Cytaty o starości
315 cytatów · 152 autorzy
Cytaty
Jak to się mówi, postęp medyczny sprawił, że dawna sześćdziesiątka to obecnie czterdziestka, co czyni, że znów mam pięćdziesiąt jeden lat!
Dla mnie starzenie się to czas większej szczerości, mniejszego skrępowania, czas, gdy można powiedzieć, co się myśli, a także więcej czasu poświęcić na to, co mnie wydaje się ważne, nawet gdy inni nie podzielają takiej opinii.
Jeżeli potrafisz zdobyć się na to, by postrzegać proces starzenia się nie jako obumieranie ciała, lecz porę żniw duszy, przekonasz się, że czas ten może nieść w sobie siłę, wewnętrzną równowagę i pewność siebie. Kiedy ów czas nadejdzie, zrozumienie, na czym polegają żniwa duszy w kontekście następujących po sobie pór roku, da ci poczucie cichej satysfakcji z faktu, iż taki właśnie okres pojawia się w twoim życiu.
STARZEC: W Afryce głośniej opłakuje się zmarłego starca niż śmierć noworodka. Starzec zdobył liczne doświadczenia, z których korzystać mogła reszta plemienia. Noworodek natomiast, pożywszy krótko, nie zdaje sobie nawet sprawy ze swej śmierci.
W Europie płacze się nad noworodkiem, wierząc, że z pewnością dokonałby w swym życiu wielkich czynów. Nie przywiązuje się za to wielkiej wagi do śmierci starca. Przecież już skorzystał z życia.
O tych osobach zapomina się podczas rozwodu. O dziadkach. O starych ludziach, którzy wielbią te małe szkraby, spłodzone przez ich własne dorosłe, popaprane dzieci – idealne istoty stworzone przez tych, którzy tak bardzo dalecy są od ideału. Po rozwodzie dziadkowie nie mogą się oprzeć wrażeniu, że cała ta bezwarunkowa miłość, którą mieli do oddania, stała się nagle zbyteczna.
Nie za bardzo się tym wszystkim przejąłem. Obym ja tak mógł dożyć osiemdziesięciu trzech lat i wciąż zachować jakieś złudzenia. Nawet takie głupie: że znajdę sobie jeszcze narzeczoną, ożenię się i uwierzę w miłość. Że ten cały głód i nędza kiedyś wreszcie się skończą.
Zaczynam wierzyć, że pewne osoby, jak dobre wino, stają się coraz lepsze z biegiem lat.
Ludzie pytają: „Dlaczego nie dasz sobie z tym spokoju?”. Nie mogę iść na emeryturę, zanim kopnę w kalendarz. Nie sądzę, że rozumieją, co mam z grania. Nie robię tego dla kasy ani dla was. Robię to dla siebie.
Kiedy osiąga się pewien wiek, życie staje się jedynie procesem ciągłego tracenia różnych rzeczy. Ważne rzeczy wyślizgują się panu jedna po drugiej z rąk i wypadają, jak zęby wyłamane z grzebienia. Zamiast tego dostają się panu jedynie bezwartościowe imitacje. Topnieją możliwości fizyczne, nadzieje, marzenia i ideały, pewność i sens. Kochane osoby jedna po drugiej odchodzą od pana i znikają. Żegnają się albo odchodzą bez uprzedzenia, po prostu rozpływają się w powietrzu. A kiedy raz je pan straci, już nie uda się panu ich odzyskać. Nie uda się też ich nikim ani niczym zastąpić. To bardzo trudne do zniesienia. Czasem tak bolesne, jakby ktoś nas ciął nożem. Panie Kawana, lada dzień skończy pan trzydzieści lat. Będzie pan teraz po trochu wkraczał w okres tego zmierzchu życia. To on właśnie nadchodzi wraz z wiekiem. Pan też stopniowo zaczyna rozumieć, czym jest dotkliwe uczucie straty czegoś.
Kiedy się starzejemy, przeżywamy coraz mniej rzeczy, więc wydaje nam się, że czas przyspiesza.
Kiedy człowiek jest młody, ciągle wydaje mu się, że świat zaraz się skończy. Potem człowiek starzeje się, świat jakoś daje sobie radę, trzeba zrewidować swoje poglądy na apokalipsę i własny stosunek do życia i śmierci. Człowiek uświadamia sobie, że świat rzeczywiście będzie trwał dalej, czy z nim, czy bez niego, czy bez tego, co widzi w swojej głowie. I człowiek zaczyna próbować zrozumieć to, co tam widzi.
Własną gębę człowiek widzi codziennie w lustrze, dlatego wszystko jej wybaczy. Twarze ludzi zapamiętanych z innego czasu dostrzega się w całej ich prawdzie.




















