Po zapadnięciu zmroku drzewa stają się obce. Szepcą do siebie ukradkiem, jakby coś knuły. Gdy wyciągają ku… — Lucy Maud Montgomery
Po zapadnięciu zmroku drzewa stają się obce. Szepcą do siebie ukradkiem, jakby coś knuły. Gdy wyciągają ku nam swe konary, ich dotyk jest wrogi i nieprzyjemny, jakby chciały wybadać, kim jesteśmy. Ludzie spacerujący wśród drzew nocną porą, podświadomie i instynktownie lgną do siebie; wytwarza się między nimi poczucie bliskości, fizycznej i duchowej, jakby zwierali szyki przeciwko otaczającym ich złowrogim siłom.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
(...) rozpacz jest wolnością, a nadzieja niewolą.
Musimy być sprawiedliwi, chociażbyśmy byli najbardziej zrozpaczeni.
(...) mnie się wydaje, że jeżeli już w ogóle musimy się do kogoś modlić, to lepiej wznosić modły do szatana niż do Boga. Przecież Pan Bóg i tak jest dobry (...), więc nie może wyrządzić nam żadnej krzywdy. Za to diabła, jak zdążyłam się przekonać, koniecznie trzeba umieć obłaskawić. Myślę, że najrozsądniej byłoby zwracać się do niego w następujący sposób: „Dobry szatanie, proszę odstąp ode mnie i nie wódź na pokuszenie. Po prostu zostaw mnie w spokoju, bardzo proszę.”

