Okładka książki: Ferdydurke

Okładka książki

Literackie

Prawa autorskie do okładki należą do wydawnictwa Literackie. Okładka jest wyświetlana w celach informacyjnych, w ramach promocji książki.

Okładka książki

Ferdydurke

Witold Gombrowicz

Cytaty

  1. Wszystko podszyte jest dzieckiem.

  2. W lustrze, gdy się ujrzymy niespodzianie, przez chwilę nie jesteśmy pewni, czy to my.

  3. To właśnie mnie w niej urzekło - owa dojrzałość i suwerenność w młodości, pewność stylu. Gdy my tam, w szkole, miewaliśmy wągry, gdy nieustannie wyskakiwały nam rozmaite krosty, ideały, gdy ruchy mieliśmy niezdarne, gdy co krok, to gafa - jej exterieur był zachwycająco wykończony.

  4. Ślepota działania. Automatyzm odruchów. Atawizm instynktów.

  5. Wydało mi się w półśnie, ale już po obudzeniu, że ciało moje nie jest jednolite, że niektóre części są jeszcze chłopięce i że moja głowa wykpiwa i wyszydza łydkę, łydka zaś głowę, że palec nabija się z serca, serce z mózgu, nos z oka, oko z nosa rechocze i ryczy - i wszystkie te części gwałciły się dziko w atmosferze wszechobejmującego i przejmującego panszyderstwa.

  6. – Tak, panie profesorze – rzekł dyrektor z dumą – ciało jest starannie dobrane i wyjątkowo przykre i drażniące, nie ma tu ani jednego przyjemnego ciała, same ciała pedagogiczne, jak pan widzi…

  7. Zapytuję was o to z całą powagą i z całą odpowiedzialnością za słowo tudzież z jak największym respektem dla wszystkich waszych części bez wyjątku, ponieważ wiem że stanowicie część Ludzkości, której ja także jestem częścią, oraz że częściowo uczestniczycie w części części czegoś, co także jest częścią i czego również jestem częścią w części, wraz ze wszystkimi cząstkami i częściami części, części części części części części części części części części części... Ratunku! O, przeklęte części! O, krwiożercze, przeraźliwe części, a więc znowu mnie ucapiłyście, czyż nie ma ucieczki przed wami, ha, gdzież się schronię, co pocznę, o, dość; dość, dość, skończmy tę część książki, przejdźmy co żywiej do innej części, i przysięgam, że w następnym rozdziale już nie będzie cząstek, bo otrząsnę się z nich i zrzucę je, i wyrzucę je na zewnątrz, pozostając na wewnątrz (częściowo przynajmniej) bez części.

  8. Szukałem słów, których, jak zawsze, nie było.

  9. W stanie trzeźwego pijaństwa wychylał butelkę za butelką, im zaś więcej pił, tym bardziej trzeźwiał, a jego analityczna kochanka tak samo. Właściwie trzeźwością bardziej upijali się niż alkoholem.

  10. Wielka poezja, będąc wielką i będąc poezją, nie może nie zachwycać nas, a więc zachwyca.

  11. Zamiast aby sztuka wam służyła, wy służycie sztuce – i z owczą łagodnością zezwalacie, iżby wam hamowała rozwój i wpychała w piekło indolencji.

  12. – To najtęższe głowy w stolicy – odparł dyrektor – żaden z nich nie ma jednej własnej myśli; jeśliby zaś i urodziła się w którymś myśl własna, już ja przegonię albo myśl, albo myśliciela. To zgoła nieszkodliwe niedołęgi, nauczają tylko tego, co w programach, nie, nie postoi w nich myśl własna.

  13. Nie ma nic lepszego nad prawdziwie anachroniczny chwyt pedagogiczny! Te miłe maleństwa, wychowane przez nas w nierealnej atmosferze, tęsknią nade wszystko do życia i rzeczywistości i dlatego nic ich tak nie boli jak własna niewinność.

