To kto inny mówił, myśli, nie ty. Teraz już trochę mocniejszym głosem, bardziej naturalnym, Zavalita: to nie… — Mario Vargas Llosa
To kto inny mówił, myśli, nie ty. Teraz już trochę mocniejszym głosem, bardziej naturalnym, Zavalita: to nie on, to nie mógł być on. Wszystko rozumiał, wyjaśniał, doradzał z wysokości swego niezaangażowania i myślał, to nie jestem ja. On to było coś maleńkiego i storturowanego, coś, co kurczyło się pod brzemieniem jego głosu, coś, co się wymykało, biegło, rzucało do ucieczki. Nie ambicja, nie rozpacz, nie upokorzenie, myśli, i nawet nie zazdrość. Myśli: to była nieśmiałość.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Więc mimo wszystko zależy ci na rodzinie, kochasz rodzinę, która cię nie kocha? A może samotność jest jeszcze gorsza niż poniżenie, stryju?
– Ten chłopak ciągle mi przysparza klopotów – biedak chciał być naturalny, a wypadało mu to jak w teatrze, Carlitos, był śmieszny – Zazdroszczę panu, don Cayo, pan nie ma dzieci. – Kiedy człowiek się starzeje – a jakże, Carlitos, cayo Bermudez we własnej osobie – to może chciałby mieć kogoś, kto go zastąpi, jak już zejdzie ze świata.
W jakim to momencie Peru tak się skurwiło?

