Zielone Cytaty

Ostatnio dodane

Najnowsze cytaty z książek w kolekcji Zielone Cytaty — fragmenty dodane przez czytelników, każdy z autorem, książką i stroną, z której pochodzi.

  1. Każdy ustrój ma swoją chorobę. Chorobami współczesnego kapitalizmu są schizofrenia, bezsenność czy depresja. Chorobą świata jęczmiennego był natomiast kołtun.

    s. 255

  2. W podręcznikach często opisuje się zniesienie niewolnictwa czy pańszczyzny tak, jakby były to naturalne, bezosobowe procesy – albo efekt dobroduszności porządnych panów, którzy pochylili się nad losem uciemiężonych. Wystarczy jednak spojrzeć na chronologię wydarzeń: zwykle reformy wprowadzano zaraz po jakimś ludowym powstaniu. (…) W Polszcze doszło do masowych strajków rolnych. Jak donosił carski urzędnik, w kwietniu 1861 roku zbuntowały się i odmówiły odrabiania pańszczyzny 22 634 wsie, co stanowiło wówczas siedemnaście procent całego osadnictwa Królestwa Polskiego. (…) Pańszczyzna nie została zniesiona, ale obalona.

    s. 281

  3. Na Rusi Czerwonej w XVII wieku cena za człowieka wynosiła od stu do trzystu złotych. Woła pociągowego można było kupić za trzydzieści złotych. Innymi słowy człowiek wart był tyle, ile trzy do dziesięciu wołów. (…)

    Życie poddanych i bydła było powiązane nie tylko przez wartość pieniężną ich głów, ale też przez kierat pracy, do której zostali wciągnięci. Niektórzy zwracali uwagę na to, że pan bardziej dba o zwierzęta niż o ludzi. (…) Jarzmem nazywano wówczas uprząż roboczą, w którą wsadzano bydło, gdy pracowało w polu. Człowiek był nim spętany mocniej niż zwierzęta. Granice dnia roboczego wyznaczały z jednej strony wschód i zachód słońca, a z drugiej wydolność fizyczna bydła. (…) Rytm pańszczyźnianej robocie nadawała wydajność zwierząt, do której musiał dopasować się człowiek.

    s. 59

  4. Mam tyle i tyle tysięcy dusz – chwalił się ten, kto chciał zademonstrować, że jest wielkim panem. Ale to nie o dusze, tylko o ciała chodziło. O te policzalne głowy, o ręce robocze, o smagane rózgami plecy i o karki, które pochylały się posłusznie w geście oddania. Ciała te nie układały się wcale w piramidę, stabilną i dostojną; struktura społeczna Polszczy nie została dana raz na zawsze. Przypominała raczej kotłowaninę rąk, pleców, karków i głów. Służebność działała jak grawitacja: każde ciało ciążyło, siłą rzeczy, w dół. Im bardziej podrzędną ktoś miał pozycję, tym trudniej mu było wygrzebać się na wierzch. Wgramolić się wyżej można było tylko po czyichś barkach, przyciskając kogoś łokciem czy kolanem. Nawet najskromniejszy sukces musiało okupić czyjeś poniżenie. Każde wyprostowanie kompensował czyjś pokłon.

    s. 108

  5. Widzę cię w różańcu moja różo, widzę cię w Apollinaire`a Wszechkwiecie, widzę cię wśród kolczastych gwiazd moich pragnień, widzę cię wśród promieni i płomieni rozumu, chrono, magneto i elektrorecepcją, zapachem krwi na palca opuszku, echolokacją, zmysłem nieziemskiego bólu poznaję cię, co kocham cię moja różo.

    s. 1

  6. O historii świata myślimy często jako o prehistorii państw – polskiego, chińskiego czy rosyjskiego. Przez większość dziejów jednak zdecydowana większość populacji żyła we wspólnotach bezpaństwowych. Moment przełomowy, od którego ludzkość zaczęła żyć pod parasolem państwa, nadszedł mniej więcej koło roku 1600. Jest to też, oczywiście umowny, początek rewolucji dyscypliny i kaźni. (…) To właśnie bezpaństwa stanowiły ucieleśnienie plebejskiej utopii o świecie bez nędzy i przemocy. Utopii, w którą wierzyli także ci znajdujący się pod jarzmem pańskiej niewoli. (…) Z punktu widzenia państwa ludność, która uciekała do bezpaństw składała się z łotrów i kryminalistów. Przymiotnikiem „nierobotny” odróżniano w dokumentach rozbójników od chłopów – zbójem był ten, kto odmawiał roboty, kto nie chciał się poddać przymusowej pracy.

    s. 187

  7. Transformacja niewoli starożytnej w nowoczesną w Polszcze odbyła się też na polu języka. Rugowano z niego pojęcie niewolnika na rzecz pozornie neutralnych: sługi lub czeladzi.

    s. 94

  8. Człowiek może tak mądrze perorować o kwarkach i kwantach, spojrzeć na światło oddalonej o miliony lat świetlnych gwiazdy i na podstawie rozkładu spektroskopowego emitowanych przez nią promieni określić jej temperaturę, masę i skład chemiczny, a jednocześnie czasem musi po prostu poruchać.

    s. 206

  9. Znany jest fakt, że u nas rencista lubi położyć ręce na gratisie.

    s. 420

  10. Do Tarnowa dotarłem po odwiedzeniu miasteczek w okolicach Łomży i Białegostoku. Widziałem już samo dno piekła: doły Treblinki. Stałem więc przy pomniku poświęconym dwudziestu pięciu tysiącom tarnowskich świętych męczenników i już nic nie czułem.

    Blejwajs, tarnowski działacz społeczny, który przeżył zagładę swojej gminy od początku do końca, stał obok mnie i nie rozumiał, dlaczego nie jestem poruszony tym, co mi opowiada. I jak tu wytłumaczyć komuś, że do kubka nie można nalać więcej niż do pełna? Więcej się nie zmieści.

    s. 420

  11. Po ciężkich stratach można przez długie lata żyć ułudą, wierzyć, że rzeczywistość jest fikcją, a to, co się utraciło, żyje.

    s. 318

  12. Chcę zwrócić uwagę na charakterystyczny rys: Polacy nie lubią, kiedy o zagładzie Żydów i prześladowaniu Polaków mówi się jednym tchem. Czują się ofiarami prześladowań politycznych, Żydów zaś – ich zdaniem – Niemcy mordowali zwyczajnie, tak jak się tępi myszy. Były przypadki – opowiem o nich później – że Polacy nie pozwalali przyjmować Żydów kacetników do stowarzyszeń byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Uzasadniano to właśnie tym, że Polaków prześladowano z powodów politycznych, podczas gdy Żydów niszczono biologicznie, jako niższą rasę.

    s. 244