Cytaty
Żyłem z wami, kochałem i cierpiałem z wami,
Teraz żyjcie, kochajcie, cierpcie sobie sami.
s. 192
Zarzucało zero zeru,
Że mu brak charakteru!
s. 85
Za mnie myśli polska mowa,
Ja tylko notuję słowa.
s. 13
Zero do zera,
A będzie kariera.
s. 70
Najgorsze z upokorzeń,
Kiedy nawala korzeń.
s. 130
Najgłośniejsze hurra
W orła nie zmieni knura…
s. 81
O, łotrze stary, stary łotrze,
Im młodsza się o ciebie otrze,
Tym do niej robisz oczy słodsze.
s. 111
Tym wściekłość losów na siebie kruszę,
Że zawsze wolę to – co muszę.
s. 86
Tylko dzięki bladze
Z prawdą sobie radzę.
s. 77
W sztok
I w rynsztok…
s. 60
Przyjrzałem się tej Ewie –
Niech jabłko wisi na drzewie!
s. 106
Stabilizacja motylka
To szpilka.
s. 64
Plujmy sobie nawzajem w kaszę!
To takie polskie, to takie nasze…
s. 71
Prawa piszemy my sami, potem one rządzą nami.
s. 87
Niejedna tu chodzi niewiasta
Starsza od miasta.
s. 39
Postaw świnię przy korycie,
A rozpłynie się w zachwycie.
s. 80
Rwie się wątła nitka cnoty
W labiryntach ochoty.
s. 108
Nie nazywaj rzeczy po imieniu,
Lecz po marzeniu, śnieniu, niespełnieniu.
s. 31
Są ludzie z duszą zrzędną,
Przez takich kwiaty więdną.
s. 176
Wygłaszaj wzniosłe zasady,
Łatwiej wtedy popełniać zdrady.
s. 83
To nietakt duży,
Pokrzywom mówić o róży.
s. 30
Polska A, Polsce B
Każe się całować w D.
s. 72
Terrorem władza
Swą słabość zdradza.
s. 95
Skądkolwiek wieje wiatr
Zawsze ma zapach Tatr.
s. 48
Objawia swoje zdanie
Jak echo, na zawołanie.
s. 74
Niejednego karła
Własna małość zżarła.
s. 178
Ssać umieją z wszystkich cycy –
Gdy z nich dobrzy politycy.
s. 85
Strach musi być uroczy, bo strach ma wielkie oczy.
s. 13
Oj, dobry ci jest góral, oj, pełno ma ci zalet,
Oj, gówno by zeń było bez pracy góralek.
s. 47
Są głowy, które stawiają opór,
Nawet i wtedy, kiedy spadnie topór.
s. 84
Nic tak serca nie studzi,
Jak poznawanie ludzi.
s. 178
Rzadko pełnia
Marzenia spełnia.
s. 65
Więcej się stłucze niż sklei
Za pomocą idei.
s. 92
Nie zbudzę się pewnego ranka,
Ot, spodziewana niespodzianka.
s. 84
Prawda kole
W aureolę.
s. 53
Powodzenia połowa –
Wierzyć we własne słowa.
s. 93
Warto jest chwalić głosy baranie,
Jeśli się za to wełny dostanie.
s. 87
Śmierci nie ma –
Jest tylko przed nią trema.
s. 188
Nie dyskutuj z chamem,
Przy nim zawsze amen.
s. 69
Pająk zjadł muchę, lecz że prawo ceni,
Tłumaczy potomnym: „Byliśmy zmuszeni”.
s. 98
Niech skórę łoją,
Byle nie moją.
s. 84
Pozwól pokochać, dobry Panie Boże,
Polskę bez złudzeń – od może do może.
s. 72
Nigdy żadnemu z nas
Nie powiedziała pas.
s. 129
Te łzy więzione pod powieką
Najwięcej nas pieką.
s. 22
Szczęśliwi łysi,
Nic im nie stoi, nic im nie wisi.
s. 133
Szumi drętwa mowa
Jak muszla klozetowa.
s. 92
Odpisz cnotę na straty,
Gdy wejdziesz do mojej chaty.
s. 134
Tęcza
Wszystko bieli zawdzięcza.
s. 55
W pogoni za ideałem
Wszystkie świństwa popełniałem.
s. 88
Usta słodkie, humor kwaśny, mina słona –
Oto w trzech smakach cała ona.
s. 133
Łatwo ci zachować twarz,
Gdy kilka na zmianę masz.
s. 76
Inność
To powinność.
s. 54
Minęła młodość i uroda,
Została reszta – szkoda!
s. 119
Łajno dla łajna
To fajna ferajna.
s. 55
Na stare lata –
Na młode lata.
s. 59
Gdy przyjdzie śmierci mojej dzień,
To odpoczniemy: ja i mój cień.
s. 192
Ma własne zdanie
– Na zawołanie.
s. 64
Miłość to potrawa jarska,
A nie sztuka kominiarska.
s. 138
I spanie, i kochanie najlepsze na sianie.
s. 45
Kiedy przechodzi ładna dziewczyna,
Zaraz mi Amor łuk napina.
s. 114
Koncert miał dziwnie nieskładne brzmienie:
wpierw grały zmysły, potem sumienie.
s. 109
Ja jestem taki wóz,
co chodzi sam do kóz.
