Cytaty
Najgłupszy człowiek musi mieć coś wielkiego dla duszy.
Chociaż trudno już było dziwić się czemukolwiek, jednakże rzeczywistość zawsze ma w sobie coś wstrząsającego.
Jeżeli chcesz zwyciężyć cały świat, zwycięż siebie.
Najprościej byłoby obchodzić się bez maski, zadowolić się własną twarzą, prawda? Nie ma chytrzejszego podstępu jak własna twarz, bo nikt nie chce wierzyć.
Ci którzy dobrze mówią, mówią krótko.
Zauważyłem – szepnął mi kiedyś Stiepan Trofimowicz – że ci zapaleni socjaliści i komuniści są jednocześnie ogromnie łasi na pieniądze, skąpi, typowi posiadacze, a nawet im większy socjalista, tym zatwardzialszy posiadacz. Dlaczego tak jest.
Metoda Julii Michajłowny polegała na pogardliwym milczeniu przez godzinę, dwie, przez dobę, nawet przez trzy doby; na milczeniu za wszelką cenę, niezależnie od tego, jak zareaguje na to małżonek, co będzie mówił, co zrobi; niechby nawet wdrapywał się na okno, aby skoczyć z trzeciego piętra. Metoda nieznośna dla człowieka wrażliwego.
Każdy człowiek grzesząc, grzeszy przeciwko wszystkim ludziom i każdy człowiek w jakimś stopniu winny jest cudzego grzechu. Grzech jednostkowy nie istnieje.
Życie to ból, życie to strach, dlatego właśnie człowiek jest nieszczęśliwy. Teraz wszystko jest bólem i strachem. Teraz człowiek kocha życie, bo kocha ból i strach. Tak to jest urządzone. Życie dane jest człowiekowi za cenę bólu i strachu, i w tym całe oszukaństwo. Człowiek nie jest jeszcze prawdziwym człowiekiem. Przyjdzie inny człowiek, szczęśliwy i dumny. Będzie mu wszystko jedno: żyć czy umierać – ten będzie nowym człowiekiem. Kto zwycięży ból i strach, sam stanie się bogiem. A tamtego Boga już nie będzie. (…) Bóg jest bólem strachu przed śmiercią. Kto zwycięży ból i strach, sam stanie się bogiem. (…) Każdy, kto pragnie głównie wolności, winien mieć odwagę zabić siebie
Nie, już raczej wielki trakt i iść nie myśląc o niczym, póki można będzie nie myśleć o niczym. Trakt – to coś długiego, długiego, coś, co nie ma końca jak życie ludzkie, jak ludzka tęsknota. W szerokim trakcie jest idea, a jakaż idea jest w dokumentach podróżnych? W karcie podróżnej – koniec idei…
Nawet anioł w czasie choroby będzie rozdrażniony.
Człowiek boi się śmierci, gdyż kocha życie – zauważyłem nieśmiało – tak to rozumiem i takie jest prawo przyrody.
– Czy wie pan, drogi przyjacielu, że prawda jest zwykle nieprawdopodobna? Aby nadać jej cechy prawdopodobieństwa, trzeba koniecznie dodać do niej trochę kłamstwa. Tak robią wszyscy.
Wolność nastąpi wtedy dopiero, gdy już będzie wszystko jedno: żyć czy umierać. Oto jedyny cel.
Bywają sekundy, nie więcej niż pięć, sześć, kiedy się czuje znienacka obecność wieczystej harmonii, osiągniętej całkowicie
Przez całe życie chodziło mi o to, aby to nie był frazes. Po to tylko żyłem! I teraz chcę, aby nie było pustych słów.
Jednak i tacy ludzie umieją być wspaniałomyślni – myślał Szatow biegnąc do Lamszyna – przekonanie i człowiek to, zdaje się, dwie bardzo różne rzeczy.
Dlatego, że czytanie książek i oprawianie ich to całe dwa, i to ogromne okresy rozwoju. Z początku pomalutku uczy się człowieka czytać. Oczywiście nauka ta trwa wieki. Książkę rwie, szarpie, brudzi, nie traktuje jej poważnie. Oprawa zaś świadczy o szacunku do książki, świadczy o tym, że człowiek nie tylko lubi ją czytać, lecz że traktuje ją poważnie.
