Cytaty

  1. Mamy do czynienia z niebywałym skundleniem polityczno-kulturowego establishmentu. To są ludzie, którzy wyszli z komunizmu z różnymi głęboko ukrytymi kompleksami własnych win (…) nasze nieszczęsne peryferyjne, naśladowcze, małpiarskie elity uważają, że nie uchodzi używać argumentów moralnych.

  2. Między braćmi istniała zasadnicza różnica – w przeciwieństwie do Jarosława Lech był naturą pryncypialną, nie wszystko było dla niego grą, miał poglądy, których bronił bez względu na polityczne korzyści.

    s. 112

  3. Podobnie jak Wałęsa, Kaczyński walczył tylko ze sobą. Nie miał rywali, polityczne zmagania epoki polegały na tym, że jego talenty biły się z jego wadami. Głównie z toksyczną potrzebą nadużywania metod siłowych.

    s. 158

  4. Polacy, jak powszechnie wiadomo, też swój język mają. Także język polityki. Jednak żywe do dzisiaj publiczne przekonanie, że polski język parlamentarny kiedykolwiek znaczył tyle, ile: przyzwoity, zgodny z dobrymi obyczajami, kulturalny – jest zwyczajnym nadużyciem semantycznym. Polski język polityczny zawsze bowiem był taki jak polska polityka: gruby, szorstki, nieporadny i pełen błędów. Jaki zresztą miałby być?

    s. 55

  5. Tusk przekroczył granicę, której nikt wcześniej nie ważył się przejść. Uważał Leppera za największe zło, jednak postanowił to zło doprowadzić do władzy.

    s. 54

  6. Kaczyński i Macierewicz już dawno odkryli, że wygrywa ten, kto oskarża mocniej, zaś dowody w polityce niewiele się liczą.

    s. 144

  7. Geremek mu zablokował karierę, więc Kaczyński sprawił, że nie został premierem. Mazowiecki go odtrącił, Kaczyński wypowiedział mu wojnę. Wałęsa zablokował sukces PC, rzucił się do gardła samemu Wałęsie. Wystarczyły dwa lata i walczył z całym solidarnościowym establishmentem. W walce nie uznawał reguł, oskarżał wszystkich o wszystko. (...) Jak wyrzucał kogoś z partii, to w aurze skandalu. Jak oskarżał, to ześlizgując się w oczywiste kłamstwa. Toczone przez niego wojny zawsze były brudne, nawet gdy racja była po jego stronie.

    s. 81

  8. Kaczyński, podobnie jak Miller, był wielkim graczem, ale władcą nijakim. Techniki politycznych gier znał perfekcyjnie, technik rządzenia w ogóle.

    s. 84

  9. Odwracając się od elit, Kaczyński i Tusk swoją ofertę skierowali do mas. Inaczej nimi manipulowali, inne ich potrzeby zaspokajali, ale obaj w tym byli wirtuozami. Zakorzenili demokrację w masach mocniej niż poprzednicy. Co nie dodało jej ani zdrowia, ani uroku. Bo pasje obywatelskie to emocje dzikie. Tyleż silne, co ślepe.

    s. 9

  10. Poglądy w polityce są zwykle narzędziem.

    s. 44

  11. Zdrowie w świecie społecznym nie jest stanem naturalnym, lecz sztucznym. Nie układ je odbiera, lecz państwo je narzuca. Kaczyński zamiast naprawiać to, co realne, czyli słabe państwo, ścigał to, czego nie było, czyli wszechmocny układ.

    s. 150

  12. Kaczyński nie mógł sobie na ryzyko pozwolić. Partia była dla niego wszystkim, bardziej niż dla Tuska. Bez partii nie potrafił żyć. Nie miał konta w banku, nie miał prawa jazdy, nie wiedział, jak się poruszać w urzędzie, w banku, na poczcie, jak zrobić przelew, jak wysłać list polecony, jak zarezerwować pokój w hotelu. Bez swojego kierowcy, bez sekretarki nie potrafiłby sobie poradzić.

    s. 23