Cytaty
Przywileje społeczne niekoniecznie dają szczęście.
– W moim pojęciu dobre towarzystwo to towarzystwo ludzi mądrych, ludzi światłych, którzy potrafią prowadzić rozmowę. To nazywam dobrym towarzystwem.
– Mylisz się, pani – odparł łagodnie. – To nie jest dobre towarzystwo. To jest najlepsze towarzystwo. Dobre towarzystwo to tylko dobre urodzenie, wykształcenie i maniery, jeśli zaś idzie o wykształcenie, nie jest t o punkt najskrupulatniej przestrzegany.
– Jak pan sądzi, czy można by dodać do tego kawioru siekaną cebulkę, jajko i kaparki?
Doskonale wiem, że nie wywodzę się z wyższych sfer, i nigdy nie miałam co do tego złudzeń, ale dopiero w tamtym momencie uświadomiłam sobie, jakim jestem zerem, ponieważ kelner tylko popatrzył na mnie wzrokiem bez wyrazu. A potem, gdy wcisnął butelkę szampana do wiaderka z lodem, odwrócił się przez ramię i rzekł:
– To pani kawior. Może pani z nim robić, co zechce.
Mój Gielgud miał rację. Wszystkie wyrafinowane zasady całego świata i reguły elegancji oraz dobrego wychowania są stworzone dla nas i możemy je przemyśleć, a następnie przyjąć lub odrzucić.
Orkiestra jest i być musi tworem ściśle hierarchicznym i jako taki stanowi odbicie społeczeństwa. Nie jakiegoś konkretnego społeczeństwa, lecz społeczeństwa w ogóle.
Orkiestra jest odbiciem społeczeństwa, bo i tu, i tam tymi, którzy i tak już muszą robić najgorszą robotę, jeszcze na dodatek się pogardza.
Nic nie wiedział o tej milczącej klasie średniej, rozdartej między ubóstwem białego kołnierzyka z krawatem a niemożliwym do spełnienia pragnieniem naśladowania złotej młodzieży, do której należał.
Różnica między paniczem a wieśniakiem polega na drobiazgach.
Cechą charakterystyczną istot nudzących się jest wyszukiwanie różnic i ustalanie hierarchii.
Problemy komputerowe miały to do siebie, że wymuszały zmianę normalnej hierarchii służbowej.
Miarą człowieka nie jest tytuł przed jego imieniem.
s. 548
Świat należy do silnych, przyjacielu! Nasza egzystencja oparta jest na zasadzie, że silni rosną w siłę, pożerając słabszych. Musimy się z tym pogodzić. To zupełnie normalne. Poniekąd prawo przyrody. Króliki je akceptują i wiedzą, że rola silnych przypada wilkom. Same zaś są sprytne, płochliwe i zwinne, kopią nory i kryją się, gdy wilk jest w pobliżu. Jeżeli przetrwają, gra toczy się dalej. Znają swoje miejsce. Na pewno żaden nie rzuci się na wilka. Bo to nie byłoby rozsądne, prawda?
Kiedy człowiek miał do czynienia z szefami, nic nie mogło być proste.

