  14. Jeżeli chcesz mieć dziecko nieślubne, bardzo proszę! A cóż w tym złego! Kult dziewictwa ustał! My, inżynierowie konstruktorzy nowej rzeczywistości społecznej, nie uznajemy kultu dziewictwa dawnych hreczkosiejów!

  15. Nic to, bracie, każdy ma doczepiony jakiś ideał do swej osoby, jak klocek na Popielec. Pij, pij, popijaj! Myślisz, że ja się wyzwoliłem? Zrobiłem z gęby ścierkę, a parobek ciągle mi doskwiera.

  16. Jam chłopak, jam tylko chłopak polityczny, chłopak historyczny.

  17. Lecz on siedział, a siedząc siedział i siedział jakoś tak siedząc, tak się zasiedział w siedzeniu swoim, tak był absolutny w tym siedzeniu, że siedzenie, będąc skończenie głupim, było jednak zarazem przemożne.

  18. Nic, co jest smaczne, nie może być straszne (jak samo słowo „smaczne” to wskazuje), tylko niesmaczne jest naprawdę niejadalne.

  19. Jeżeli nie chcesz być lekarzem, bądźże przynajmniej kobieciarzem lub koniarzem, ale niech będzie wiadomo... niech będzie wiadomo...

  20. Kiedy ta notatka doszła do wiadomości uczniów, zaroiło się w szkolnym mrowisku. – My niewinni? My, młodzież dzisiejsza? My, którzy już chodzimy na kobiety? – Śmiechy i śmieszki rosły, gwałtowne, aczkolwiek sekretne, i zewsząd pojawiały się sarkazmy. Ach, naiwny dziadek! Cóż za naiwność! Ha, cóż za naiwność! Wprędce jednak pojąłem, że śmiech trwa zbyt długo… że, zamiast się skończyć, wzrasta i utwierdza się w sobie, a utwierdzając się staje się nadmiernie sztuczny w swoim rozwścieczeniu. Cóż się działo? Dlaczego śmiech się nie kończył? Dopiero potem zrozumiałem, jaki to gatunek trucizny wstrzyknął im diaboliczny i makiaweliczny Pimko. Albowiem prawda była taka, że te szczeniaki, uwięzione w szkole i oddalone od życia – były niewinne. Tak, byli niewinni, pomimo iż nie byli niewinni! Byli niewinni w swoim pragnieniu, aby nie być niewinnymi. Niewinni z kobietą w ramionach! Niewinni w walce i w biciu. Niewinni, gdy recytowali wiersze, i niewinni, gdy grali w bilard. Niewinni, gdy jedli i spali. Niewinni, gdy zachowywali się niewinnie. Zagrożeni bez przerwy świętą naiwnością, nawet gdy krew rozlewali, torturowali, gwałcili albo przeklinali – wszystko, aby nie popaść w niewinność!

  21. Sen, który mię trapił w nocy i obudził, był wykładnikiem lęku.

  22. Nie egzystowała aż dotąd w nadziei, że znajdzie się ktoś, kto ją posiędzie. I oto nie tylko znalazł się, ale w dodatku porwał! Więc zmobilizowała w sobie całą zdolność kochania i pokochała mnie - ponieważ ją pokochałem.

  23. Leżałem w mętnym świetle, a ciało moje bało się nieznośnie, uciskając strachem mego ducha, duch uciskał ciało i każda najdrobniejsza fibra kurczyła się w oczekiwaniu, że nic się nie stanie, nic się nie odmieni, nic nigdy nie nastąpi i cokolwiek by się przedsięwzięło, nie pocznie się nic i nic. Był to lęk nieistnienia, strach niebytu, niepokój nieżycia, obawa nie-rzeczywistości, krzyk biologiczny wszystkich komórek moich wobec wewnętrznego rozdarcia, rozproszenia i rozproszkowania. Lęk nieprzyzwoitej drobnostkowości i małostkowości, popłoch dekoncentracji, panika na tle ułamka, strach przed gwałtem, który miałem w sobie, i przed tym, który zagrażał od zewnątrz – a co najważniejsza, ciągle mi towarzyszyło, ani na krok nie odstępując, coś, co bym mógł nazwać samopoczuciem wewnętrznego, między cząsteczkowego przedrzeźniania i szyderstwa, wsobnego prześmiechu rozwydrzonych części mego ciała i analogicznych części mego ducha.

