O historii świata myślimy często jako o prehistorii państw – polskiego, chińskiego czy rosyjskiego. Przez… — Kacper Pobłocki
O historii świata myślimy często jako o prehistorii państw – polskiego, chińskiego czy rosyjskiego. Przez większość dziejów jednak zdecydowana większość populacji żyła we wspólnotach bezpaństwowych. Moment przełomowy, od którego ludzkość zaczęła żyć pod parasolem państwa, nadszedł mniej więcej koło roku 1600. Jest to też, oczywiście umowny, początek rewolucji dyscypliny i kaźni. (…) To właśnie bezpaństwa stanowiły ucieleśnienie plebejskiej utopii o świecie bez nędzy i przemocy. Utopii, w którą wierzyli także ci znajdujący się pod jarzmem pańskiej niewoli. (…) Z punktu widzenia państwa ludność, która uciekała do bezpaństw składała się z łotrów i kryminalistów. Przymiotnikiem „nierobotny” odróżniano w dokumentach rozbójników od chłopów – zbójem był ten, kto odmawiał roboty, kto nie chciał się poddać przymusowej pracy.
s. 187Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Wódka świetnie uzupełniała praktykę zapominania o frasunku poprzez taniec. Państwo o tym wiedzieli, stopniowo zamieniając karczmy głównie w miejsca spożycia alkoholu. Trzysta lat pańszczyzny to również trzysta lat konsekwentnego rozpijania polskiego ludu. Wódka stała się wręcz najbardziej dochodową gałęzią pańskiej gospodarki – „prawdziwą mennicą”, jak to ujął książę Czartoryski. Polszcza nie funkcjonowała jako spichlerz Europy, główny rynek zbytu na zboże stanowiła bowiem rodzima wieś, a w zasadzie włościańskie gardła. Zboże, uprawiane siłą pańszczyźnianych rąk, przerabiano na wódkę, a tę następnie wciskano klasie ludowej. Sprzedawano, ale pod przymusem zwanym prawem propinacji.
s. 260
Choć diabeł był fantastyczny i żył w nieistniejących krainach, można było za jego pomocą powiedzieć wiele o tym, co bliskie i aktualne. Najważniejsze kryło się między wierszami. Wystarczyło, że narrator nadał diabłu jakiś rozpoznawalny dla gawiedzi rys, by nagle postać zupełnie fantastyczna stała się osobą z krwi i kości. To mógł być jeden szczegół, który rozumieli tylko wtajemniczeni. W ten sposób można było na przykład obmówić pana bez niebezpieczeństwa ściągnięcia na siebie konsekwencji. Im bardziej państwo są przekonani, że ich poddani plotą głupoty, opowiadają banialuki o zmyślonych krajach i nieistniejących stworach, tym przydatniejsza ludowa fantastyka jako narzędzie krytyki obowiązujących porządków.
s. 237
Formalnie prawo kunicy oznaczało opłatę, jaką trzeba było wnieść za zgodę na ślub włościanek. Ale wielu możnych rozumiało ten zwyczaj jako dowód, że mają prawo własności do ciał chłopek – co stanowiło podstawę obowiązkowej służby we dworze. Tak właśnie działa patriarchat: zwyczaj nakazuje przyjść do pana, poprosić o zgodę na ślub, a następnie jakoś okazać wdzięczność. Pan może oczywiście zachować się wielkodusznie, ale może też uznać, że chłop lub dziewczyna są mu coś winni. Patriarchalna władza wyrasta z tego niedomówienia.
s. 126

