Cytaty
Nic mnie nie obchodzą troski i pragnienia większości amerykańskich dwudziestolatków. No może poza jednym wyjątkiem... Też chciałbym jakoś przetrwać.
Były myśli samobójcze. (...) A problemy były drobne. Problemy z dziewczynami, z niepewną przyszłością, z niechęcią do nauki. (...) A ja z dorosłych umiejętności to właściwie tylko palenie papierosów i picie wódki przyjąłem.
Jeśli w te wszystkie morskie opowieści
gdzie chłód, tropiki, przygody i szkwały,
krwawi korsarze i ukryte skarby,
błędny kurs, statek i wyspa się mieści,
jeśli w tę starą bajkę, co do słowa
według zwyczajów dawnych powtórzoną
dzisiejsza trzeźwa i rozważna młodzież
wsłucha się, jak ja niegdyś, zachwycona
– To niech tak będzie, i dajcie się porwać!
Każdy z nas ma coś wyjątkowego, co może zdobyć tylko w wyjątkowym okresie życia. Coś w rodzaju małego płomyka. Nieliczni uważni i uprzywilejowani pielęgnują ten płomień, dbają o niego, trzymają niczym pochodnie oświetlającą ich życie. Kiedy jednak ten płomień gaśnie to już na zawsze. Ja straciłem nie tylko Sumire. Straciłem również ten drogocenny płomień.
Tylko zmarli zawsze mają siedemnaście lat.
Mam dziewiętnaście lat i niepotrzebna mi osobowość, ponieważ mam charakter.
Zadziwiające, ile śmieci człowiek potrafi zgromadzić w pamięci, kiedy przebywa na co dzień z dziesięcioma tysiącami nastolatków.
Książki modernistów pełne nowości witają powszechnym oklaskiem i okrzykiem podziwu; im bardziej zuchwały jest autor w napaściach na rzeczy stare, im bardziej podrywa Tradycję i urząd nauczycielski, tym pochopniej okrzykują go uczonym; gdy wreszcie – i to już powinno przejąć zgrozą każdego katolika – który z nich zostanie potępiony przez Kościół, inny natychmiast otaczają go tłumnie, nie tylko składają mu hołdy publiczne, ale czczą go niemal jako męczennika prawdy. Tym hasłem pochwał i obelg podniecona i ogłuszona młodzież, pragnąc nie za ignorantów, lecz za uczonych uchodzić, z drugiej strony – pod silnym parciem ciekawości i pychy – ulega modernizmowi i wstępuje w jego szeregi.
Co takiego strasznego jest w tym, że człowiek pragnie więcej młodości, więcej przyjemności?
Młodość nie wierzy doświadczeniu starych.
Pan nie zna kobiet. Wszystkieśmy jednakie. Chcemy jak najpełniej użyć młodości. A co do męża i dzieci?… Owszem. Bardzo chętnie. Nawet w najgorszą biedę. Ale na to trzeba się zakochać. Albo już znudzić się ostatecznie i zapragnąć spokoju. Albo zbrzydnąć i w ten sposób zapewnić sobie roboczego wołu, któryby tyrał na rodzinę do śmierci. Nic pan nie wie o kobietach.
s. 325
Nic się świat nie zmienia, nic. Zawsze jest młody i pełen życia… Tylko ludzie na nim więdną, rozpadają się w popiół, a na ich miejscu wyrastają nowi, ci najmłodsi, by z czasem także spopieleć. I dziwna rzecz, moje dziecko, że my, starzy, już zmęczeni życiem, pragnący spoczynku, nie narzekamy jednak na świat. To życie sterało nas, a pozostało miłym. Narzekają młodzi. Zły objaw!…






