  24. I siadywała przy obiedzie, ach, dojrzała w niedojrzałości, pewna siebie, obojętna i sama dla siebie, a ja siedziałem dla niej, dla niej, dla niej siedziałem i nie mogłem ani przez jedną sekundę nie siedzieć dla niej, w niej byłem, ona mnie w sobie zawierała razem z mym szyderstwem, jej gusta, jej smaki były dla mnie decydujące i mogłem podobać się sobie tylko o tyle, o ile jej się podobałem. Tortura – tkwić bez reszty w nowoczesnej pensjonarce.

  25. Roześmiałem się (jak często życie zmusza nas do śmieszków).

  26. Może Słowacki nie wzrusza Gałkiewicza, ale nie powie mi chyba Gałkiewicz, że nie przewierca mu duszy na wskroś Mickiewicz, Byron, Puszkin, Shelley, Goethe...

  27. Jak to nie zachwyca Gałkiewicza, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem Gałkiewiczowi, że go zachwyca.

  28. Łaknąłem jak kania tej miłości idealnej. Lecz nie chciała mnie! Gębę mi robiła! I z dniem każdym straszliwszą robiła mi gębę.

  29. Nie chciałem być staromodny z nią, chciałem być z nią nowoczesny!

  30. Potem mówiła ze smutkiem: - Wiem, że jestem głupia. Wiem, że nic dobrze nie umiem. Wiem, że nie jestem ładna... - A ja musiałem zaprzeczać. Ona zaś wiedziała, że zaprzeczam nie w imię rzeczywistości i prawdy, lecz tylko, ponieważ kocham, i dlatego przyjmowała te zaprzeczenia z rozkoszą, zachwycona, że znalazła bezwzględnego adoratora a priori, który kocha, który się zgadza, przyjmuje i akceptuje wszystko, wszystko, życzliwie, ciepło...

  31. Kulturę świata obsiadło stado babin przyczepionych, przyłatanych do literatury, niezmiernie wprowadzonych w wartości duchowe i zorientowanych estetycznie (…) Wiedzą już, że trzeba być niezależną, stanowczą i głębszą, przeto zazwyczaj są niezależne, głębsze i stanowcze bez przesady oraz pełne ciotczynej dobroci.

  32. Jak szalenie zdradliwe jest życie!

  33. O, dajcie mi chociaż jedną twarz nie wykrzywioną, przy której mógłbym poczuć grymas mojej twarzy…

  34. Miny! Miny – ta broń, a zarazem tortura!

  35. Młodość jej nie potrzebowała żadnych ideałów, gdyż sama sobie była ideałem.

  36. Przekleństwem ludzkości jest, iż egzystencja nasza na tym świecie nie znosi żadnej określonej i stałej hierarchii, lecz że wszystko ciągle płynie, przelewa się, rusza i każdy musi być odczuty i oceniony przez każdego, a pojęcie o nas ciemnych, ograniczonych i tępych jest nie mniej doniosłe niż pojęcie bystrych, światłych i subtelnych.

  37. On siedział z sensem (bo czytał), a ja bez sensu siedziałem.

  38. Przez powtarzanie, przez powtarzanie najsnadniej tworzy się wszelka mitologia!

  39. Hipomaniakalna męka hipomaniakalna niewysłowiona męczarnia niewysłowienia boleść niewysublimowania ból palca paznokcia zęba ucha.

  40. Ciotki moje, te liczne ćwierćmatki doczepione, przyłatane, ale szczerze kochające.

  41. Koniec i bomba, a kto czytał ten trąba!

  42. Bez uczniów nie byłoby szkoły, a bez szkoły życia by nie było!

  43. Ignorowała mnie – ignorowała, jak tylko nowoczesna pensjonarka to potrafi, niemniej doskonale wiedząc o mym rozkochaniu w jej urokach nowoczesnych.

