Pius X
Cytaty
Tylko Kościół posiada wraz ze swoim magisterium władzę rządzenia i uświęcania społeczeństwa ludzkiego. Poprzez swoich ministrów i sług (każdy na swoim stanowisku i urzędzie) udziela ludzkości odpowiednich i koniecznych środków zbawienia.
Święty Karol jest wzorem zarówno dla duchowieństwa, jak i ludu w tych czasach. Był niezmordowanym orędownikiem i obrońcą prawdziwej reformacji katolickiej, sprzeciwiającym się tym innowatorom, których celem nie było przywrócenie, ale wymazanie i zniszczenie wiary i moralności.
Oto kolejny dowód jego boskiego życia: pomimo wielkiej liczby zgubnych opinii i wielkiej różnorodności błędów (jak również ogromnej armii buntowników) Kościół pozostaje niezmienny i stały, „jako filar i fundament prawdy”, w wyznawaniu jednej identycznej doktryny, w przyjmowaniu tych samych sakramentów, w jego boskiej konstytucji, rządzie i moralności. Jest to tym bardziej cudowne, gdy weźmie się pod uwagę, że Kościół nie tylko opiera się złu, ale nawet „zwycięża zło czyniąc dobro”.
Wiecie bardzo dobrze, Czcigodni Bracia, że nawet gdy Kościół jest otoczony udręką, nadal cieszy się pewną pociechą od Boga.
Wszyscy bowiem moderniści, którzy jako mistrzowie występować i za mistrzów pragną w Kościele uchodzić, wysławiają głośno filozofię nowoczesną a gardzą filozofią scholastyczną; przyznają się do niej nie z innego powodu, lecz dlatego, że nie znając wcale filozofii scholastycznej, nie mieli argumentu do rozwikłania pomieszanych pojęć i odparcia sofizmatów! Z zaślubin zaś fałszywej filozofii z wiarą wyłonił się ich system, rażący niezliczoną ilością błędów potwornych.
Zwolenników błędów należy dziś szukać nie już wśród otwartych wrogów Kościoła, ale w samym Kościele: ukrywają się oni – że tak powiemy – w samym wnętrzu Kościoła; stąd też mogą być bardziej szkodliwi, bo są mniej dostrzegalni.
Błędy pojawiają się w wielu formach, a pokusy występku noszą różne szaty. Oba powodują, że wielu, nawet w naszych szeregach, zostaje uwikłanych, uwodząc ich pozorem nowości i doktryny lub iluzją, że Kościół zaakceptuje maksymy epoki.
Jakim prawem odmówią moderniści uznania doświadczeniu, które wyznaje religia turecka, a obronią doświadczenia prawdziwe jedynie u katolików? Nie przeczą tego w rzeczy samej moderniści; przeciwnie, twierdzą, jedni skrycie, drudzy zupełnie otwarcie, że wszystkie religie są prawdziwe.
Duchowni powinni pamiętać, że muszą pomagać proboszczom w nauczaniu doktryny chrześcijańskiej. Proboszczowie powinni założyć tyle szkół w tym samym celu, ile wymaga liczba i potrzeby ludzi. Powinni ponadto zadbać o to, aby mieli uczciwych nauczycieli, którym będą pomagać mężczyźni i kobiety o dobrych obyczajach, zgodnie ze sposobem, jaki zalecił święty Arcybiskup Milan.
Nie ma prawdy katolickiej, której by nie dotknęli [moderniści], której by skazić nie usiłowali. A niezliczonych używając sposobów wyrządzenia szkody, niesłychaną posługują się przebiegłością i zdradą. Udawają naprzemian to racjonalistów, to katolików, i to z takim podstępem, że niebacznego łatwo w błąd wprowadzają. Zuchwalstwo do ostatnich posuwają granic; nie cofają się przed żadną konsekwencją, narzucając ją uporczywie i bez wahania.
Nie zbywa w końcu i na takich reformatorach, którzy idąc zbyt pochopnie za głosem wodzów protestanckich, życzą sobie, aby znieść św. celibat w kapłaństwie.
Ale szkole modernistów nie wystarcza rozdział państwa od Kościoła. Jak wiara co do zjawiskowych, jak mówią, czynników, wiedzy poddać się winna, tak Kościół ulegać winien państwu w sprawach doczesnych. Zapatrywania tego nie głoszą oni dotąd otwarcie; zniewala ich jednak do niego ścisły wniosek logiczny.



