalność i przyswajam.
Podróży trzeba towarzysza, a ludziom serca.
Nie chodzi o to, że nie mam do ciebie zaufania. Nie złość się tak. Nie o to chodzi. Tylko kiedy wszystko za łatwo idzie, zaczynam się zastanawiać, co jest grane.
Proletariat to ludzie, którzy tak jak ja pracują ciężko w pocie czoła. A w przeciwieństwie do tego kapitalista to człowiek, który siedzi na fotelu, palcem nie ruszy, wydaje wszystkim naokoło rozkazy i zarabia sto razy więcej niż ja.
Oczywiście nie byłem w klasie lubiany. Otaczałem się wysokim murem, nikogo nie wpuszczałem i starałem się nie wychodzić na zewnątrz. Takich nikt nie lubi.
Na tym świecie ludzie szybko nużą się tym co nie jest nudne, a to, co ich nie nuży, zazwyczaj jest nudne. Tak już jest. W moim życiu jest może miejsce na nudę, ale nie na znużenie. Większość ludzi nie umie ich od siebie odróżnić.
Nieważne, jak dużo pieniędzy się zgromadzi, nie można za nie kupić czasu.
Nie można patrzeć zbyt daleko przed siebie. Jak człowiek patrzy zbyt daleko przed siebie, przestaje uważać pod nogi i często się przewraca. Ale nie należy też zbyt dokładnie patrzeć pod nogi. Jeśli nie patrzy się przed siebie, można na coś wpaść. Dlatego należy patrzeć przed siebie, ale niezbyt daleko i robić wszystko jak należy, trzymając się kolejności. To jest najważniejsze. W każdym przypadku.
O ile wiadomo, po raz pierwszy pojęcie labiryntu stworzyli mieszkańcy starożytnej Mezopotamii. Wyciągali zwierzęce, a czasem prawdopodobnie ludzkie, jelita i wróżyli z nich. Bardzo podziwiali te skomplikowane kształty. Dlatego podstawą kształtu labiryntu było jelito. To znaczy, że zasada labiryntu znajduje się wewnątrz ciebie. I odpowiada labiryntowości będącej na zewnątrz ciebie.
Problem nie w tym, z czym musze sobie radzić. Jest natomiast coś, co muszę robić. Muszę żyć dzień po dniu w tym swoim ciele, w tym nieprawdopodobnie wadliwym opakowaniu.
Na tym wielkim świecie nie możesz liczyć na nikogo oprócz siebie.
Nie wolno zamykać oczu. Zamykanie oczu nic nie pomoże. Nic nie zniknie. A raczej, kiedy się je znowu otworzy, będzie jeszcze gorzej.
Proszę pana, świat się zmienia z dnia na dzień. Codziennie o odpowiedniej godzinie nadchodzi świt. Ale to już n ie jest ten sam świat co poprzedniego dnia. Ani pan nie jest ten sam co wczoraj. Rozumie pan?
Nie trzeba myśleć o trudnych rzeczach, wystarczy pozwolić ciału przesiąknąć w s z y s t k i m.
Patrzę, jak słońce chyli się ku zachodowi, cienie różnych przedmiotów stopniowo spowijają cały świat. W świecie, w którym jest czas, niczego nie da się odwrócić.
Patrzenie w ogień nigdy się nie nudzi. Płomienie przybierają różne kształty i różne barwy. Poruszają się swobodnie jak żywe stworzenia. Rodzą się, łączą, rozstają, słabną i znikają.
Proszę pana, świat jest bardzo, bardzo brutalny. Nikomu nie uda się uciec od przemocy. Proszę o tym nie zapominać. Ostrożności nigdy za wiele. To samo dotyczy kotów i ludzi.
Objawienie przekracza ramy codzienności. Co to za życie bez objawień! Ważne jest przeskoczenie z racjonalności obserwowania do racjonalności działania.
Nie proszę ludzi o robienie rzeczy, których nie potrafią. Przecież to byłaby strata czasu. Nie uważasz.
