Elizabeth Kostova
Cytaty
Czuje w sobie jakiś ucisk. Może to rzeczywistość grzechu, kiedy człowiek ma świadomość kształtu własnej duszy i czuje, jak ta kołacze się i ociera boleśnie w jego wnętrzu.
Wiara jest po prostu tym, co dla nas rzeczywiste.
(...) wiele rzeczy nie znajduje nigdy wyjaśnienia. I w gruncie rzeczy nie jest to takie złe.
Nie potrafi tak naprawdę nikogo kochać. Tacy ludzie jak on w końcu zostają sami, bez względu na to, jak bardzo byli kochani przez innych.
(...) jeśli nie umieramy naprawdę, następny dzień zawsze nadchodzi (...).
Nic tak naprawdę nie przychodzi za późno.
Malarz pokazuje mięśnie przez skórę, przez ubranie, ale – ona czy on – przedstawia w ten sposób coś jeszcze, coś zarówno ulotnego, jak i niezmiennego: ciepło ciała, jego żar i pulsującą rzeczywistość, życie. I, w konsekwencji, jego ruchy, ciche dźwięki, falę uczuć, która wznosi się i zalewa nas, kiedy jesteśmy kochani dostatecznie mocno, by o sobie zapomnieć.
Uważam, że trzeba opuścić muzeum, nim obrazy, które się oglądało, zaczną się zlewać w jedno. Jak inaczej można zabrać coś ze sobą w wyobraźni?
Wciąż nie wiem, gdzie się podział ten czas. Kiedyś czytałam, że wedle dużego prawdopodobieństwa wszystko, co się zdarza, jest przechowywane w jakimś miejscu we wszechświecie, a czyjaś osobista historia – wszelka historia, jak sądzę – tkwi jak poskładane kartki papieru w kieszeniach i czarnych dziurach czasu i przestrzeni.
Ludzie, których małżeństwa się nie rozpadają albo których małżonkowie umierają, zamiast odejść, nie wiedzą, że nieudane związki rzadko mają jedno konkretne zakończenie. Małżeństwa są jak pewne książki – przewracasz ostatnie strony i myślisz, że jest po wszystkim, lecz znajdujesz jeszcze epilog, a po epilogu zaczynasz się zastanawiać nad bohaterami albo wyobrażasz sobie, że ich życie toczy się dalej bez ciebie, drogi czytelniku. Dopóki nie zapomnisz treści, nie daje ci spokoju pytanie, co się z nimi stało, kiedy już zamknąłeś książkę.
Historia to rozbryzgi krwi.
s. 59
Myślę, że w ostatecznym rozrachunku należymy do tego, co kochamy.