  44. Bo nie ma nic gorszego od nauczycieli osobiście sympatycznych, zwłaszcza jeśli przypadkiem mają osobiste zdanie.

  45. Dlaczego Słowacki wzbudza w nas zachwyt i miłość? (…) Dlatego, panowie, że Słowacki wielkim poetą był!

  46. Mam was w du… żym poważaniu!

  47. Las ten co gorsza był zielony.

  48. A następnego ranka szkoła i Syfon, Miętus, Hopek, Myzdral, Gałkiewicz i accusatwus cum infinitwo, Bladaczka, wieszcz i codzienna powszechna niemożność, nudno, nudno, nudno! I znowu to samo! I znowu wieszcz wieszczy, nauczyciel giędzi wieszczem, na życie zarabia, uczniowie pod ławkami męczą się w prostracji, palec w bucie kręci się jak kołowrotek i nie pieprz Piętrze wieprza pieprzem i nie wieprz Piętrze wieprza pieprzem i nie pieprz Piętrze wieszcza pietrzem, nudno, nudno!

  49. Drobne realia życiowe was gubią. Jesteście jak człowiek, który wyzwał smoka do walki, lecz którego mały pokojowy piesek zapędzi w kozi róg.

  50. Dzieci ich już wcale nie umiały mówić i na czworakach szczekały, a rodzice jeszcze zachęcali: - Scekaj, scekaj, synusiu-Burecku, to cię ostawiom w spokoju, scekaj, scekaj, Burecku.

  51. Doskonale, bawicie się w piłeczkę, dzieci! - zawołał, aczkolwiek wcale nie bawiliśmy się w piłeczkę i w ogóle nie było piłeczki. - W piłeczkę, w piłeczkę bawicie się, w piłeczkę, jak ładnie jeden drugiemu podrzuca piłeczkę, jak ładnie tamten ją chwyta!

  52. Słodko, słodko otrząsnąć pył z obuwia i odchodzić nie pozostawiając nic za sobą, nie, nie odchodzić, ale iść... [...] Odchodzić idąc, iść odchodząc i nie czuć nawet wspomnienia.

    Rozdział X: Hulajnoga i nowe przyłapanie · s. 166

  53. Kiedy umiera w tobie wszystko, a nikt jeszcze nie zdążył urodzić się na nowo. O, warto żyć dla śmierci, by wiedzieć, że w nas umarło, że już nie ma, pusto i czczo, cicho i czysto [...].

    Rozdział X: Hulajnoga i nowe przyłapanie · s. 166

  54. O, styl – narzędzie tyranii!

    Rozdział VIII: Kompot · s. 123

  55. [...] nie znam nic okrutniejszego niż człowiek, który drugiemu człowiekowi gębę robi.

    Rozdział VIII: Kompot · s. 122

  56. [...] świat istnieje tylko dzięki temu, że zawsze za późno się cofać.

    Rozdział VII: Miłość · s. 113

  57. Ludzkość, wszystko zamienia na pieniądze i wydaje resztę.

    Rozdział V: Filidor dzieckiem podszyty · s. 86

  58. [...] starajcie się przezwyciężyć formę, wyzwolić z formy. Przestańcie utożsamiać się z tym, co was określa.

    Rozdział IV: Przedmowa do Filidora dzieckiem podszytego · s. 77

  59. Napisałem głupio, lecz nie zawierałem z nikim kontraktu na dostawę samych dzieł mądrych, doskonałych.

    Rozdział IV: Przedmowa do Filidora dzieckiem podszytego · s. 75

  60. [...] sztuka polega na doskonaleniu formy.

    Rozdział IV: Przedmowa do Filidora dzieckiem podszytego · s. 73

  61. Rzeczywistość jest zawsze bogatsza od naiwnych iluzji i kłamliwych fikcji.

    Rozdział IV: Przedmowa do Filidora dzieckiem podszytego · s. 73

  62. Czy wreszcie my stwarzamy formę, czy ona nas stwarza? Wydaje się nam, że to my konstruujemy – złudzenie, w równej mierze jesteśmy konstruowani przez konstrukcję.

