Cytaty
Malarz pokazuje mięśnie przez skórę, przez ubranie, ale – ona czy on – przedstawia w ten sposób coś jeszcze, coś zarówno ulotnego, jak i niezmiennego: ciepło ciała, jego żar i pulsującą rzeczywistość, życie. I, w konsekwencji, jego ruchy, ciche dźwięki, falę uczuć, która wznosi się i zalewa nas, kiedy jesteśmy kochani dostatecznie mocno, by o sobie zapomnieć.
Organizm najlepiej zna swoje własne potrzeby.
Ciało musi być sługą umysłu, nie jego panem. Umysł nie może skupić się nad rzeczami świętymi, czy wiedzą lub być uspokojony podczas długiej medytacji, która otwiera go na inne wymiary, jeśli ciało krzyczy „Nakarm mnie!” albo „Mam pragnienie!”.
Może nawet nasze ciała nie są nasze? Może jesteśmy marzeniami większego ducha?
Sutra Pełnej Świadomości powiada: „Gdy praktykujący medytację chodzi, musi być świadom, że chodzi. Kiedy siedzi, musi być świadom, że siedzi. Kiedy leży, musi być świadomy, że leży… Niezależnie od pozycji, jaką przyjmuje jego ciało, praktykujący musi być jej świadom. Tak praktykując, żyje w bezpośredniej i nieustannej świadomości ciała…”, Jednakże uprzytomnienie sobie pozycji ciała nie wystarcza. Musimy być świadomi każdego oddechu, każdego ruchu, każdej myśli i uczucia – wszystkiego, co ma z nami jakikolwiek związek.
Przerażenie jest bardzo szybkie. Jesteśmy w stanie przerazić się, zanim to sobie uświadomimy. Jeszcze nie wiemy dlaczego, a już nasze ręce drżą, twarz blednie, a żołądek kurczy się jak balon, z którego uchodzi powietrze.
Ciało każdego z nas (...) jest jedynie naszą własną myślą w postaci dostępnej naszym oczom. Gdy zerwiemy pęta ograniczające myśl, zerwiemy także i te, które ograniczają ciało.
Historia naszego życia, a czasem i śmierci, jest zapisana w kościach.
Nikt nie wyswobodzi nas z niewoli, która istnieje w nas samych, w delikatnej budowie tkanek…
Kto pisał nasze twarze na pewno ospa
kaligraficznym piórem znacząc swoje „o”
lecz po kim mam podwójny podbródek
po jakim żarłoku gdy cała moja dusza
wzdychała do ascezy
Każde piękne ciało musi kiedyś zmienić się w gnój.
Poczucie, że ciało jako takie jest „brudne”, że jest „przyczyną grzechu”, ciasnotą wymagającą przezwyciężenia, itd. ma źródło w zmierzchu antycznego świata i dopiero stamtąd przenikało niekiedy do Kościoła chrześcijańskiego.






















