Portret: Witold Gombrowicz

Zdjęcie autora

Chat GPT based on Creator:Bohdan Paczowski, Public domain, via Wikimedia Commons

Domena publiczna (Polska 1994)

Fotografia znajduje się w domenie publicznej w Polsce, ponieważ została opublikowana przed 23 maja 1994 r. bez jednoznacznej informacji o prawach autorskich, zgodnie z ówczesnymi przepisami. Jest również w domenie publicznej w Stanach Zjednoczonych, gdyż została opublikowana poza USA bez prawidłowego oznaczenia copyright i była już w domenie publicznej w kraju pochodzenia.

PortretOryginałPortret
Oryginał: Creator:Bohdan Paczowski, Public domain, via Wikimedia Commons

Witold Gombrowicz

Cytaty

  1. Świętość, majestat, władza, prawo, moralność, miłość, śmieszność, głupota, mądrość, wszystko to wytwarza się z ludzi, jak alkohol z kartofli.

  2. Panuje spokój. Wszystkie elementy buntownicze zaaresztowano. Parlament także został aresztowany. Poza tym sfery wojskowe i cywilne także obłożone zostały bezwzględnym aresztem, a szerokie koła ludności też siedzą. Sąd najwyższy, Sztab Generalny, Dyrekcje i Departamenty, władze publiczne i prywatne, prasa, szpitale, ochronki, wszystko siedzi. Zaaresztowano też wszystkie Ministeria, a także wszystko i w ogóle wszystko. Policja też została aresztowana. Spokój. Spokojnie. Wilgoć.

  3. Odrzucam wszelki ład, wszelką ideę

    Nie ufam żadnej abstrakcji, doktrynie

    Nie wierzę ani w Boga, ani w Rozum!

    Dość już tych Bogów! Dajcie mi człowieka!

    Niech będzie, jak ja, mętny, niedojrzały

    Nieukończony, ciemny i niejasny

    Abym z nim tańczył! Bawił się z nim! Z nim walczył

    Przed nim udawał! Do niego się wdzięczył!

    I jego gwałcił, w nim się kochał, na nim

    Stwarzał się wciąż na nowo, nim rósł i tak rosnąc

    Sam sobie dawał ślub w kościele ludzkim!

  4. Nędzne moje słowa

    Ale one echem się odbijają od was i rosną

    Waszą powagą – powagą nie tego

    Kto mówi, a tego kto słucha.

    (…)

    Głupio mówię

    Ale wy mądrze mnie słuchacie, i dlatego

    Mądry się staję.

  5. Takiż to rozkoszny był dotąd los Polaków? Nie obrzydłaż tobie polskość twoja? Nie dość tobie Męki? Nie dość odwiecznego Umęczenia, Udręczenia? A toż dzisiaj znowuż wam skórę łoją! Tak to przy skórze swojej się upierasz? Nie chcesz być czym Innym, czym Nowym stać się? Chceszże aby wszyscy Chłopcy wasi tylko za Ojcami wszystko w kółko powtarzali? (…) Do diabła z Omjcem i Ojczyzną! Syn, syn, to mi dopiero, to rozumiem! A po co Tobie Ojczyzna? Nie lepsza Synczyzna? Synczyzną ty Ojczyznę zastąp, a zobaczysz!

  6. Zgwałcić Los, siebie zgwałcić i zgwałcić Boga Najwyższego!

  7. Róbże sam co uważasz (tu palcami kręci), albo i nie uważasz (i palcami kręci), bo już głowa twoja w tym (znów palcami kręci), żeby cię co Złego nie spotkało, albo i spotkało (i znów kręci).

  8. A płyńcież wy, płyńcież Rodacy do Narodu swego! Płyńcież wy do Narodu waszego świętego chyba Przeklętego! Płyńcież do Stwora tego św. Ciemnego, co od wieków zdycha, a zdechnąć nie może! Płyńcież do Cudaka waszego św., od Natury całej przeklętego, co wciąż się rodzi, a przecież wciąż Nieurodzony! Płyńcież, płyńcież, żeby on wam ani Żyć, ani Zdechnąć nie pozwalał, a na zawsze was między Bytem i Niebytem trzymał. Płyńcież do Ślamazary waszy św. żeby was ona dali Ślimaczyła! Okręt już skosem się zwrócił i odpływał, więc jeszcze to mówię: – Płyńcież do Szaleńca, Wariata waszego św. ach chyba Przeklętego, żeby on was skokami, szałami swoimi Męczył, Dręczył, was krwią zalewał, was Rykiem swym ryczał, wyrykiwał, was Męką zamęczał, Dzieci wasze, żony, na Śmierć, na Skonanie sam konając w konaniu swoim Szału swojego was Szalał, Rozszalał! Z takim więc Przekleństwem od okrętu się odwróciwszy, do miasta wstąpiłem.

  9. Mądrzej ci powiem, jakiej to religii

    Jestem wraz z tobą kapłanem. Między nami

    Bóg nasz się rodzi i z nas

    I kościół nasz nie z nieba, ale z ziemi

    Religia nasza nie z góry, lecz z dołu

    My sami Boga stwarzamy i stąd się poczyna

    Msza ludzko ludzka, oddolna, poufna

    Ciemna i ślepa, przyziemna i dzika

    Której ja jestem kapłanem!

  10. Tak, za młody tyleż wobec kobiety, co wobec Boga, za młody wobec wszystkiego – i było nieważne czy wierzy, czy nie wierzy, czy ma powodzenie u kobiet, czy też nie ma, albowiem by! w ogóle „za młody”, i żadne jego uczucie, ani prawda, ani słowo nie mogły mieć znaczenia – był niepełny, był „za młody”.

  11. Któż wie jednak czy mężczyzna… czy mężczyzna w ogóle może zakochać się w kobiecie bez współudziału, bez pośrednictwa, że tak wyrażę się, innego mężczyzny. Być może mężczyzna w ogóle nie odczuwa kobiety inaczej, jak tylko poprzez innego mężczyznę. A może to jakaś nowa forma miłości? Dawniej było we dwoje, a dziś jest we troje?

  12. My nie kochamy się – my tylko wytwarzamy miłość między sobą.