s. 127
Modelowała go natura
Z młodego orła – na starego knura.
s. 75
Do rządu, nierządu i pogody
Ma zaufanie tylko młody.
s. 70
Ktoś tam klaszcze pod borem:
To dewotki – ozorem.
s. 79
Na szybie okna rozpłaszczone noski,
Ach, to wy, dzień dobry, moje troski!
s. 25
Lustro przed oczy podsunął mi strumień:
„Taki jesteś” – wyszeptał – „a teraz się rumień!”
s. 21
Dla tej pani bliźni –
To tylko mężczyźni.
s. 113
Jak świat światem
Grzbiet źle współżyje z batem.
s. 89
Kocham bliźnich jak braci –
Gdy szczodrzy i bogaci.
s. 70
Mogił i łez kraina
W sercu się kończy i zaczyna.
s. 175
Głos przyrodzenia
Zagłusza głos sumienia.
s. 108
Kraków to pryzmat,
Przez który pięknieje ojczyzna.
s. 35
Mimo najszybszych samolotów,
Do wczoraj nie ma już powrotu…
s. 179
Ja byłem zwierzę. Ona święta.
Ale szeptała: – Lubię zwierzęta!
s. 122
Na widok spodni –
Gotowa do zbrodni.
s. 119
Modli się pod figurą,
Wszystko mu jedno, pod którą.
s. 91
Milczenie jest złotem…
Potem.
s. 56
Najbardziej zawsze nadęci:
Kastraci i impotenci.
s. 139
Na tym polega uwiąd starczy,
Że zamiast mówić, człowiek warczy.
s. 80
Któż równa
Do gówna?
Mądry nawet tej nie wierzy,
Z którą aktualnie leży.
s. 129
Dawno by świat diabli wzięli,
Gdyby brakło marzycieli.
s. 72
Lubiła gorszycieli,
Jeśli swój fach umieli.
s. 137
Na wieś go wywieźcie,
Bo naknocił w mieście.
s. 80
Innych nie sądzę,
Sam też lecę na pieniądze.
s. 82
Miłość to taka nauka,
Co w całym dziury szuka.
s. 136
Ludzkość – to brzmi butnie,
I zawodzi okrutnie.
s. 83
Fraszki – nie cuda,
Nie każda się uda.
s. 14
Dzięki długoletniej wprawie sam siebie trawię.
s. 173
Jeden kuperek kaczy –
A tylu podrywaczy.
s. 110
Kto śpi, nie grzeszy, więc miła osobo,
Nie będzie grzechu, gdy prześpię się z tobą.
s. 108
Czy hrabina czy kucharka,
byle była w kroku szparka.
s. 114
Jeden przysięga,
Drugi sięga.
s. 117
Dniem czcić kobiety – po co?
Ja czczę kobiety – nocą!
s. 117
Gdy któraś jest w moim guście,
Zaraz marzę o rozpuście.
s. 121
Na tym polega wstyd dziewiczy,
Że upadków swych nie liczy.
s. 123
Człowiek bajdurzy o swojej wolności,
A więźniem mięsa, nerwów i kości.
s. 86
Aby się oprzeć o ideały,
Trzeba, by one się opierały.
s. 71
Czasem, gdy runie piedestał,
Widać, że nikt na nim nie stał.
s. 90
Czasami najwięcej rzucają cienia
Własne wyjaśnienia.
s. 28
Alimenta –
To niespodziana rozkoszy pointa.
s. 77
Była piękna, dobra, święta,
Do dziś płacę alimenta.
s. 119
Brak okazji, odwagi, ochoty –
Powody niejednej cnoty.
s. 114
Ciało ma duszy
Po same uszy.
s. 55
Był las, wrzos i mech,
Powiedziała: „Niech”.
s. 130
Albo wianek,
Albo Janek.
s. 58
Bardziej potrafi nam popsuć krew
Pchła niźli lew.
s. 90
Chwalę niewinną,
Lecz wolę inną.
s. 108
Czuła żal doskonały,
Gdy się grzechy nie udały.
s. 118
Chętnie się dzielę winą –
Z ładną dziewczyną.
s. 109
Czasem się wielkie serca leczą –
Maleńką rzeczą…
s. 25
Często trwalszy ślad na piasku
Niźli życie pełne blasku.
s. 27
Cierpienie, gniotąc nas,
Człowieka zmienia w głaz.
s. 171
Cierpliwość trzeba mieć anielską,
Ażeby znosić własne cielsko.
s. 173
Cnota z okazją razem noc przespały,
Cnoty nie było, kiedy rano wstały.
s. 109
Była w sam raz
Na jeden raz.
s. 117
Ach, Boże, Boże, czemu tak się dzieje,
Że tylko głupi ma matkę nadzieję?
s. 25
Cóż pozostało cioci,
Jak być aniołem dobroci.
s. 135
Boże, bądź ślepy i głuchy
Idę do ładnej dziewuchy!
s. 46
Adam ujrzawszy, że Ewa jest naga,
Innego raju już się nie domaga.
s. 106
Chociaż piękne buzie cenię,
Ale wolę przyrodzenie.
s. 137
Co robimy od stuleci?
Dzieci…
s. 60
Chcesz być szczery?
A masz wariackie papiery?!
s. 91
To już wszystkie cytaty.
124 cytaty w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne



