Cytaty o traumie
74 cytaty · 50 autorów
Cytaty
Historia mojego dzieciństwa to ponura opowieść, jakich wiele, i możemy ją pominąć, kwitując oględnym stwierdzeniem, że bynajmniej nie zastanawiałbym się nad przeżywaniem jej po raz drugi.
s. 25
(…) to bardzo niedobrze, jeżeli kobieta przeżyje najgorsze, co może się jej zdarzyć, bo potem nie boi się już niczego. A to bardzo źle, gdy kobieta niczego się nie boi. (…) Bóg stworzył kobietę istotą lękliwą i pokorną, jest więc coś nienaturalnego w kobiecie, która niczego się nie boi.
Czy byłaś jak bryła lodu, Uranio? Tylko w stosunku do mężczyzn. I to nie wszystkich. Jedynie wobec tych, których spojrzenia, ruchy, gesty, ton głosu zwiastowały niebezpieczeństwo. Kiedy zauważysz, że w ich umyśle lub sercu rodzi się chęć flirtowania lub romansowania z tobą, dajesz im odczuć, o tak, lodowatą oziębłość, którą potrafisz roztaczać wokół siebie, jak skunks wydzielający cuchnącą woń, by odstraszyć wroga. Opanowałaś tę technikę po mistrzowsku, a dochodziłaś do doskonałości we wszystkim, czego się w życiu podejmowałaś: w nauce, pracy, niezależności. „We wszystkim z wyjątkiem tego, aby być szczęśliwą.
Człowiek, który przeżył wielką wojnę, jest inny od tego, który nie przeżył żadnej wojny. Są to dwa rożne gatunki ludzi. Nigdy nie znajdą wspólnego języka, ponieważ tak naprawdę wojny nie można opisać; nie można się nią podzielić, nie można powiedzieć komuś – weź trochę tej mojej wojny.
Na zoranej pługiem żelaznym ziemi, choć ją zielone trawy i kwiaty okryją, zostają blizny na zawsze.
Zawsze pojawia się w naszym życiu takie wydarzenie, które sprawia, że przestajemy się rozwijać. Jakiś wstrząs, gorzka porażka, zawód miłosny, a nawet zwycięstwo, którego sens zrozumieliśmy opacznie, powoduje, że budzi się w nas tchórzostwo i stajemy w miejscu.
Chociaż Kohelet mówi, że po czasie rozdzierania nadchodzi czas zszywania, to zdarza się, że czas rozdzierania zostawia bardzo głębokie blizny. A o wiele gorzej jest dać odczuć komuś bliskiemu, że nic dla nas nie znaczy, niż w samotności spacerować po Genewie.
Jesteśmy opuszczeni, jak dzieci i doświadczeni, jak ludzie starzy, jesteśmy zajadli i brutalni i smutni i powierzchowni – myślę, że jesteśmy zgubieni.
Prawdą również jest, że rzeczywiście ani razu mnie nie uderzyłeś. Ale wrzask, Twoja czerwona twarz, pośpieszne odpinanie szelek i to, że wisiały gotowe na oparciu krzesła – było chyba dla mnie bardziej przykre. Jakby ktoś miał być powieszony. Gdyby go powieszono naprawdę, umarłby i na tym koniec. Jeżeli jednak najpierw musi przeżyć wszystkie przygotowania do egzekucji, a dopiero gdy mu stryczek zwisa przed twarzą, ma dowiedzieć się o ułaskawieniu, to może się przez całe życie z tego nie uleczyć. Poza tym z wielu takich przypadków, gdy według Twej jasno wyrażonej opinii zasłużyłem na lanie, z Twej łaski nie dostawałem go jednak jeszcze tym razem, zebrało się nowe wielkie poczucie winy. Ze wszech stron ciągle zaciągałem u Ciebie długi.
Pewnego razu w nocy bez ustanku marudziłem o trochę wody, zapewne nie z pragnienia, ale prawdopodobnie po to, aby Cię nieco poirytować, po części zaś, aby się zabawić. Gdy nie pomogły surowe napomnienia, zabrałeś mnie z łóżka, zaniosłeś na długi, drewniany balkon i na chwilę zostawiłeś samego, w koszuli, pod zamkniętymi drzwiami. Nie chcę powiedzieć, że to było niewłaściwe, może wtedy naprawdę nie można było w inny sposób uzyskać spokoju w nocy, chcę jednak przez to scharakteryzować Twoje metody wychowawcze i ich oddziaływanie na mnie. Potem byłem już chyba posłuszny, ale pozostał mi z tego wewnętrzny uraz. Nigdy nie potrafiłem doszukać się właściwego związku pomiędzy tym zrozumiałym dla mnie, bezsensownym proszeniem o wodę, a niezwykłą ohydą wyniesienia mnie na balkon. Jeszcze po latach cierpiałem z powodu dręczącego wyobrażenia, że ogromny mężczyzna, mój Ojciec, najwyższa instancja, mógł przyjść i prawie bez powodu wynieść mnie w nocy z łóżka na balkon, i że ja tak zupełnie nic nie znaczyłem dla niego.
Możemy upokorzenie odziedziczyć. Każda inwazja, seksualna czy fizyczna, wywołuje w ciągu pięciu minut upokorzenie, które utrzymuje się przez trzydzieści lat. Udawanie kogoś, by sprawić przyjemność rodzicom, może stać się źródłem wstydu na całe życie.
Jedna z pułapek dzieciństwa polega na tym, że nie trzeba rozumieć, by czuć. Kiedy rozum zdolny jest pojąć, co się wydarzyło, rany w sercu są już zbyt głębokie.
wypowiada Daniel Sempere · Dni popielcowe, 1945-1949 · Rozdział 5


















