Nie mówiło się o religii. Religia żydowska była tematem tabu dla SS i myśl choćby ograniczonych praktykach… — Sam Pivnik
Nie mówiło się o religii. Religia żydowska była tematem tabu dla SS i myśl choćby ograniczonych praktykach religijnych była absurdalna. Niektórzy ocaleni, których wspomnienia czytałem, mówią, że mimo wszystko czuli w sobie obecność Boga. Ja nie miałem takich odczuć. Auschwitz i Furstengrube nie zrobiły ze mnie ateisty, ale wiedziałem, że Bóg nie miał prawa wstępu za druty.
s. 172Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Po zupie obowiązkowo szliśmy do latryny i umywalni. Układ pokarmowy musiał przystosować się do tego rytmu, bo w nocy nie było gdzie załatwić naturalnej potrzeby, chyba że na pryczy – ale lepiej nie myśleć o konsekwencjach takiego wybryku.
s. 118
Musiałem się z tego wszystkiego otrząsnąć. Teraz w Będzinie nie było ani jednego rabina, ani jednego sztybla, ani jednej synagogi. Ktoś zrobił mi zdjęcie, jak stałem przed swoim dawnym domem. Cienie późnego popołudnia kładły się w poprzek podwórza, ale na fotografii nie widać łez płynących po moich policzkach.
s. 298
Nigdy nie byłem człowiekiem szczególnie religijnym. Jako nieopierzony szesnastolatek, którego bar micwa odbyła się po kryjomu w kuchni, nie potrafiłem podzielać żarliwych przekonań ojca. Modliłem się z nim codziennie, dlatego że tego ode mnie oczekiwano, Teraz patrzyłem na tych rozmodlonych mężczyzn. Ich poszarzałe twarze, skryte pod kapeluszami, były pełne przerażenia, ale oczy jaśniały optymizmem, jakby recytowane wersy przynosiły im ukojenie. Oni wiedzieli, że Bóg nam pomoże. Czyż nie obiecał tego już dawno? On znajdzie sposób, że da nam znak. Ale nie dał.
s. 88

