Okładka książki: Bogowie, honor, Ankh-Morpork

Okładka książki

Prószyński i S-ka

Prawa autorskie do okładki należą do wydawnictwa Prószyński i S-ka. Okładka jest wyświetlana w celach informacyjnych, w ramach promocji książki.

Okładka książki

Bogowie, honor, Ankh-Morpork

Terry Pratchett

Cytaty

  1. Kiedy się słyszy wybuch, nie ma już czasu na zastanawianie się, jak długo skwierczał lont.

  2. Kiedy pali się za sobą mosty, najważniejsze jest, by nie stać na nich, rzucając zapałkę.

  3. Stara tradycja, ceniona wśród pewnego typu wojskowych myślicieli, głosi, że najważniejsze są wielkie straty. Jeżeli ponosi je strona przeciwna, jest to dodatkowa premia.

  4. I wreszcie trzymał tu Leonarda, ponieważ był on miłym rozmówcą. Nigdy nie rozumiał, o czym mówi Vetinari, miał pogląd na świat mniej więcej tak skomplikowany, jak kaczątko ze wstrząsem mózgu, a przede wszystkim nigdy nie uważał. Co czyniło go idealnym powiernikiem. Przecież jeśli człowiek prosi o radę, to z pewnością nie po to, by mu jej udzielono. Chce raczej, by ktoś był obok, kiedy mówi sam do siebie.

  5. Łowił ciekawe mątwy, nazywane tak dlatego, że były mątwami, a oprócz tego były ciekawe. Inaczej mówiąc, ich ciekawość była ich najciekawszą cechą.

  6. Sierżant Colon odebrał rozległe wykształcenie. Ukończył Szkołę „Mój Tato Zawsze Powtarzał”, College „To Przecież Rozsądne”, a obecnie był studentem podyplomowym Uniwersytetu „Co Mi Powiedział Jeden Facet W Pubie”.

  7. Jenkins usiłował odwrócić wzrok, ale spojrzenie Vimesa ściągało go z powrotem. Chwilowe drżenie wargi sugerowało, że szykuje ripostę, ale miał dość rozumu, by zauważyć, że uśmiech komendanta jest tak wesoły jak ten, który płynie bardzo szybko w stronę tonącego człowieka. I ma u góry płetwę.

  8. Daj komuś ogień, a będzie mu ciepło przez jeden dzień, ale wrzuć go do ognia, a będzie mu ciepło do końca życia.

  9. Coś twardego odbiło mu się od kapelusza, uderzyło o burtę i potoczyło się Vimesowi do stóp. Była to mosiężna gałka.

    – Och, nie! – załkał Jenkins, osłaniając głowę rękami. – Znowu te przeklęte łóżka!

    (...)

    – Nie! Deszcze łóżek nie są codziennym zjawiskiem! Ani węglarek! – dodał Jenkins, kiedy coś czarnego uderzyło o reling i spadło do wody.

    – Zwykle mamy tu normalne opady! Deszcz! Śnieg! Grad! Ryby!

    Kolejny szkwał dmuchnął nad rozkołysanym statkiem, i nagle cały pokład pokrył się błyszczącym srebrem.

    – Wracamy do ryb! – krzyknął Vimes. – To chyba lepiej?

    – Nie! Gorzej!

    – Czemu?

    Jenkins podniósł puszkę.

    – Bo to sardynki!

  10. Przypuszczam, że kiedy już rozważy się wszystko należycie, każdy z nas okazuje się czyimś psem.

  11. „Veni, vidi, vici” – Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem. Vimes zawsze uważał to za wypowiedź nazbyt gładką. Takich słów nie wymyśla się pod wpływem chwili. Brzmiały, jakby ułożył je sobie wcześniej. Prawdopodobnie spędzał w namiocie długie noce, przeglądał słownik i szukał krótkich słów zaczynających się na V. Veni, verdi, vomui – przybyłem, zzieleniałem, zwymiotowałem? Visi, veneri, vamoosi – odwiedziłem, złapałem wstydliwą chorobę, uciekłem? Na pewno z ulgą odkrył trzy krótkie, sensowne słowa. Pewnie ułożył je najpierw, a potem ruszył, żeby zobaczyć coś i podbić.

  12. O wiele lepiej wyobrażać sobie ludzi w jakimś zadymionym pokoiku, obłąkanych i cynicznych od przywilejów i władzy, konspirujących nad kieliszkami brandy. Tego obrazu trzeba się trzymać, bo jeśli nie, trzeba by się pogodzić z innym faktem: złe rzeczy zdarzają się, ponieważ zwyczajni ludzie, którzy szczotkują psa i opowiadają dzieciom bajki na dobranoc, potrafią potem wyjść i zrobić coś strasznego innym zwyczajnym ludziom.