Pewnie myślisz, że Japonia jest małym krajem i nie da się zabłądzić w lesie, ale jak raz człowiek zabłądzi, las nagle strasznie się rozrasta we wszystkich kierunkach.
Pewnie wiesz, że koty mają silne przyzwyczajenia. Zazwyczaj prowadzą regularny tryb życia i poza wyjątkowymi sytuacjami nie lubią większych zmian.
Nie lubiłem szkoły, ona też za mną nie przepadała. Dlatego, że jakby to powiedzieć? Byłem inny.
Nie trać wiary w siebie. Uspokój się i rusz głową. Wtedy na pewno ci się uda.
Na świecie zdarzają się pomyłki. Nigdy nie wiadomo, co się może zdarzyć.
Ogólnie mówiąc, dla każdej hipotezy można znaleźć dowód pozwalający na jej podważenie. (…) Bez możliwości istnienia dowodu podważającego hipotezę nie byłoby postępu w nauce.
Nie wiem wielu rzeczy.
Hipoteza to pole walki mózgu.
Jak zauważył Tołstoj, szczęście jest przypowieścią, a nieszczęście opowieścią.
Hipoteza, na której podważenie nie znaleziono dowodów, to hipoteza, którą warto sprawdzić.
Idę do czytelni, siadam na kanapie i wracam do Baśni tysiąca i jednej nocy. Otaczająca mnie rzeczywistość zdaje się powoli blednąć jak zaciemnienie na taśmie filmowej. Wchodzę samotnie w świat pomiędzy kartkami książki.
Kiedy zostaję sam, milczenie – jakby tylko na to czekało – otacza mnie ciasno. (…) zamykam oczy i staram się usnąć, lecz sen nie przychodzi. Świadomość jest pobudzona i trzeźwa, choć ciało się go domaga. Czasami ciszę przecina wysoki krzyk nocnych ptaków. Słychać też inne dźwięki niewiadomego pochodzenia. Szelest kroków po opadłych liściach. Skrzyp gałęzi uginających się pod jakimś ciężarem. Świst głośno nabieranego oddechu. Wszystkie rozlegają się tuż obok chaty. Czasami złowróżbnie skrzypią deski werandy. Czuję się otoczony armią nieznanych, żyjących w mroku stworzeń. Mam wrażenie, że jestem obserwowany. Wyraźnie czuję na sobie czyjś wzrok.
Jestem w pojemniku zwanym sobą. Kontury mojego bytu z lekkim szczękiem nakładają się na siebie i zamykają. Dobrze. Jestem tam gdzie zwykle.
Jeżeli w opowieści pojawi się strzelba, musi prędzej czy później wystrzelić.
Każdy zakochany człowiek poszukuje straconej części samego siebie.
Jak masz głupio myśleć, lepiej odpocznij.
Dlatego myślę, że może zamiast szukać zaginionych kotów, powinieneś się poważnie zająć szukaniem drugiej połowy swojego cienia.
Moim zdaniem muzyka Schuberta rzuca wyzwanie rzeczywistości i rozbija ją. W tym tkwi istota romantyzmu, w tym znaczeniu muzyka Schuberta jest kwintesencją romantyzmu.
Jeżeli słowa nie znajdą proroczego tunelu, który poprowadzi je do czytelnika, nie spełnią swojej roli jako poezja.
Ludzie muszą się w życiu czegoś uchwycić. Muszą. Ty też to robisz, sam o tym nie wiedząc. Jak powiedziała Goethe. Wszystko na świecie jest metaforą.
