Cytaty
Czytanie książki jest, przynajmniej dla mnie, jak podróż po świecie drugiego człowieka. Jeżeli książka jest dobra, czytelnik czuje się w niej jak u siebie, a jednocześnie intryguje go, co mu się tam przydarzy, co znajdzie za następnym zakrętem.
Część druga, IV · s. 126
Podróże są jak ożywcza kąpiel dla umysłu, jak rysunek Medei, który sprawia, że znów jesteś młody.
s. 174
Podróż zaczynałem od Gruzji i to był błąd. Gruzja powinna być zakończeniem, a nie początkiem. Wszystko tu stwarza wrażenie przybicia do przystani, dotarcia pod dach. Wszystko – klimat, krajobraz i obyczaje – namawia, żeby przysiąść w cieniu, łyknąć wina, odetchnąć i pomyśleć: fajnie tu. Piękny to kraj, Gruzja.
s. 7
Jako pierwsza cecha tych, którym rosną skrzydła, przyszła mi do głowy empatia i otwartość emocjonalna oraz intelektualna. Kiedyś przeczytałam mądre zdanie, że z rasizmu czy ksenofobii najlepiej leczą podróże, zwłaszcza te, które pozwalają poznać różne kultury, zobaczyć codzienne życie. I to byłaby kolejna cecha tych, którym się portki nie trzęsą: chęć zdobywania wiedzy i mądrości.
s. 54
Wędrowiec musi polegać na uprzejmości nieznajomych. I nie chodzi tu o wsparcie fizyczne, materialne lecz moralne.
Poza wszystkim, droga dla pewnych organizacji psychicznych ma jeszcze w sobie coś z magnetycznego działania. Ciągnie. O tych, których ciągnie, mówi się, że ulegają manii wędrowania.
s. 51
Dzięki podróżowaniu można lepiej przyjrzeć się samemu sobie z zewnątrz.
(...) w każdej chwili trzeba być gotowym do dalszej drogi i każdy pokój, w którym przyszło się zatrzymać, traktować jako przystań tymczasową.
Przemieszczamy się gdzie i kiedy chcemy. To jedyny sposób. Zbiorowe podróże są upokarzające. Najważniejsze to być wolnym.
s. 109
Świat, w którym rodzimy się w klinice i umieramy w szpitalu, w którym mnożą się, w wydaniu ekskluzywnym lub nieludzkim, punkty tranzytowe i tymczasowe miejsca pobytu (sieci hoteli i squaty, kluby wakacyjne, obozy uchodźców, slumsy skazane na zniszczenie lub powolny rozkład), w którym rozwija się zwarta sieć środków transportu, także stanowiących przestrzenie zamieszkane, gdzie bywalec wielkich supermarketów, użytkownik automatów i kart kredytowych odnawia – poprzez „nieme” handlowe gesty – świat, którego przeznaczeniem jest samotna indywidualność, w drodze, w tymczasowości i efemeryczności, stanowi dla antropologa i innych badaczy pewien nowy przedmiot. (…)
s. 131
Odnoszę wrażenie, że podobnie jak ja w młodości, nie masz potrzeby celu, ale posiadasz zdolność odróżniania podróży od dryfowania.
Jeśli o mnie idzie, to trapiony jestem wiecznotrwałą tęsknotą za tym, co dalekie.




















