Philip Roth
Cytaty
Ani myślałem zresztą przedstawiać się w Omaha jako Żyd. Zamierzałem – mogąc nareszcie znów przemówić pełnym głosem – informować otoczenie, że nie wiem, kim jestem, ani skąd pochodzę. Chciałem być nikim, chłopcem znikąd, który w żadnym razie nie ponosi odpowiedzialności za śmierć pani Wishnow i sieroctwo jej syna. Niech moi rodzice wychowują teraz jej syna jak swojego. Niech Seldon zajmie moje łóżko. Niech sobie weźmie mojego brata. Niech sobie weźmie moją przyszłość.
s. 297
Nie było silniejszego tabu w naszym środowisku ubogich Żydów o europejskich korzeniach i amerykańskich ambicjach, niż bezwzględny, niepisany zakaz rozstrzygania sporów z użyciem siły. W owych czasach przeciętny Żyd stronił zarówno od agresji, jak i od alkoholu, a wadą tego cnotliwego trybu życia była kompletna niewiedza młodzieży z mojego pokolenia o bojowej agresji, stanowiącej pierwsze prawo edukacji wszystkich innych grup etnicznych i posiadającej niewątpliwy walor praktyczny w sytuacjach, gdy nie dało się wynegocjować pokojowego rozwiązania konfliktu albo zwyczajnie uciec. Pośród kilkuset chłopców z mojej podstawówki, liczących sobie od lat pięciu do czternastu, którzy nie mieli genetycznych predyspozycji do pięściarstwa wagi lekkiej w stylu Alliego Stolza ani zadatków na zawodowych bandziorów w stylu Longy’ego Zwillmana, bójki zdarzały się z pewnością znacznie rzadziej niż we wszystkich innych szkołach przemysłowego Newark, gdzie powinności etyczne młodego człowieka miały inną zgoła definicję, a uczniowie demonstrowali bojowe usposobienie metodami, które nam były niedostępne.
s. 252
Gdy przestajesz być sobą, nie możesz być pisarzem, gdyż to właśnie pierwiastek osobisty popycha cię do dalszego działania, lecz jeżeli chwilę jeszcze pozostaniesz uczepiony wątków osobistych, to znikniesz we własnym odbycie.
Mnie obchodzi zwierzęca chuć. O nie, to nie jest uwodzenie. To komedia. Komedia nawiązywania kontaktu, który nie jest kontaktem – który nawet nie może równać się z kontaktem nawiązywanym bez sztuczności drogą pożądania. A to jest nachalna konwencjonalizacja, stwarzanie na siłę czegoś wspólnego, próba przesublimowania żądzy w zjawisko stosowne społecznie. Tyle że to właśnie radykalna niestosowność czyni chuć chucią.
s. 24
Nasza radosna wycieczka została popsuta – nawet nie dlatego, że już po raz drugi przeleciało nam nad głowami któreś z Lindberghów, ale dlatego, że ta cyrkowa sztuczka, jak się wyraził mó j ojciec, rozradowała wszystkich oprócz nas czworga. – Wiedzieliśmy, że jest źle – mówił ojciec do znajomych, których zaczął obdzwaniać zaraz po powrocie do domu – ale nie wiedzieliśmy, że aż do tego stopnia. Trzeba było to widzieć na miejscu. Ci ludzie żyją w bajecznym śnie, a my w koszmarze.
s. 66
Ewolucja może obejść się beze mnie.
s. 24
Właściwie to lubię feministki, dlatego że są tak cholernie głupie. Ciągle mówią o wyzysku. Wyzysk jest dla nich zawsze wtedy gdy mężczyzna uprawia seks z kobietą.
Przecież on nie jest chory – walczy z myśleniem o sobie jako chorym. Istota bólu chwytała w sidła każdą myśl, każde uczucie. Bólu, który bez końca powracał w kółko, pomniejszając wszystko oprócz poczucia izolacji – po pierwsze ból, który wypełnia świat, a potem usiłowanie przezwyciężenia go. Dłużej już tego nie ścierpi.
Równość seksualna nie istnieje i istnieć nie może (…) Seks to zawsze powrót w leśny gąszcz. Powrót na trzęsawisko. To ciągła huśtawka dominacji, wieczna nierównowaga.
s. 28
Odurzający napój antysemityzmu. Wyobrażałem sobie, że to właśnie pili wesoło tego dnia klienci ogródka piwnego; tak jak wszyscy naziści na świecie, wychylali kufel za kuflem antysemityzmu, jakby zażywali uniwersalne remedium.
s. 10
Miłość powoduje w nas pęknięcie. Byłeś całością – i nagle pękasz, otwierasz się. Ona była obcym ciałem wprowadzonym w twoją pełnię. A ty przez półtora roku usiłowałeś to obce ciało przyswoić. Ale nigdy nie odzyskasz pełni, dopóki go z siebie nie wyrzucisz.
Jak długo można gapić się na ocean, choćby się go uwielbiało od dzieciństwa? Jak długo można obserwować przypływy i odpływy, bez gorzkiej myśli, która dopaść może każdego, kto wpatruje się w morze, że życie zostało ci dane, jak każdemu, tylko jeden raz, przypadkowo, kapryśnie i bez określonego powodu?