Przerażenie będzie ogólne i oczywiście, więcej w nim będzie fałszu niż szczerości. Ludzi bowiem ogarnie lęk tylko wówczas; gdy coś bezpośrednio zagraża ich własnym interesom. Nie o ludziach z czystą duszą tu mówię: ci przerażą się i sami się obwinią o wszystko, lecz zostaną nie zauważeni, śmiech natomiast będzie powszechny.
Biorąc rzecz ogólnie, jeżeli wolno mi wypowiedzieć własną opinię w sprawie tak drażliwej, wszystkie nasze talenty średniej miary, którym współcześni nadają cechy genialności, nie tylko giną prawie bez śladu w pamięci ludzkiej natychmiast po śmierci, lecz często nawet za życia, gdy wyrasta nowe pokolenie, dziwnie szybko bywają zapomniane i lekceważone. Następuje coś w rodzaju zmiany dekoracji w teatrze.
– Nie o to chodzi panowie. Pan Szygalew jest zbyt poważnie oddany swoim zagadnieniom, a przy tym jest zbyt skromny. Znam treść jego książki. Dochodzi on do ostatecznego wniosku, iż ludzkość musi być podzielona na dwie nierówne części. Dziesiąta część otrzymuje wolność osobistą i nieograniczoną władzę nad pozostałymi dziewięcioma dziesiątymi. Tamci zaś zatracają osobowość, stają się stadem i bezgraniczne posłuszeństwo doprowadzi ich w drodze przekształceń do niewinności pierwotnej, do jakiegoś raju przedhistorycznego, w którym jednak będą musieli pracować. Środki, które proponuje autor w celu odebrania woli większości i przerobienia jej w stado za pomocą odpowiedniego kształcenia szeregu pokoleń, są bardzo interesujące i logiczne. Opierają się na danych przyrodniczych. Można odrzucić niektóre wywody, trudno jednak odmówić autorowi rozumu i wiedzy. Szkoda, iż warunek poświęcenia dziesięciu wieczorów nie odpowiada możliwościom realnym, gdyż moglibyśmy się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy.
Niezgrabny, wstydliwy Szatow nie lubił czułości. Był pozornie grubianinem, jednak w istocie odznaczał się wielką delikatnością uczuć. Tracił często równowagę, lecz pierwszy cierpiał nad tym.
Pierwsza rzecz, która działa niezawodnie, to mundur. Mundur to najsilniejsza rzecz. Umyślnie stwarzam rangi i tytuły. Mam sekretarzy, tajnych obserwatorów, skarbników, prezesów, registratorów, ich zastępców…Podoba się to i łatwo daje się zaszczepić.
Trudno przeżyć życie na szczytach własnej fantazji.
Jeśli jest Bóg, to i ja jestem nieśmiertelny!
Wiadomo zaś, że strach przed wrogiem zabija złość przeciwko niemu.
Wykorzystywanie zleceń było potrzebą tej małej nierozsądnej duszyczki, zawsze żądnej podporządkowania się cudzej woli – o, naturalnie dla dobra „wielkiej”, „ogólnej” sprawy. Fanatycy tego pokroju co Erkel nie mogą inaczej służyć idei, jak tylko utożsamiwszy ją z osobą reprezentującą, podług ich mniemania, tę ideę. Czułostkowy, łagodny, poczciwy Erkel był prawdopodobnie najbardziej zdecydowany w gronie morderców sprzysiężonych przeciwko Szatowowi.
Proszę wziąć w końcu pod uwagę, że obecna chwila należała istotnie do takich, w których skupia się jak w soczewce, cała treść życia, wszystko, co było, co jest i może nawet, co będzie.
Stiepan Trofimowicz zdołał poruszyć w sercu pupila najgłębsze struny i wzniecić w nim pierwszy, nieokreślony nastrój wieczystej, świętej tęsknoty, której zaznawszy niejedna dusza wybrana nie odda już za żadne tanie uciechy. (Są nawet tacy, którzy wyżej cenią tęsknotę niż najpełniejszą rozkosz, nawet gdyby taka rozkosz była możliwa)
Bóg i przyroda to jedno.
