Cytaty
Starzejące się społeczeństwa przekształcają swój styl życia rodzinnego i codziennego.
s. 81
Dzieci przestały przynosić dochody i stały się najbardziej widoczną formą konsumpcji. Rodzice zaczęli zaspokajać swoją potrzebę wychowywania potomstwa jednym dzieckiem, a nie dziesięciorgiem.
s. 72
Rodzina to silnik umożliwiający podbój świata, a zarazem bunkier, w którym można się schronić.
Gdy wyszła, pomyślałam, że szkoda, iż rodzina jednoczy się dopiero wtedy, gdy ktoś zachoruje lub wydarzy się jakieś nieszczęście.
Miłość bliźniego jest rzeczą godną zalecenia każdemu, kto może sobie na to pozwolić, ale nie ma nic wspólnego z praktyką adwokacką. To samo można powiedzieć o więzach rodzinnych.
s. 143
Znam pewną kobietę (…), która stale uskarża się na samotność. Nikt z krewnych nie chce się z nią zaprzyjaźnić – i nic dziwnego. Każdemu, kto do niej zajdzie, opowiada godzinami, co zrobiła dla swoich siostrzenic, gdy jeszcze były dziećmi…
A czy te siostrzenice ją odwiedzają? Owszem, od czasu do czasu, z poczucia obowiązku. Ale boją się tych wizyt. Wiedzą, że będą musiały siedzieć i godzinami słuchać dość niedwuznacznych wymówek. Usłyszą niekończącą się litanię gorzkich narzekań i biadoleń. A gdy tej damie nie udaje się już dłużej tyranizować i dręczyć swych siostrzenic ani zmusić ich do tego, żeby ją odwiedziły, wówczas sięga po jeszcze jedną „sztuczkę”. Dostaje ataku serca.
Czy to jest naprawdę atak serca? Oczywiście. Lekarze mówią, że cierpi na „nerwicę serca” i dostaje palpitacji. Poza tym lekarze twierdzą, że w niczym nie mogą jej pomóc, ponieważ jej dolegliwość ma podłoże emocjonalne.
– Według mnie korzenie stanowi wiara – odpowiedziała po cichu.
– Wiara w moją religię, nawet jeśli nie ja ją wybrałam… Ale liczy się także wiara w siebie, wiara w ludzi, których spotkasz. To będzie twoja prawdziwa rodzina.
Nie mówimy do siebie ani słowa, nie dlatego, że nie mamy nic do powiedzenia, ale dlatego, że nie musimy nic mówić – bo tak właśnie bywa między dwojgiem ludzi, którzy są dla siebie nawzajem pierwszym wspomnieniem, których wykarmiła ta sama pierś.
Rodzina to rzecz kosztowna. Perspektywa stałej samotności przerażała mnie.
Nie robi się interesów z przyjaciółmi i z rodziną.
To rodzinne szczęście nie objawiło się nagle, tylko John i Meg odnaleźli do niego klucz i każdy krok małżeńskiego życia uczył ich, jak je budować, jak znaleźć klucz do skarbca domowej miłości i wzajemnego zrozumienia, co mogą posiadać najbiedniejsi, podczas gdy najbogatsi nie kupią tego za żadne pieniądze.
Clara spekulowała, że jeśli w rodzinie powtarzają się przypadki szaleństwa, to znaczy, że musi istnieć pamięć genetyczna, która nie pozwala im pójść w zapomnienie.





















