Cytaty
Problem nie w tym, z czym musze sobie radzić. Jest natomiast coś, co muszę robić. Muszę żyć dzień po dniu w tym swoim ciele, w tym nieprawdopodobnie wadliwym opakowaniu.
Objawienie przekracza ramy codzienności. Co to za życie bez objawień! Ważne jest przeskoczenie z racjonalności obserwowania do racjonalności działania.
A my jesteśmy bardzo poważne, każdego dnia wymierzamy w siebie widelec i umieramy, i każdego ranka jest Mała Niedziela, pełne zawodu zmartwychwstanie.
Niektórzy ludzie nie mający dostępu do sieci uważają, że są odcięci od jakiegoś niezwykle ważnego aspektu współczesności. Jednakże tylko pod pewnym względem życie codzienne wymaga komputerów albo dostępu do sieci cyfrowych. Nie mają one żadnego znaczenia dla gotowania, prowadzenia samochodu, przyjmowania gości, rozmawiania, jedzenia, spacerów, tańców i plotkowania. Aby upiec chleb, zagrać w piłkę nożną, uszyć narzutę, zbudować płot, wyrecytować wiersz lub zmówić pacierz, komputer nie jest potrzebny.
Z drugiej strony mam przyjaciół, którzy spędzają w sieci dziesięć, dwanaście godzin dziennie. Odpowiadanie na elektroniczne listy, przesyłanie plików, bawienie się grami, czytanie wiadomości sieciowych czy po prostu wędrowanie po Internecie pochłania im znaczną część życia. Czują się dotknięci, jeśli im się powie, że tracą coś niezwykle istotnego – bogactwo życia.
W odpowiedzi owi nałogowcy tłumaczą, jak ważne są sieci, elektroniczna łączność i domowe komputery. Dla nich Internet jest zarówno narzędziem, jak i społecznością – czymś, co jest niezbędne w pracy i w domu.
Za grosz im nie wierzę.
Nie zapominaj o tym, że nie ma nic bardziej niezwykłego, niż zwykłe zdarzenia.
Nie szczędzimy trudu, by pisać książki, które i tak nie zmienią świata, niezależnie od tego, ile włożymy w nie talentu i wysiłku, najbardziej szalonych nadziei. Żyjemy, robimy to, co robimy, potem kładziemy się spać – to takie proste i takie zwyczajne. Niektórzy wyskakują z okna, inni się topią czy zażywają zbyt dużo pigułek; znacznie więcej spośród nas ginie w wypadkach; a większość, zdecydowana, jest powolnie trawiona przez choroby lub, jeśli ma trochę szczęścia, tylko przez czas. Na pocieszenie pozostaje jedno: godzina w tym czy w tamtym miejscu, kiedy nasze życie, na przekór wszelkim przeciwnościom i oczekiwaniom, otwiera się nagle przed nami, dając to, co zawsze istniało w naszej wyobraźni, chociaż wszyscy z wyjątkiem dzieci (a może nawet i one) zdajemy sobie sprawę z tego, że po tych godzinach nieuchronnie nadejdą następne, znacznie bardzie ponure i trudne. A jednak lubimy to miasto, cieszymy się porankiem, ponad wszystko żywimy nadzieję na więcej.
Bóg jeden wie, dlaczego tak je kochamy.
Żyjemy w cudownej baśni, pomyślałem. Większość jednak uważa, że świat jest „normalny”. A mimo to ludzie stale polują na to, co „nienormalne”, na przykład anioły albo Marsjan. Dzieje się tak dlatego, że po prostu nie postrzegają świata jako zagadki. Ja zaś uważałem, że świat jest jak niezwykły sen. Szukałem jakiegoś rozsądnego wyjaśnienia, jak to się wszystko ze sobą łączy.
Przyszłość wydaje werdykt „winny” na to poczucie ciągłości zwyczajnego życia. Właśnie ten problem traktuję jako szczególnie ważny w tych krytycznych czasach i decyduję się uchwycić tę postać przyszłości, która wtargnęła we współczesność jako strona sądząca. Nasze poczucie ciągłości musi umrzeć w momencie, gdy ujrzy przyszłość. Aby zrozumieć przyszłość, nie wystarczy po prostu żyć w teraźniejszości. Musimy jasno sobie uświadomić, że największa wina kryje się właśnie w tym zwyczajnym porządku, który nazywamy codziennością. Prawdopodobnie nie istnieje coś takiego jak okrutna przyszłość. Jest okrutna dlatego, że właśnie jest przyszłością. Odpowiedzialność za okrucieństwo spoczywa jednak na teraźniejszości, niezdolnej zaakceptować przepaści dzielącej od przyszłości.
Kto bowiem przez lekturę p r z e ż y w a wspaniałą fikcję (...) wraca do realnego życia z wrażliwością o wiele bardziej wyostrzoną na jego ograniczenia i niedoskonałości, żywiąc przekonanie, że świat rzeczywisty, ze zwykłą codziennością, jest nieporównanie banalniejszy niż ten wymyślony przez powieściopisarzy.
Dziś musi być czwartek. Nigdy nie mogłem się połapać, o co chodzi w czwartki.
Poezja w życiu musi być obecna i musimy zatrzymać się na tę jedną sekundę, by móc ją dostrzec, nawet w najprostszych i najbardziej banalnych zdarzeniach. W przeciwnym razie zmarnujemy wiele dobra, którym życie nas obdarowało.
Celebrowanie drobnych, pozornie nieistotnych chwil jest niezwykle ważne i podnosi jakość życia.





