Zawsze i wszędzie zjawiają się podejrzane typy w czasach burzliwych lub pełnych wątpliwości. Nie mam na myśli tak zwanych postępowców. (…) W każdym okresie przejściowym wypływają na wierzch kanalie, które istnieją przecież w każdym społeczeństwie. Wypływają na wierzch i już zupełnie bezcelowo, nawet bezmyślnie ujawniają i krzewią niepokój i zniecierpliwienie. I te kanalie, może nieświadomie, trafiają pod komendę małej garstki „ludzi jutra”, którzy działają celowo i kierują tamtymi jak chcą, o ile zresztą nie są skończonymi idiotami, co także nieraz się zdarza.
Barbarę Pietrowną ogarniał zawsze demon najwynioślejszej dumy, gdy tylko mogła przypuścić choć na chwilę, że ktokolwiek chce ją traktować z góry.
– Niech pan sobie wyobrazi – zatrzymał się przede mną – kamień, olbrzymiej wielkości, jak duży dom. Kamień wisi, a pan stoi przed nim; gdy spadnie panu na głowę, czy będzie bolało? – Kamień? Taki jak dom? Rzecz prosta – strach bierze. – Ja nie o strach pana pytam. Czy będzie bolało? – Kamień jak góra? Milion pudów? Oczywiście, że nie. – Ale niech pan stanie naprawdę, to póki kamień wisi, będzie się pan bał bólu. Największy uczony, najlepszy lekarz, wszyscy, wszyscy będą się strasznie bali. Każdy będzie wiedział, że nie będzie bólu, lecz każdy będzie się bał bólu.
Se non e vero, e ben trovato – Jeśli to nieprawda, to dobrze powiedziana.
Nie ma zresztą przesądów niewinnych.
Wprawdzie głowy przede wszystkim przeszkadzają nam rozumieć cokolwiek, lecz i bez głów nie zdobędziemy się na to, by cokolwiek urządzić jak należy.
Darmo nic nie przychodzi.
Chyba istotnie druga połowa życia ludzkiego składa się zwykle z samych tylko przyzwyczajeń, nabytych w pierwszej połowie.
Tak – dobrze, nie – to nie. Oto cała moja taktyka.
Każde nieszczęście bliźniego ma w sobie coś takiego, co weseli cudze oczy – zawsze u wszystkich.
Idiotów jest zawsze dość na świecie.
Prawda jest uczciwsza od kłamstwa.
Jedynie bez piękna się nie obejdzie, gdyż bez piękna nie warto będzie żyć na świecie! W tym cała tajemnica, w tym cała rzecz! Nawet nauka bez piękna nie utrzyma się ani na chwilę – czy rozumiecie to wy, którzy się śmiejecie? Nauka obróci się w chamstwo! Prochu nie wymyślicie! Nie ustąpię wam!
Istnieje w Rosji liczna kategoria ludzi, którzy traktują ją jako jedno z głównych swoich zadań atakowanie innych za brak zmysłu praktycznego. Czynią to zawzięcie, z natrętnością much. Oskarżają wszystkich oprócz siebie.
Jesteśmy jak dwie istoty, które spotykają się w nieskończoności…po raz ostatni w świecie.
– To, co ja proponuję – oponował Szygalew zdecydowanym głosem – nie jest podłością, lecz rajem. Rajem na ziemi. Innego rozwiązania nie ma.
Na świecie nie bywa końca.
Wokół mrok, choć wykol oczy.Co tu robić? Będzie źle!Bies nas widać, w polu toczyI kołuje nami w mgle.Biesy kręcą się szalone,Jako liście w słotny dzień.Skąd ich tyle? Dokąd pędzą,zawodzące straszną pieśń?Czy to czart się żeni z jędzą?
Diabły niewątpliwie istnieją, choć rozmaicie możemy je sobie wyobrażać.
– Serce – sercem, nie trzeba jednak być idiotą. Domyślał się pan czego, trzeba to było zachować dla siebie. Dziś mądrzy ludzie milczą, a nie rozmawiają.
Niezbadana jest głębia serc ludzkich.
Małżeństwo jest śmiercią moralną dla każdej dumnej, niezależnej duszy.
Człowiek mądry nie boi się spojrzeć prawdzie w twarz…
Vox populi, Vox Dei. Nic łatwiejszego, jak rozpowszechnić plotkę.