  13. Każdy jest czegoś winny, a zwłaszcza ci, którzy nie są.

  14. Veni, vici... Vetinari

  15. Jedna z uniwersalnych zasad szczęśliwego życia brzmi: Zawsze bądź ostrożny wobec dowolnego pomocnego urządzenia, które waży mniej niż instrukcja jego obsługi.

  16. Ankh-Morpork miało bardzo specyficzny stosunek do idei ubezpieczeń. Kiedy eliminowano pośredników, nie była to tylko metafora.

  17. – Czyli Klatchianie muszą już wiedzieć – rzekł. – Oddział wojsk Ankh-Morpork wyruszył okrętem do Klatchu. Korpus inwazyjny.

    – No, trudno ich nazwać... – zaczął porucznik Hornett.

    – Klatchianie ich nazwą. Poza tym był z nimi troll Detrytus.

    Hornett sposępniał.Detrytus sam w sobie tworzył korpus inwazyjny.

  18. Zawsze udawaj głupiego.

  19. – Proszę powiedzieć, sierżancie, czy ma pan zamiłowania akwanautyczne?

    Colon zasalutował.

    – Nie, sir! Jestem szczęśliwie żonaty, sir!

    – Chodziło mi o to, czy orał pan kiedyś morskie fale?

    Colon rzucił mu chytre spojrzenie.

    – Nie złapie mnie pan na taki numer, sir – rzekł. – Wszyscy wiedzą, że konie by potonęły.

    Leonard umilkł na chwilę i przestroił swój mózg na Radio Colon.

    – Czy w przeszłości pływał pan po morzu, w łodzi lub na statku, kiedykolwiek?

    – Ja, sir? Nie, sir. To przez ten widok fal, które wznoszą się i opadają, sir.

    – Doprawdy? Na szczęście to akurat nie będzie żadnym problemem.

  20. Naturą ludu jest, by sprzeciwiać się swoim przywódcom, kiedy przestaje im sprzyjać szczęście.

  21. Zawsze dobrze jest stawać wobec nieprzyjaciela gotowego zginąć za swój kraj. To znaczy, że i my, i on mamy dokładnie te same cele.

  22. Prawdziwy glina nie ustawiał się w tyralierę z masą innych glin i nie rzucał się na ludzi. Glina krył się w cieniu i czekał na właściwy moment. Szczerze mówiąc, ów moment nadchodził, kiedy przestępca już popełnił przestępstwo i dźwiga łup.

  23. Zawsze bierz pod uwagę fakt, że możesz się mylić.

  24. Tu straż! Otwórzcie drzwi! W przeciwnym razie Detrytus je otworzy. A kiedy on otwiera drzwi, to już zostają otwarte. Rozumiecie, co mam na myśli?

  25. – Mieliście zamiar z zimną krwią strzelać do tych ludzi?

    – Nie, sir. Tylko ostrzegawczy strzał w głowę, sir.

  26. – No, ja tam zawsze wracałem ze swoją tarczą – zapewnił Nobby. – Żadnych problemów.

    – Nobby... – westchnął Colon. – Ty zwykle wracałeś z własną tarczą, z tarczami wszystkich pozostałych, workiem zębów i piętnastoma parami jeszcze ciepłych butów. Na wózku.

    – No, przecież nie ma sensu ruszać na wojnę, jak się nie jest po stronie wygrywających – oświadczył Nobby, mocując białe piórko do hełmu.

    – Ty, Nobby, zawsze byłeś po stronie wygrywających, a to z takiego powodu, że zwykle czaiłeś się gdzieś z boku i patrzyłeś, kto wygrywa, a potem z jakiegoś zabitego biedaka ściągałeś właściwy mundur. Słyszałem, że generałowie pilnie uważali, co masz na sobie, żeby wiedzieć, jak toczy się bitwa.

    – Wielu żołnierzy służyło w różnych regimentach – bronił się Nobby.

    – Jasne. To szczera prawda – zgodził się Colon. – Tylko zwykle nie podczas jednej bitwy.

  27. Była to typowa Okazja Tygodnia, tak marnie wykonana i nieprecyzyjna, że w chwili strzału bezpiecznie było tylko bezpośrednio za nią,

    a i tak człowiek sporo ryzykował. Najwyraźniej nikt też nie powiedział właścicielowi, że nie należy trzymać jej napiętej pod ladą,

    w zaparowanym lokalu, pod nieustającym deszczem tłuszczu. Cięciwa była luźna. Prawdopodobnie jedyną metodą, by tą kuszą

    poważnie kogoś zranić, byłoby walić go nią po głowie.

  28. Czasami lawina uzależniona jest od pojedynczego płatka śniegu. Czasami kamyk zyskuje szansę odkrycia, co mogłoby się stać, gdyby tylko odbił się w innym kierunku.

  29. Jak mawiał generał Tacticus, chwyćmy historię za mosznę. Wiadomo oczywiście, że nie zawsze walczył honorowo.

To już wszystkie cytaty.

29 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne