Cytaty o modernizmie
23 cytaty · 4 autorzy
Cytaty
W dzisiejszych czasach przesadny nacisk na samorealizację doprowadził do powstania wielu kompozycji muzycznych, rzeźb i obrazów, które są tak bardzo subiektywne, że trudno zaliczyć je do głównego nurtu sztuki – tylko wąskie grono zdolne jest je docenić.
s. 249
(…) jeżeli aby rozumieć nową muzykę, trzeba być pod względem muzycznym niezapisaną kartą, to co się w ostatecznym rachunku bardziej odbiorcy opłaca: nie znać Bacha i rozumieć Cage’a czy odwrotnie?
s. 89
(…) zauważyć trzeba, iż najgorsi partacze najwięcej mówią: tak samo krawcy, jak i poeci. Zdumiewająca rzecz, jak wiele potrzebuje gadać „modernistyczne” malarstwo i „awangardowa” poezja. Odnosi się wrażenie, że cała ich wartość polega na zagadaniu odbiorcy. Wielcy mistrzowie pracowali w milczeniu, mówili tylko przez swoje dzieła.
s. 156
Święty Karol jest wzorem zarówno dla duchowieństwa, jak i ludu w tych czasach. Był niezmordowanym orędownikiem i obrońcą prawdziwej reformacji katolickiej, sprzeciwiającym się tym innowatorom, których celem nie było przywrócenie, ale wymazanie i zniszczenie wiary i moralności.
Wszyscy bowiem moderniści, którzy jako mistrzowie występować i za mistrzów pragną w Kościele uchodzić, wysławiają głośno filozofię nowoczesną a gardzą filozofią scholastyczną; przyznają się do niej nie z innego powodu, lecz dlatego, że nie znając wcale filozofii scholastycznej, nie mieli argumentu do rozwikłania pomieszanych pojęć i odparcia sofizmatów! Z zaślubin zaś fałszywej filozofii z wiarą wyłonił się ich system, rażący niezliczoną ilością błędów potwornych.
Zwolenników błędów należy dziś szukać nie już wśród otwartych wrogów Kościoła, ale w samym Kościele: ukrywają się oni – że tak powiemy – w samym wnętrzu Kościoła; stąd też mogą być bardziej szkodliwi, bo są mniej dostrzegalni.
Jakim prawem odmówią moderniści uznania doświadczeniu, które wyznaje religia turecka, a obronią doświadczenia prawdziwe jedynie u katolików? Nie przeczą tego w rzeczy samej moderniści; przeciwnie, twierdzą, jedni skrycie, drudzy zupełnie otwarcie, że wszystkie religie są prawdziwe.
Nie ma prawdy katolickiej, której by nie dotknęli [moderniści], której by skazić nie usiłowali. A niezliczonych używając sposobów wyrządzenia szkody, niesłychaną posługują się przebiegłością i zdradą. Udawają naprzemian to racjonalistów, to katolików, i to z takim podstępem, że niebacznego łatwo w błąd wprowadzają. Zuchwalstwo do ostatnich posuwają granic; nie cofają się przed żadną konsekwencją, narzucając ją uporczywie i bez wahania.
Ale szkole modernistów nie wystarcza rozdział państwa od Kościoła. Jak wiara co do zjawiskowych, jak mówią, czynników, wiedzy poddać się winna, tak Kościół ulegać winien państwu w sprawach doczesnych. Zapatrywania tego nie głoszą oni dotąd otwarcie; zniewala ich jednak do niego ścisły wniosek logiczny.
Nie ma zaprawdę bliższej a łatwiejszej drogi do modernizmu jak pycha.
Do tłumu modernistów można zastosować słowa, pisane z wielką goryczą przez Naszego poprzednika: „Aby ściągnąć oburzenie i nienawiść do mistycznej Oblubienicy Chrystusowej, która jest światłością prawdziwą, synowie ciemności zwykli używać w obliczu świata całego, obłudnej potwarzy, i przeinaczając sens oraz wartość rzeczy i słów, ukazują ją jako przyjaciółkę ciemności, szerzycielkę ignorancji, wroga nauk, światła i postępu”. Nic też dziwnego, Czcigodni Bracia, że moderniści z całą swą złą wolą i z całą cierpkością prześladują katolików, walczących mężnie w obronie Kościoła.
Niektórzy teologowie katoliccy, którzy „nowożytnego” człowieka, hołdującego zdobyczom tej kultury, pragnęli pogodzić z Kościołem, z wiarą, nie dostrzegli, że pod tą mieniącą się tęczowymi barwami szatą nowożytnej kultury kryje się gruby materializm, który nie troszczy się o życie przyszłe. Stąd usiłowania ich nie tylko spełzły na niczym, ale sprowadziły ich na manowce.