– Domyślił się wreszcie! Czyż pan, panie Kiriłłow, przy pańskim rozumie, nie wiedział dotychczas, że wszyscy są jednakowi, nie ma lepszych i gorszych, a tylko mądrzejsi i głupsi? A jeżeli wszyscy są podli (co zresztą jest tylko frazesem) to świadczyłoby, że nie powinno być ludzi niepodłych.
Wieść radosną tobie niosę, Że już słońce ze snu wstało,Brzask złocisty rozsypałoI poranną spija rosę.
Lech Blum nie miał szczęścia. To likwidowano etat, to zmieniał się zwierzchnik. Raz nawet o mały włos nie trafił wraz z innymi pod sąd. Był akuratny, lecz jakoś ponad miarę, ponad potrzebę, i sam sobie szkodził wiecznie ponurym wyglądem. Był rudy, wysoki, zgarbiony, zazwyczaj przygnębiony, trochę przesadnie drażliwy, i pomimo niezbędnej w jego sytuacji pokory, uparty jak wół, i zwykle nie wtedy gdy trzeba.
Najpierw urządźcie tak wszystko, by każdy człowiek był potrzebny, a dopiero potem go płódźcie.
– Ach, jak chciałbym żyć znowu! – zawołał z niezwykłą energią – Każda godzina, każda chwila życia powinna być radością dla człowieka…Powinna! Musi być! To obowiązek człowieka tak urządzić, to jego przykazanie, ukryte, lecz istniejące na pewno… (…). Ponad szczęście własne potrzebna jest człowiekowi świadomość i nieustanna wiara, że istnieje gdzieś szczęście całkowite, spokojne, dla wszystkich ludzi i rzeczy… Zasadą bytu ludzkiego jest to, aby człowiek mógł zawsze korzyć się przed nieskończenie wielkim. Jeżeli ludzi pozbawić nieskończenie wielkiego, nie zechcą żyć i umrą w rozpaczy. Nieskończoność i bezmiar są tak samo ludziom potrzebne jak ta mała planeta, na której żyjemy…
Pragnąc więc prawdzie nadać cechy prawdopodobieństwa, trzeba koniecznie zabarwić ją nieco kłamstwem. Ludzie od początku świata tak właśnie postępują.
A jednak na świecie zwykle kończy się wszystko niczym.
Napawanie się swoją władzą.
Wiosła z drzewa klonowego… Żagle z płótna jedwabnego…
(…) życie ludzkie dzieli się na dwie połowy. Druga upływa wyłącznie pod znakiem przyzwyczajeń, jakie nagromadziły się w pierwszej.
Człowiek jest nieszczęśliwy tylko dlatego, że nie wie, iż może być szczęśliwy.
Czyż jednak w największej nawet izolacji wolni jesteśmy od działania praw natury?
Może jestem nikczemnikiem, ale nie socjalistą!
Bóg jest niezbędny, a więc dlatego powinien istnieć.
Aniołowi zaś Kościoła w Laodycei napisz: To mówi Amen, świadek wierny i prawdomówny, Początek Stworzenia Bożego: Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucać z mych ust. Ty bowiem mówisz: „Jestem bogaty” i „zbogaciłem się” i „niczego mi nie potrzeba”, a nie wiesz, że ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny, i ślepy, i nagi…
Niech mi pan powie, proszę – szepnął mi pewnego razu do ucha Stiepan Trofimowicz – dlaczego wszyscy owi zajadli socjaliści i komuniści są zarazem tak straszliwymi kutwami, jakby wręcz byli opętani żądzą zbicia pieniędzy, przy czym im bardziej ktoś jest zatwardziałym socjalistą, tym silniej przejawia się u niego instynkt posiadacza?…
(…) trzeba wiedzieć, że nic tak nie raduje Rosjanina, jak wszelakie publiczne skandale i rozmaite tłumne rozróby.
(…) ścinanie głów jest znacznie łatwiejsze niż wyciosywanie zrębów nowej idei!
– Jeżeli moje brzemię nie ciąży mi, to dlatego, że mam taki charakter, a jeżeli panu bardziej ciąży – to też charakter. Nie ma co tak bardzo się tego wstydzić. Najwyżej trochę.
– Wiem, że mam nędzny charakter, lecz nie udaję siłacza.
– I niech pan nie udaje. Pan nie jest siłaczem.
To już wszystkie cytaty.
73 cytaty w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne



