Franz Kafka
Cytaty
Możesz kogoś, kto ma oczy zawiązane, nie wiem jak zachęcać, aby patrzył przez opaskę, a i tak nic nie zobaczy.
Byłem lękliwym dzieckiem, mimo to bywałem z pewnością również krnąbrny, jak inni w mym wieku; z pewnością matka tez mnie rozpieszczała, ale nie mogę uwierzyć, że byłem szczególnie trudny do wychowania; nie mogę uwierzyć, że przyjaznym słowem, łagodnym ujęciem za rękę, dobrym spojrzeniem nie udałoby się skłonić mnie do zrobienia wszystkiego, czego by chciano.
Zamiast żyć razem powinniśmy w dobrym nastroju i zadowoleniu położyć się obok siebie, żeby umrzeć.
„A gdybym tak jeszcze trochę pospał i zapomniał o wszystkich głupstwach” – pomyślał.
Teraz tracę nawet imię; stawało się coraz krótsze, a teraz brzmi: Twój.
Całe życie opierałem się pragnieniu, aby je zakończyć.
Nie jestem w stanie pomieścić w dłoniach całej Twojej osoby.
Nie przestrasz się, proszę, gdy poczujesz moje wargi na szyi. Nie chciałem całować, to tylko bezradna miłość.
Kiedy myślę o Tobie, zawsze tak samo jasno wyobrażam sobie, że leżysz w łóżku mniej więcej tak, jak leżałaś w Gmünd wieczorem na łące (tam gdzie opowiadałem Ci o moim przyjacielu, a Ty nie bardzo słuchałaś). I to nie jest bynajmniej dręczące wyobrażenie, tylko właściwie to coś najlepszego, o czym mogę teraz myśleć, że leżysz w łóżku, a ja Cię trochę pielęgnuję, przychodzę, kładę Ci rękę na czole, zatapiam się w Twoich oczach, gdy spoglądam na Ciebie, czuję Twój wzrok na sobie, gdy chodzę w kółko po pokoju, i wciąż z dumą, której poskromić wprost nie sposób, wiem, że żyję dla Ciebie, że mi to wolno, i dlatego zaczynam Ci dziękować, że raz, kiedyś, przystanęłaś przy mnie i podałaś mi rękę.
Następnym jawnym wynikiem tego całego wychowania było to, że uciekałem przed wszystkim, co tylko z dala przypominało Ciebie. Najpierw sklep. Sam w sobie, szczególnie w latach dzieciństwa, dopóki był to sklepik na bocznej uliczce, musiał mnie chyba bardzo cieszyć, taki był ożywiony i wieczorami oświetlony, tyle tam się widziało i słyszało, tu i ówdzie można było coś pomóc, zasłużyć się, ale przede wszystkim podziwiało się Ciebie i Twój nadzwyczajny talent kupiecki, jak sprzedawałeś, obsługiwałeś ludzi, dowcipkowałeś, byłeś niezmordowany, w przypadku wątpliwości natychmiast znajdowałeś rozstrzygnięcie, i tak dalej; jeszcze jak pakowałeś towar lub rozwiązywałeś paczkę, to też było nie lada przedstawieniem godnym obejrzenia, a wszystko razem nie najgorszą szkołą dla dzieci. Ale ponieważ stopniowo coraz bardziej napełniałeś mnie przerażeniem, a sklep i Ty zlewaliście się w jedno, sklep też przestał być dla mnie przyjemny.
Nie mogę sprawić, że zrozumiesz. Nie mogę sprawić, by ktokolwiek zrozumiał, co się we mnie dzieje. Nie potrafię nawet sobie tego wytłumaczyć.
Albo świat jest tak maleńki, albo my tak olbrzymi, w każdym razie wypełniamy go całkowicie.






