Zielone CytatyOstatnio dodane
Najnowsze cytaty z książek w kolekcji Zielone Cytaty — fragmenty dodane przez czytelników, każdy z autorem, książką i stroną, z której pochodzi.
– Nienawidzę, jak moja mama płacze – powiedział Wawrzek. – Milion razy bardziej wolę, jak się wścieka.
s. 62
Bóg bez wątpienia sprawił, że nieustająca pamięć o moich najbliższych dodała mi otuchy, straszliwe bowiem próby, jakie przechodziłem, tylko zwiększyły we mnie wolę zrzucenia nikczemnego jarzma.
s. 42
Wielkim wysiłkiem Polaków zewnętrznie nasz kraj w dużym stopniu upodobnił się do państw Zachodu i możemy być z tego dumni. Ale w środku Polska wciąż nie jest krajem naszych marzeń – pod względem łatwości i wygody życia, jakości opieki zdrowotnej, funkcjonowania urzędów, poziomu korupcji, jakości sądownictwa, policji, szkolnictwa czy nauki.
Zajęcie jest dobre. Ruchy rękami, nachylanie, składanie, sapanie przy dźwiganiu. Gorzej z nicnierobieniem, ciszą, mrokiem, i jak nie można od tego zasnąć.
s. 105
Szaleństwem jest życie bez celu.
Między braćmi istniała zasadnicza różnica – w przeciwieństwie do Jarosława Lech był naturą pryncypialną, nie wszystko było dla niego grą, miał poglądy, których bronił bez względu na polityczne korzyści.
s. 112
Podobnie jak Wałęsa, Kaczyński walczył tylko ze sobą. Nie miał rywali, polityczne zmagania epoki polegały na tym, że jego talenty biły się z jego wadami. Głównie z toksyczną potrzebą nadużywania metod siłowych.
s. 158
Pisanie historii nad Wisłą zawsze było pracą trudną, poważną i niesłychanie odpowiedzialną. Trzeba było bowiem pisać ją tak, by nikogo specjalnie nie obrazić, nikogo nie urazić ani nie dotknąć, a już w żadnym razie nie obwinić czy nie oskarżyć. Trzeba było pisać ją tak, jak gdyby los ludzi i narodów już wcześniej zapisany został gdzieś na górze, a sprawą człowieka było tylko co najwyżej przepisanie i dodanie ilustracji. Wszelkie zaś oceny, sądy i osądy historii należało pozostawić na później, najlepiej na czas Sądu Ostatecznego. Nawet dzisiaj, w XXI wieku, trudno jest wprost napisać, że generał Taki-to-a-taki był tchórzem, pajacem, a wszystko wskazuje na to, że przede wszystkim był zdrajcą.
s. 285
Nie ma w całych polskich dziejach większej zagadki i większej tajemnicy niż ta historia sprzed blisko tysiąca lat, historia o złym królu Bolesławie i dobrym biskupie Stanisławie. Zły król, porywczy i gwałtowny, nieludzki i brutalny, kazał zabić, a może nawet sam zabił biskupa, który po wielokroć go upominał, ganiąc królewską niemoralność i zbytnią surowość wobec poddanych. A gdy wszelkie upomnienia zawiodły, zły król dalej za nic sobie miał przestrogi kapłana, ten rzucił na niego z ambony klątwę, co w owym XI wieku równało się cywilnej śmierci przeklętego, nawet jeśli był on królem. Szlachetny kapłan Stanisław za swą nieugiętą służbę prawdzie zapłacił męczeńską śmiercią, a występny król musiał porzucić tron, musiał opuścić kraj i udać się na wygnanie, z którego nigdy miał już nie powrócić.
s. 7
Polacy, jak powszechnie wiadomo, też swój język mają. Także język polityki. Jednak żywe do dzisiaj publiczne przekonanie, że polski język parlamentarny kiedykolwiek znaczył tyle, ile: przyzwoity, zgodny z dobrymi obyczajami, kulturalny – jest zwyczajnym nadużyciem semantycznym. Polski język polityczny zawsze bowiem był taki jak polska polityka: gruby, szorstki, nieporadny i pełen błędów. Jaki zresztą miałby być?
s. 55
Tusk przekroczył granicę, której nikt wcześniej nie ważył się przejść. Uważał Leppera za największe zło, jednak postanowił to zło doprowadzić do władzy.
s. 54
Najbardziej dobija ta pieprzona przypadkowość, to, że różnica między życiem a śmiercią czy potwornym kalectwem sprowadza się czasem tylko do tego, że ktoś, idąc po żarcie, schylił się, by zawiązać sznurówkę, albo wybrał trzeci kibel w rzędzie, a nie czwarty, obrócił głowę w lewo, a nie w prawo. Przypadek. To strasznie ryje łeb.













