Hermann Hesse
Cytaty
Życie każdego człowieka – to jego droga do samego siebie, do stania się samym sobą (…).
– Bogate instrumentowanie nie było zresztą osobistym błędem ani Wagnera, ani Brahmsa, było błędem ich epoki.
– Jak to? I za to muszą teraz tak ciężko pokutować? – zawołałem z wyrzutem.
– Oczywiście. To idzie przez różne instancje. Dopiero kiedy odpokutuję winę swoich czasów, okaże się, czy pozostanie jeszcze tyle osobistych walorów, żeby warto było dokonać obrachunku.
– Ale oni obaj nie są temu winni!
– Oczywiście, że nie. Nie jest również ich winą, że Adam zeżarł jabłko, a przecież muszą za to pokutować.
– Ale to straszne!
– Zapewne, życie zawsze jest straszne. Nie jesteśmy winni, a mimo to jesteśmy odpowiedzialni. Z chwilą kiedy się rodzimy, już jesteśmy winni. Musiał się pan uczyć jakiejś dziwnej religii, skoro pan tego nie wie.
– Ale jak to rozumiesz: że ludzie tacy jak my, mający o jeden wymiar za dużo, nie mogą tu żyć? Na czym to polega? Czy to tylko dzisiaj tak się dzieje? Czy może tak było zawsze (…)
– Zawsze tak jak dziś? Zawsze świat tylko dla polityków, paskarzy, kelnerów i hulaków, a bez powietrza dla ludzi? (…)
– Zawsze tak było i zawsze tak będzie, że czas i świat, pieniądze i potęga należą do ludzi małych i płaskich, a do innych, do tych właściwych ludzi, nic nie należy. Nic oprócz śmierci.
– I nic ponadto?
– Owszem, wieczność.
– Miłość nie powinna prosić – mówiła – ani żądać. Miłość musi posiadać siłę, dzięki której dojdzie sama w sobie do pewności. I wtedy nie ją cokolwiek ciągnąć będzie, lecz ona zacznie przyciągać. Sinclairze, miłość u pana ciągnięta jest przeze mnie. A jeśli ona kiedykolwiek mnie pociągnie, wówczas przyjdę. Nie chcę jednak dawać prezentów, chcę zostać zdobyta.
Chcę więcej od ciebie, o wiele więcej. Chcę cię w sobie rozkochać. Nie, nie sprzeciwiaj się, pozwól mi mówić! Bardzo mnie lubisz, czuję to, jesteś mi wdzięczny, ale zakochany we mnie nie jesteś. Chcę sprawić, żebyś nim był, to należy do mojego zawodu, żyję przecież z tego, że umiem uwodzić mężczyzn. Ale posłuchaj uważnie: nie dlatego to robię, że właśnie ciebie uważam za tak niezwykle uroczego. Nie jestem w tobie zakochana, Harry, ani ty we mnie. Ale potrzebuję ciebie, tak jak ty mnie potrzebujesz. Potrzebujesz mnie teraz, w tej chwili, bo jesteś zrozpaczony i trzeba ci pchnięcia, które wtrąciłoby cię do wody i przywróciło ci życie. Potrzebujesz mnie, żeby nauczyć się tańczyć, śmiać i żyć. Ja natomiast potrzebuję ciebie, nie dzisiaj, później, do czegoś również niezmiernie ważnego i pięknego. Kiedy już będziesz we mnie zakochany, dam ci mój ostatni rozkaz. I ty go spełnisz, a to będzie dobre dla ciebie i dla mnie.
Całe życie jest takie, mój mały, i musimy je takim pozostawić, a jeśli nie jesteśmy głupcami, to musimy się z tego śmiać. Ludziom pańskiego pokroju stanowczo nie przystoi krytykować radia lub życia. Niech się pan raczej nauczy najpierw umiejętności słuchania! Niech się pan nauczy brać serio to, co jest tego warte, a z reszty niech się pan śmieje!
A co się tyczy notatek Hallera (…). Dostrzegam w nich jednak coś więcej, dokument czasu, gdyż choroba umysłowa Hallera – wiem to dzisiaj – nie jest dziwactwem jednego człowieka, lecz chorobą epoki, neurozą całego pokolenia, do którego należy Haller, neurozą, której nie ulegają bynajmniej tylko osobowości słabe i mniej wartościowe, lecz właśnie silne, najbardziej uduchowione, najbardziej uzdolnione.
Ze zdumieniem spostrzegłem, że człowiek różni się od reszty przyrody przede wszystkim tą jakąś śliską galaretą zakłamania, która otacza go i chroni.
s. 117
Dawniej myślałem, że musi stanowić szczególną przyjemność być kochanym, nie kochając samemu. Obecnie dowiedziałem się, jak przykra jest taka oddana miłość, której nie można odwzajemnić.
s. 110
Jest to diabelska cecha melancholii, że czyni człowieka nie tylko chorym, ale także zarozumiałym i krótkowzrocznym, a nawet aroganckim.
s. 88
Śmierć wygląda gorzko, ale przy tym tak mocarnie i dobrotliwie jak troskliwy ojciec, który zabiera zbłąkane dziecko do domu.
s. 81
Wino przypomina także głęboką rzekę, wędrującą z szumem przez wiosenną noc. I przypomina morze, kołyszące na chłodnej fali słońce i wicher.
s. 65