    Rozdział IV: Przedmowa do Filidora dzieckiem podszytego · s. 66

  63. Czyż wszelka forma nie polega na eliminacji, konstrukcja nie jest uszczupleniem, czy wyraz może oddać co innego jak tylko część rzeczywistości?

    Rozdział IV: Przedmowa do Filidora dzieckiem podszytego · s. 66

  64. [...] już w zaraniu młodości człowiek wsiąka we frazes i grymas. W takiej kuźni wykuwa się dojrzałość nasza.

    Rozdział IV: Przedmowa do Filidora dzieckiem podszytego · s. 63

  65. Nie może być nic logiczniejszego niż język, w którym wszystko, co nielogiczne, jest wyjątkiem!

    Rozdział III: Przyłapanie i dalsze miętoszenie · s. 54

  66. Jakże [...] uciekać od czegoś, czym się jest, gdzie znaleźć punkt oparcia, podstawę oporu? Forma nasza przenika nas, więzi od wewnątrz równie, jak od zewnątrz.

    Rozdział II: Uwięzienie i dalsze zdrabnianie · s. 45

  67. [...] do ucieczki potrzebna jest wola ucieczki [...].

    Rozdział II: Uwięzienie i dalsze zdrabnianie · s. 44

  68. Ach, stworzyć formę własną! Przerzucić się na zewnątrz! Wyrazić się! Niech kształt mój rodzi się ze mnie, niech nie będzie zrobiony mi!

    Rozdział I: Porwanie · s. 16

  69. [...] całe morze sądów, z których każdy określa cię w drugim człowieku i stwarza cię w jego duszy. Jak gdybyś się rodził w tysiącu przyciasnych dusz!

    Rozdział I: Porwanie · s. 10

  70. [...] człowiek jest najgłębiej uzależniony od swego odbicia w duszy drugiego człowieka, chociażby ta dusza była kretyniczna.

    Rozdział I: Porwanie · s. 9

  71. Za poważny może miałem stosunek do powagi, zanadto przeceniłem dorosłość dorosłych.

    Rozdział I: Porwanie · s. 8

  72. Bez lokaja nie pojmiesz dziedzica.

    Rozdział XIII: Parobek, czyli nowe przychwycenie · s. 203

  73. Normalność jest linoskoczkiem nad otchłanią anormalności. Ileż utajonego szału zawiera zwykły porządek [...].

    Rozdział XIV: Hulajgęba i nowe przyłapanie · s. 223

  74. [...] kobieta zawsze przyjmie, że się ją kocha.

    Rozdział XIV: Hulajgęba i nowe przyłapanie · s. 235

  75. O, bezczelność tych kobieciątek, tak łasych na miłość, tak pochopnych do owego zgrania miłosnego, tak skorych do tego, by stać się przedmiotem zachwytu...

    Rozdział XIV: Hulajgęba i nowe przyłapanie · s. 239

  76. [...] przed człowiekiem schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka.

    Rozdział XIV: Hulajgęba i nowe przyłapanie · s. 241

  77. [...] twarz nie jest przedmiotem, twarz podmiotem jest, podmiotem, podmiotem!

    Rozdział III: Przyłapanie i dalsze miętoszenie · s. 59

  78. [...] nie widziano jeszcze wyjaśnienia, które by nie było zaciemnieniem.

    Rozdział I: Porwanie · s. 7

  79. [...] mężczyzna winien zabić nieutulone z żalu chłopię, jak motyl wyfrunąć, pozostawiając trupa poczwarki, która się skończyła.

    Rozdział I: Porwanie · s. 7

  80. Nieszczęsna pamięci, która każesz widzieć, jakimi drogami doszliśmy do obecnego stanu posiadania!

    Rozdział I: Porwanie · s. 6

To już wszystkie cytaty.

80 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne