Cytaty
Byłam [...] od niego mądrzejsza o pewne doświadczenie - ja naprawdę rzuciłam heroinę i wiedziałam, że jeśli człowiek decyduje się na ten krok, przestaje ględzić i po prostu robi to, co trzeba zrobić. Czcze przechwałki, że to łatwizna, że już jutro, góra za tydzień itede, itepe, nie przybliżały delikwenta do normalności, wręcz przeciwnie. Kiedy się już wygadał, czuł, że odwalił kawał dobrej roboty i że zasłużył sobie na kolejną szprycę w celu podbudowania morale.
Rozdział jedenasty · s. 116
[...] narkoman to również swego rodzaju specjalista orientujący się jak mało kto, ile czego można sobie wstrzyknąć, żeby zaćpać na sto dwa, a przy tym przeżyć. Ci, którzy tej wiedzy na czas nie posiedli, od dawna gryzą ziemię.
Rozdział piąty · s. 54
Powiadają, że narkotyk potrafi zmienić fizjologię. Że komórki, z których zbudowany jest ludzki organizm, przyzwyczajają się do towaru, jakikolwiek by on był, wpisują się w jego pamięć i potem już zawsze go pragną.
Rozdział piąty · s. 45
Całymi latami usprawiedliwiałem mamę. Próbowałem pomagać jej w walce z lekomanią, czytałem te durne książki o uzależnieniach, chodziłem na spotkania anonimowych narkomanów. Bez słowa skargi znosiłem kolejnych „tatusiów”, którzy za każdym razem odchodzili, zostawiając we mnie pustkę i nieufność do facetów. Zgodziłem się wsiąść do jej samochodu tego dnia, kiedy zagroziła, że mnie zabije, a potem stanąłem przed sędzią i kłamałem, żeby tylko mama nie poszła do więzienia.
Ludzie w dużej mierze uzależniają się od różnych substancji psychoaktywnych, bo w razie poważnego kryzysu emocjonalnego próbują sobie radzić bez interwencji terapeutycznych, na przykład piją, żeby im było lżej i weselej.
s. 115
Kiedy zbyt długo wpatrujesz się w wódkę, wódka zaczyna się wpatrywać w ciebie.
s. 153
Są dowody na to, że ludzie, którzy się uzależnili, odkąd zaczęli zażywać narkotyki, cierpią na rodzaj kompulsji, nie można tego tak łatwo zahamować ani opanować (...). To niemal jak z oddychaniem. Tu nie chodzi o siłę woli. Oni nie mogą tak po prostu z własnej woli przestać, inaczej już by to zrobili. Nikt nie chce być uzależniony. Narkotyk przejmuje władzę nad osobą, która go zażywa. To narkotyk, a nie racjonalny umysł człowieka, sprawuje kontrolę. Uczymy uzależnionych, jak sobie poradzić ze swoją chorobą poprzez nieustanny proces odzyskiwania zdrowia. To jedyna droga. Ludzie, którzy mówią, że potrafią nad tym zapanować, nie rozumieją natury tej choroby, ponieważ to choroba sprawuje nad nimi władzę.
Na szczęście jest mój piękny syn.
Na nieszczęście ma straszliwą chorobę.
Na szczęście jest miłość i radość.
Na nieszczęście jest ból i udręka.
Na szczęście ta historia jeszcze się nie skończyła.
Być może dlatego dorośli piją, uprawiają hazard i zażywają narkotyki – nie potrafią się dłużej podjarać w naturalny sposób. Być może z wiekiem tracimy tą zdolność.
Za każdym alkoholikiem stoi rząd osób, którym dzieje się okropna krzywda.
Niebezpieczeństwo jest jak narkotyk.
Większość uczuć może przeradzać się w namiętności, ale w społeczeństwie nowoczesnym znaczenie namiętności zostało zawężone do sfery seksualności i, jako taka namiętność jest coraz mniej żarliwie wyrażana. Dziś do namiętności, nawet jeśli mowa o zachowaniach seksualnych, przyznajemy się raczej niechętnie i wstydliwie, trochę dlatego, że jej aspekt „nieodpartego pragnienia” został wchłonięty przez uzależnienie.

















