Cytaty

  1. Teresa Ferenc: – Jacy naziści!

    Anna Janko: – Dobrze, mamo, nie będę mówiła: „naziści”, wiem, nikt tam nie znał tego słowa, mówiło się: „Niemcy”, i każdy wiedział, co to oznacza. To było imię strachu. U was w Sochach nie dali wam czasu w ogóle, bo do niczego nie był wam potrzebny. Nie było co do was żadnego planu poza zabijaniem. Nikt nie brał z waszych rąk dokumentów, tym razem donikąd nie wysiedlano, a do śmierci tożsamość nie jest potrzebna. (s. 28)

  2. Książki to nie są czyjeś rzeczy, to są świadectwa rozumu. Książki, które czytasz, pozwalają zajrzeć ci do głowy i zobaczyć myśl, uczucia, intencje, potrzeby emocjonalne. Jeśli coś czytasz namiętnie, to znaczy, że tym właśnie jesteś. Jesteś autorem swoich lektur i one zawsze cię zdradzą!!!

  3. Czy pamiętasz, jak głowę wynurzyłeś z boru,

    Aby nazwać mnie Łąką pewnego wieczoru?

    Zawołana po imieniu

    Raz przejrzałam się w strumieniu —

    I odtąd poznam siebie wśród reszty przestworu.

  4. W opowieści tej prawie nie ma bohaterów ani dramatycznych konfliktów, gdyż występujący w niej ludzie są albo chorzy, albo stanowią bezwolne igraszki w ręku jakichś potężnych sił. Przecież jednym z największych efektów wojny jest właśnie to, że pozbawia osobowości.

  5. Jesteśmy tym, kogo udajemy, i dlatego musimy bardzo uważać, kogo udajemy.

  6. „Być sobą, być sobą – this above all!” pokrzykuje, jak wiadomo, Hamlet. Jest to słuszne życzenie. Dziś męczy mnie szczególniej niż zazwyczaj. Bo ja nie jestem sobą. A kim? Cholera wie.

  7. Na ulicy spotkałem młodego dziennikarza Z. Wrócił właśnie wstrząśnięty z Opolszczyzny. Mówił o Ślązakach opolskich, którzy przez 700 lat trzymali się kurczowo polskości gnieceni przez niemieckość. Trwali przy mowie i obyczaju i niemieckość nie mogła ich zgnieść. Zmógł ich komunizm, czyli ostatnie 7 lat. Są, według Z., doszczętnie zgermanizowani, w kościołach modlą się po niemiecku, ich forma protestu i oporu.

  8. O czymkolwiek myślę, zawsze jednocześnie, mniej lub bardziej uświadamiam sobie samego siebie, istnienie własnej osoby. Zarazem to ja je sobie uświadamiam, tak że w całym moim „ja”, niejako podwójnym, częściowo poznawanym, a częściowo poznającym, będącym po części przedmiotem, a po części podmiotem, wyodrębnić należy dwa aspekty, z których jeden możemy w skrócie nazwać „ja” przedmiotowym (ang. me), a drugie – „ja” podmiotowym (ang. I).

  9. Ani myślałem zresztą przedstawiać się w Omaha jako Żyd. Zamierzałem – mogąc nareszcie znów przemówić pełnym głosem – informować otoczenie, że nie wiem, kim jestem, ani skąd pochodzę. Chciałem być nikim, chłopcem znikąd, który w żadnym razie nie ponosi odpowiedzialności za śmierć pani Wishnow i sieroctwo jej syna. Niech moi rodzice wychowują teraz jej syna jak swojego. Niech Seldon zajmie moje łóżko. Niech sobie weźmie mojego brata. Niech sobie weźmie moją przyszłość.

    s. 297

  10. Gdy przestajesz być sobą, nie możesz być pisarzem, gdyż to właśnie pierwiastek osobisty popycha cię do dalszego działania, lecz jeżeli chwilę jeszcze pozostaniesz uczepiony wątków osobistych, to znikniesz we własnym odbycie.

  11. To kto inny mówił, myśli, nie ty. Teraz już trochę mocniejszym głosem, bardziej naturalnym, Zavalita: to nie on, to nie mógł być on. Wszystko rozumiał, wyjaśniał, doradzał z wysokości swego niezaangażowania i myślał, to nie jestem ja. On to było coś maleńkiego i storturowanego, coś, co kurczyło się pod brzemieniem jego głosu, coś, co się wymykało, biegło, rzucało do ucieczki. Nie ambicja, nie rozpacz, nie upokorzenie, myśli, i nawet nie zazdrość. Myśli: to była nieśmiałość.

  12. Miejsce urodzenia może być przypadkowe, prawdziwa ojczyzna pochodzi z wyboru, którego dokonujemy ciałem i duszą.