Cytaty
Ludzie, których małżeństwa się nie rozpadają albo których małżonkowie umierają, zamiast odejść, nie wiedzą, że nieudane związki rzadko mają jedno konkretne zakończenie. Małżeństwa są jak pewne książki – przewracasz ostatnie strony i myślisz, że jest po wszystkim, lecz znajdujesz jeszcze epilog, a po epilogu zaczynasz się zastanawiać nad bohaterami albo wyobrażasz sobie, że ich życie toczy się dalej bez ciebie, drogi czytelniku. Dopóki nie zapomnisz treści, nie daje ci spokoju pytanie, co się z nimi stało, kiedy już zamknąłeś książkę.
Odpowiedzialność za moje szczęście spoczywa wyłącznie na mnie. Mój mąż mi go nie da niczym prezentu zawiniętego w delikatną bibułkę, dzień po dniu muszę je sobie wypracowywać, wkładając w to wiele wysiłku.
Niewierność jest tak stara jak sama instytucja małżeństwa.
Razem mamy siłę rozpędzonego pociągu, możemy osiągnąć każdy cel, działając wspólnie jesteśmy niezwyciężeni (…) Oboje mamy pewność, że to drugie nas chroni, nie zdradzi, nie oszuka, podtrzyma w chwilach słabości, pomoże wyrównać ster, kiedy zgubimy kierunek.
Musisz się uczyć, bo dzięki temu będziesz mogła utrzymać się sama (…) niedobrze jest być zależną od męża, pamiętaj, że ten kto płaci, wymaga.
Pamiętaj, że udane małżeństwo zależy od dwóch rzeczy: znalezienia właściwej osoby i od bycia właściwą osobą.
s. 97
Małżeństwo kończy się kilka miesięcy po ślubie i zostaje po nim tylko lęk przed separacją.
(…) życie męża i żony upływa w rytmie przypływów i odpływów przyjemności, jaką obydwoje czerpią z przebywania z sobą. Ten rytm jest różny u różnych par. U niektórych huśtawka uczuć zmienia się, powiedzmy, co tydzień, u innych jest to cykl księżycowy. Ale wszystkie pary go wyczuwają – zainteresowanie partnerem narasta i opada, narasta i opada, narasta i opada. Najszczęśliwszymi są ci, których cykle są odwrotne, to znaczy, kiedy jedno obojętnieje, u drugiego rodzi się pasja i tak dalej.
s. 133
Kiedyś, wiesz, kiedy ktoś zrobił nową matę, dziewczęta, młode dziewczęta, brały kota i sadzały go na niej, a potem zawijały ją i podnosiły kota. Zawsze znalazł się jakiś kot, Nowofundlandczycy lubią koty. Potem rozwijały matę i obserwowały kota: ta, do której podszedł, była kolejną kandydatką do zamążpójścia. Szczera prawda, zawsze się sprawdzało.
dziadek już tylko oswojony a laską przyciskał do boku
srebrną szpadę i nie kochaną babkę która była tak uprzejma
że przybrała dla niego twarz pierwszej miłości
Czy wiesz, wicehrabio, czemu nigdy nie chciałam wyjść powtórnie za mąż? Z pewnością nie z braku korzystnych partii; jedynie, aby nikt nie miał prawa wtrącać się do mych czynności.
Wierzę też, że rodzice, jeśli cię kochają, będą cię trzymać bezpiecznie, ponad burzliwym morzem ich związku, a czasem to oznacza, że nigdy nie dowiesz się, co przeżyli, i przez to możesz traktować ich gorzej, inaczej, niż gdybyś znała prawdę.
s. 216




















