Cytaty o strachu
603 cytaty · 221 autorów
Cytaty
Strach bywa twórczy. Napędza wyobraźnię i mobilizuje ducha. To lepsze niż instynkt, który wspaniale uruchamia mięśnie i emocje, ale przy okazji całkowicie blokuje myśli.
Nie dręcz się tworami wyobraźni,Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Wszystko to opiera się na lęku – uśmiechnął się Sam Slater – Lęk jest kluczem do wszystkiego. Kiedy się nauczymy oceniać stopień lęku, który tkwi w każdym człowieku, potrafimy nieomylnie przewidzieć, jak dalece można im ufać, jak daleko można go zaprowadzić. Następnym krokiem rzecz jasna jest sztuczne podsycanie lęku. Bo on już istnieje, trzeba go jedynie wywołać. Im większy jest lęk, tym większa jest władza.
Nadejście materializmu i epoki maszyn odmieniło to wszystko. Widzieliśmy, jak świat się zmieniał w naszych czasach. Maszyna zniweczyła sens dawnego pozytywnego kodeksu. Samo przez się rozumie, że nie można sprawić, żeby człowiek przykuł się dobrowolnie do maszyny, dlatego że to jest „honorowe”. Człowiek jest na to za mądry (…) Nie można natchnąć człowieka wiarą, że coś jest „honorowe”, więc nie ma innego wyboru, jak tylko sprawić, żeby się bał nie być przykutym do swojej machiny. Można to osiągnąć zaszczepiając mu lęk przed potępieniem przyjaciół. Można go zawstydzić, ponieważ jest społecznym trutniem. Można go natchnąć obawą, że czeka go głód, jeżeli nie będzie pracował dla swojej machiny. Można mu zagrozić uwięzieniem. Albo w najcięższym przypadku nastraszyć egzekucją. Natomiast nie można mu już wmawiać, że to jest „honorowe”. Trzeba sprawić, żeby się bał (…) Dlatego też dzisiaj nasi niżsi oficerowie (a i wyżsi także) mają tylko ten strach i nic więcej. Żyją według jedynego kodeksu, jaki im daje ich epoka. Podczas wojny domowej mogli jeszcze wierzyć, że walczą za „Honor”. Teraz już nie. Podczas wojny domowej machina odniosła swoje pierwsze nieuchronne, walne zwycięstwo nad jednostką. „Honor” umarł. Dlatego jest idiotyzmem próbować władać ludźmi za pomocą „Honoru”. Prowadzi to tylko do nieudolności i niedostatecznej kontroli. A w naszych czasach musimy mieć pełną kontrolę, bo większość ludzi musi być podporządkowana machinie, którą jest społeczeństwo. (…) Ma się rozumieć, nadal w imię pozorów wynosimy pod niebiosa „Honor” (…) a ludzie to łykają, bo się boją (…). Nowoczesne armie, tak samo jak każda inna gałąź nowoczesnego społeczeństwa muszą być rządzone i kontrolowane strachem. Losem współczesnego człowieka stało się coś, co nazywam „wiecznym lękiem”. I to jest jego przeznaczeniem jeszcze na kilka stuleci, dopóki władza nie osiągnie stabilizacji. Jeżeli mi nie wierzycie, przyjrzyjcie się naszym domom dla obłąkanym i wzrostowi liczby ich pacjentów. A potem przyjrzyjcie się im raz jeszcze po zakończeniu tej wojny.
– Wierzę ci – powiedział Holmes (…) Ale chwileczkę. Przecież ty sam nie masz w sobie tego lęku (…)
Slater uśmiechnął się blado (…)
– Jasne, że nie. Bo ja to rozumiem. Ja rządzę. Moim szczęściem (czy może przekleństwem) jest to, że mam logiczny umysł i potrafię wyczuć ducha czasu. Ja i ludzie mojego pokroju jesteśmy zmuszeni wziąć na siebie odpowiedzialność za sprawowanie władzy. Jeżeli zorganizowane społeczeństwo i cywilizacja, takie jak je znamy, mają w ogóle się ostać, musi nastąpić nie tylko konsolidacja władzy, ale i całkowite, bezapelacyjne panowanie tych, co są na jej szczycie (…). Dowcip polega na tym – ciągnął Sam Slater – żeby każdej kaście zaszczepić strach przed przełożonymi i pogardę dla podwładnych. Postępujesz mądrze zlecając taką rzecz swoim podoficerom, zamiast ją robić samemu. To nawet lepiej uprzytamnia im samym przepaść między szeregowcami a oficerami.
(…) Co jasne i oczywiste, budzi mniejsze przerażenie niż przypuszczenia i pogłoski.
s. 14
Usypiałam w lęku i budziłam się w lęku.
Boję się życia. Boję się wszystkiego. Czego chcę? Wolności. Czy wytrzymam tę walkę, tę negatywną siłę, która się we mnie odradza? To kurestwo, które jeszcze mną włada. Jak to unieść, ciemne moce, śmiech szatana, absurd istnienia w normalności, rozpady, rozszczepienia, sny, kosmosy, paranoje, urojenia – niemożność, a jednak wciąż w walce, topiel poza mną jeszcze, nawet z otchłani mi się udało powrócić, z totalnej paranoi, z kompletnej samotności w miłości, potrafię tak kochać, tak tęsknić.
Wczoraj, to jest 10 listopada 1989, runął mur berliński. (…) Jakże pragnę, aby mur runął również we mnie. Przecież te wszystkie lęki, kompleksy prowincjusza, niedouczenie, podejrzliwość, totalne zastraszenie – to właśnie jest mój mur.
Po zapadnięciu zmroku drzewa stają się obce. Szepcą do siebie ukradkiem, jakby coś knuły. Gdy wyciągają ku nam swe konary, ich dotyk jest wrogi i nieprzyjemny, jakby chciały wybadać, kim jesteśmy. Ludzie spacerujący wśród drzew nocną porą, podświadomie i instynktownie lgną do siebie; wytwarza się między nimi poczucie bliskości, fizycznej i duchowej, jakby zwierali szyki przeciwko otaczającym ich złowrogim siłom.
– Wie pan, panie kapitanie, że ja nie lubię iść z latarką. Zawsze mam dziwne wrażenie, że poza kręgami jej światła, na samym brzegu, gdzie zaczynają się ciemności, jestem otoczona ponurymi stworami, które spoza cienia spoglądają na mnie nieprzyjaznym wzrokiem. Od dzieciństwa zachowało się we mnie to wrażenie. Jaka jest jego przyczyna? Nigdy natomiast nie odczuwam tego, gdy idę w ciemności. Nie boję się wcale, jak mnie ona za wszech stron otacza.
– Ja mam po trochu to samo uczucie – przyznał kapitan. – Mam wrażenie, że ciemność jest naszym przyjacielem, jak długo nas otacza. Ale z chwilą kiedy ją oddalamy od siebie, oddzielamy się od niej, że tak powiem, światłem latarki, wówczas staje się wroga.
s. 118
Na wszystko są lekarze, nawet na to, co się dzieje w naszej głowie. Nie myślicie chyba, że trzeba się bać czegoś, czego nie ma? Życie – powiedział Prosiaczek wylewnie – trzeba traktować naukowo, ot co.
(…) to bardzo niedobrze, jeżeli kobieta przeżyje najgorsze, co może się jej zdarzyć, bo potem nie boi się już niczego. A to bardzo źle, gdy kobieta niczego się nie boi. (…) Bóg stworzył kobietę istotą lękliwą i pokorną, jest więc coś nienaturalnego w kobiecie, która niczego się nie boi.


