Mnóstwo ludzi wchodzi i wychodzi z dworca. Każdy inaczej ubrany, wszyscy z torbami, krążą pospiesznie, prawdopodobnie zmierzając gdzieś w różnych celach. Przyglądam się tym postaciom i zaczynam się zastanawiać, co będzie za sto lat. Za sto lat prawdopodobnie większość tych ludzi (łącznie ze mną) zniknie z powierzchni ziemi, zamieni się w popiół i proch. Na myśl o tym doznaję niezwykłego uczucia. Wszystko zaczyna mi się wydawać przelotną iluzją. Jakby w każdej chwili mogło się rozwiać na wietrze. Rozkładam ręce i przyglądam się im. Po co ja się tak męczę? Po co żyję z taką desperacją?
Nabieram w dłoń piasku i powoli przesypuję go między palcami. Spada i zlewa się w jedno z reszta piasku na plaży, jak stracony czas.
Jestem taki, jaki jestem, więc w wielu miejscach doznałem różnych rodzajów dyskryminacji. Tylko człowiek, który jest dyskryminowany, może zrozumieć, co znaczy dyskryminacja i jak człowieka rani. Ból jest indywidualny, zostaje po nim indywidualna blizna. Dlatego nikt mnie nie przewyższy w domaganiu się sprawiedliwości i równego traktowania. Ale mam już serdecznie dosyć ludzi bez wyobraźni. Ludzi, których T.S. Eliot nazywa hollow men – pustymi. Ten brak wyobraźni, tę pustkę wypełniają bezduszną słomą, lecz sami tego nie zauważają. Wmuszają tę nieczułość innym, ustawiając, jedno przy drugim, puste słowa.
Należę do ludzi czytających powoli, linijka po linijce. Rozkoszuję się tekstem. Jeżeli nie mogę się nim rozkoszować, rezygnuję z dalszej lektury.
Jeżeli talent to rodzaj naturalnej energii, to być może znajduje sobie jakieś ujście i się ulatnia.
Ile czasu mogło minąć? Sądzę, że niewiele, lecz mnie te chwile wydawały się wiecznością. Czas, który zepchnął mnie na samą krawędź świata.
Ja nie kłamię. Ani nie żartuję. Od urodzenia mam ciągle ten sam, prostolinijny, niewymyślny charakter.
– Morze to dobra rzecz, prawda?
– Uhm. Jak człowiek patrzy, to mu się robi spokojnie na duszy. (…). Pewnie dlatego, ze jest duże i puste (…). Dobrze jest, kiedy jak okiem sięgnąć, nic nie widać
Jak się człowiek przyzwyczai, potem jest łatwo.
Nasze organizmy z natury są wyposażone w silny system obronny i nawet jeżeli przez pewien czas znajdą się pod kontrolą innego systemu, po pewnym czasie włącza się jakby dzwonek alarmowy i uruchamia alarmowe działanie deprogramujące w celu pozbycia się systemu zewnętrznego – czyli w tym przypadku hipnozy – który blokował system obronny i zewnętrzny system zostaje odrzucony.
Ludzie nie widzieli nic szczególnie dziwnego w tym, że starszy człowiek zwraca się do zwierzęcia, jakby mówił do człowieka.
Jeśli tylko ma się odwagę przyznać do błędu, zwykle da się wszystko naprawić.
– Hm – mruknął czarny kocur – Nie bardzo rozumiem. Koty nie potrzebują czegoś takiego. Wystarczy po prostu to, co jest: zapachy, kształty. Nie czujemy się tym specjalnie ograniczone.
– Tak, Nakata to rozumie. Ale wie pan, Panieotsuka, z ludźmi tak nie jest. Żeby zapamiętać różne rzeczy, koniecznie potrzebują dat albo nazwisk.
– Ma pan rację. Konieczność pamiętania różnych rzeczy jest bardzo niewygodna. Kot prychnął. – Co za niewygoda!.
Miecz wyjęty z pochwy musi rozlać krew.
Mój dziadek często mawiał, że świat jest ciekawy, bo nic się nie dzieje po naszej myśli. W tym tez jest trochę racji.
Jestem wolny, myślę. Zamykam oczy i zastanawiam się przez chwilę nad tym, że jestem wolny. Lecz nie bardzo potrafię zrozumieć, co to znaczy. Na razie wiem tylko, że jestem samotny. Samotny w nieznanym miejscu. Jak samotny odkrywca, który zgubił kompas i mapę. Czy na tym właśnie polega wolność? Nawet tego nie wiem. Przestaję się nad tym zastanawiać.
– Naktata chciałby zabrać Gomę do domu.– To twoja misja. Wszyscy żyjemy oddani naszym misjom.
Ileż jest (…) rzeczy na świecie, których sobie nie uświadamiam, o których nie wiem! Na tę myśl czuję się beznadziejnie bezsilny. Nigdy nie uda mi się uciec od tej bezsilności.
Jedno albo drugie. Stoisz t u i t e r a z przed tym wyborem. Oczywiście z twojego punktu widzenia to bezsensowny wybór. Ale przecież większość wyborów na tym świecie jest bezsensowna.
Kiedy człowiek śni, porusza gałkami ocznymi, zmienia mu się wyraz twarzy, zawsze reaguje na sen. Świadomość reaguje na doświadczenia przezywane we śnie i wzrasta liczba uderzeń serca.
Mówią, że miłość może zmienić świat, więc wszystko jest możliwe.
Gwałtowne uczucia targające ludźmi są zazwyczaj indywidualne i negatywne.
Ja lubię dziwaków. Raczej trudno zaufać komuś, kto na takim świecie umie zwyczajnie wyglądać i normalnie żyć.
Mam lekkie wyrzuty sumienia, że skłamałem, ale nie ma rady. Żeby przetrwać, trzeba się uciekać do różnych sposobów.
Dzieci maja miękkie serca i można je dowolnie zdeformować. Trudno potem przywrócić kształt takiemu zniekształconemu, stwardniałemu serduszku. W wielu wypadkach nie da się go przywrócić.
Mówił dzień dobry i przedstawiał się, lecz prawie wszystkie go ignorowały i nie odpowiadały ani słowem. Udawały, że go nie widzą i nie słyszą. Tutejsze koty były bardzo dobre w takim udawaniu. Pewnie ze strony ludzi musiały je spotkać straszne rzeczy, pomyślał Pan Nakata. Tak czy inaczej, nie miał pretensji o to, że są nietowarzyskie. Przecież w końcu był w ich świecie obcy. Nie miał prawa niczego wymagać.
Mam wrażenie, że panu Oshimie mogę do pewnego stopnia powiedzieć prawdę. Uszanuje moje położenie. Nie będzie mi prawił kazań ani kazał być rozsądnym. Ale na razie nie chcę jeszcze nikomu mówić więcej niż potrzeba. Nie jestem przyzwyczajony do tego, żeby się zwierzać i tłumaczyć.
Jak pan wie, z pchłami jest zawracanie głowy. Jak się je złapie, trudno się pozbyć. Jak ze złym nawykiem.
Nakata jest już stary, pewnie niedługo umrze. Mama już nie żyje i ojciec nie żyje. Na każdego – i mądrego, i głupiego, i umiejącego pisać, i nieumiejącego, i na tych z ciemnym, i z jasnym cieniem przychodzi taki czas i wszyscy po kolei umierają. Umierają i zostają spaleni.
Ludzie nie mogą istnieć jednocześnie w dwóch miejscach (…). Ale w pewnych wypadkach może się to zdarzyć. Jestem o tym przekonany. Można za życia zostać duchem.
Muzyka pozwala mi nieco uspokoić wzburzone nerwy.
Jest takie przysłowie: jak pies będzie biegał, to kij go znajdzie.
Między „utratą” a „brakiem” jest duża różnica.
Jeżeli masz wrażenie, że ciągle przepowiadam złe rzeczy, to dlatego, że jestem bardzo rozsądnym realistą. Uogólniam i dedukuję. In to wszystko brzmi jak złe przepowiednie. A to z tego powodu, że otaczająca nas rzeczywistość składa się ze złych przepowiedni, które się sprawdziły. Każdy to od razu zauważy, jeżeli otworzy gazetę z dowolnego dnia i położy na jednej szali złe, a na drugiej dobre wiadomości.
Mam ochotę się rozpłakać. Ale przecież i tak nikt mi nie pomoże. Nikt…
Kafko Tamuro, może prawie nikt na świecie nie pragnie wolności. Ludzie tylko myślą, że jej pragną. To wszystko iluzja. Gdyby naprawdę dano im wolność, większość nie wiedziałaby, co począć. Lepiej to zapamiętaj. Ludzie w rzeczywistości lubią niewolę.
Koty to małe, bezsilne stworzenia, które łatwo zranić. Nie mają pancerza jak żółwie, ani skrzydeł jak ptaki. Nie mogą też jak krety zakopać się pod ziemię, ani zmienić barw jak kameleon. Ludzie nie wiedzą, ile kotów jest na co dzień krzywdzonych i odchodzi z tego świata.
Ludzkie ciało i psychika mają granice wytrzymałości i nie są w stanie znieść gwałtownych obciążeń.
Jestem wolny, myślę. Jestem tutaj, samotny i wolny jak chmury płynące po niebie.
Człowiekowi potrzebne jest miejsce, do którego może wrócić.
Chyba lepiej za bardzo nie liczyć na to, że odległość załatwi sprawę.
Chyba lepiej się tak z góry nie zarzekać. Bo na świecie nie ma nic pewnego.
Ciało pragnie głębokiego snu, ale świadomość nie zasypia. Ja kołyszę się między jednym a drugim jak wahadło. Nadchodzi świt i choć nie jest jeszcze zupełnie widno, ptaki podnoszą wrzawę w ogrodzie i ich głosy całkowicie wybijają mnie ze snu.
Bez dowodów podważających hipotezę, nie ma postępu nauki.
Ale jak się zastanowić, to przecież żadne życie nie ma wyraźnie określonego znaczenia. Dla ludzi chyba ważniejsze jest, jak umierają, zastanawiał się chłopak. W porównaniu z tym, jak się umiera, to, jak się żyje, nie jest zbyt ważne. A jednak o tym, jak się umiera, decyduje to, jak się żyje
A jednak na świecie jest wiele rzeczy, których sobie nawet nie wyobraża, mnóstwo niepojętych powodów. Dlatego pan Nakata rezygnuje z zastanawiania się. Tylko głowa boli od myślenia, kiedy nie starcza człowiekowi szarych komórek.
Czechow próbuje powiedzieć rzecz następująca: konieczność jest niezależnym pojęciem. Powstaje inaczej niż logika, moralność czy znaczenie. Jej funkcja koncentruje się w roli, jaką odgrywa. To, co nie musi odegrać roli, nie powinno istnieć. A to, co koniecznie musi odegrać rolę, istnieje. Na tym opiera się dramaturgia. Logika, moralność, znaczenie rodzą się w relacji do niej. Czechow rozumiał istotę dramaturgii.
Czas nie ma tu większego znaczenia. „Teraz” prawie niczym nie różni się od „dawno temu”.
Ból niewątpliwie ma w sobie coś intymnego.
Są wspomnienia, których nie da się zatrzeć. Zostają w człowieku jak nieruchome głazy.
Biblioteka to miejsce dla ludzi pragnących czytać.
Był uczciwy albo nie starczało mu rozumu, żeby kogoś oszukać.
Człowiek potrzebuje miejsca, do którego mógłby należeć. Mniej lub bardziej.
Ale już podjąłeś decyzję. Teraz pozostaje tylko ją zrealizować. To w końcu twoje życie. Zasadniczo musisz robić to, co uważasz za słuszne
Tak, t o w końcu moje życie.
– Ale musisz być twardy. Inaczej nic z tego nie będzie.
– Staram się
Czekanie jest nudnym zdaniem.
Czas mający ciężar właściwy napiera na ciebie jak wieloznaczny dawny sen. Poruszasz się ciągle, żeby się przez niego przedostać. Choćbyś poszedł na koniec świata, nie uda ci się od niego uciec. Lecz mimo to musisz iść na koniec świata. Są rzeczy, których nie da się zrobić, jeśli nie pójdzie się na koniec świata.
Bardzo mizerny budynek. Mizerna budowla, w której mizerni ludzie wykonują mizerną pracę i spędzają mizerne dni. W każdym mieście są popadłe w niełaskę budynki.
Czy ludzie nie rodzą się po to, żeby żyć? Tak jest, nie? A mimo to im dłużej żyję, tym bardziej tracę treść, staję się pusty.
Czy policja uwierzyłaby bez zastrzeżeń w taką historię? A skąd! Kto to jest pułkownik Sanders? Ma coś wspólnego z armią amerykańską? Nie, nie, to ten dziadek z reklamy Kentucky Fried Chicken. Przecież pan inspektor na pewno wie. Tak, ten, ten w okularach z siwą bródką… I on pracował jako alfons w jakimś zaułku Takamatsu. Tam go poznałem. Załatwił mi kobietę. Jakbym powiedział coś takiego, wrzasnęliby: „Nie rób sobie jaj, kretynie!”, i dołożyliby mi zdrowo. Oni są jak gangsterzy, którym państwo płaci pensje.
Bóg istnieje tylko w ludzkiej świadomości. (…) Nie wiem, czy to źle, czy dobrze, bóg jest wyjątkowo elastycznym pojęciem.
Czas rozciąga się, zatrzymuje się w zależności od potrzeb serca.
Wspomnienia ogrzewają człowieka od środka. Ale jednocześnie siekają go gwałtownie na kawałki.
Często się zdarza, że w rzeczywistości coś jest mniej poważne, niż się z pozoru wydaje.
Bardzo trudno jest człowiekowi żyć samotnie.
Ciasnota umysłowa, brak wyobraźni i nietolerancja są jak pasożyty. Zmieniają właściciela, zmieniają kształt i żyją wiecznie.
Bez względu na to, kim człowiek jest, jak tak sobie żyje, to dookoła niego między wszystkimi rzeczami same tworzą się znaczenia.
Często się zdarza, że dopiero przyszłość pokazuje nam, ile coś było warte.
Dlaczego ludzie walczą? Dlaczego setki tysięcy, miliony ludzi muszą się łączyć w grupy i nawzajem zabijać? Czy taka walka wywoływana jest gniewem, czy strachem? A może gniew i strach to tylko dwa oddzielne aspekty tej samej duszy.
Artysta to człowiek, który ma kwalifikacje do pomijania zbędnych dłużyzn.
– Człowiek nie wybiera losu, to los wybiera człowieka. Taki pogląd leży u podstaw tragedii greckiej. I dźwignią tragizmu, tak to definiuje Arystofanes, stają się – o ironio! – nie wady bohatera, a jego cnoty. Rozumiesz, o czym mówię? Cnoty, a nie wady wciągają człowieka w tragedię. Wybitnym przykładem jest Król Edyp Sofoklesa. W przypadku króla Edypa tragedię wywołuje nie lenistwo czy głupota, a jego odwaga i uczciwość. I tak nieuchronnie rodzi się ironia.
– Ale nie ma ratunku.
– To zależy – mówi pan Oshima – Bywa, że nie ma ratunku. Lecz ironia losu dodaje charakterowi głębi, dojrzałości.
Czysta teraźniejszość to nieuchwytny postęp przeszłości pożerającej przyszłość. W rzeczywistości wszelkie doznania są już wspomnieniami.
Cienkim długopisem, drobnymi literami opisuję po kolei, co mi się przydarzyło. Muszę to dokładnie zapisać, póki wspomnienia są jeszcze wyraźne. Nikt nie wie, czy pozostaną na zawsze w niezmienionym, właściwym kształcie.
To już wszystkie cytaty.
186 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne



