Jarosław Borszewicz
Cytaty
Przebaczam. Tylko Bogu – nie. Jemu jednemu przebaczyć nie mogę. Nie umiem… Nie chcę. Bo jeżeli on jest, a dużo ludzi mówi, że jest, i jeżeli on patrzył na to wszystko, co ze mną wyprawiali, i jeżeli on nic, kompletnie nic, to ja się wypieram takiego Boga. To ja nim gardzę. To ja go lekceważę. To ja zrywam z nim współpracę. du du du du du du du du du I jeżeli zajdzie taka potrzeba, to wezmę i wymyślę sobie nowego Boga. Takiego Boga wymyślę, jakiego jeszcze nikt nigdy nie wymyślił. I nie wymyśli… Takiego Boga wymyślę!!!
Boję się, że po śmierci nie ma kompletnie nic. Ani piekła, ani czyśćca, ani nieba. Pauza. – To chyba najgorsze, co mogłoby mnie spotkać; nic.
W dorożce.
Stara prostytutka i chłopak. – Poszedłbym z tobą, ale śmierdzisz śmiercią – mówi chłopak. – Czego?! – Śmiercią śmierdzisz. – Nie pieprz, mały, dobrze? – odpowiada prostytutka. – Godzinę temu się kąpałam.
Śmierć jest koniecznością, obowiązkiem, za to życie, ho, ho, ho… Życie to nie lada zuchwałość! Zobaczysz, Duet, dojdzie jeszcze do tego, że będą wręczać medale za to, że ma się odwagę żyć.
Z mojego punktu widzenia mógłbym już umrzeć, bez większej straty dla siebie… Śmierć to byłoby logiczne zamknięcie, klamra. Bo cóż mnie jeszcze może spotkać na tym świecie, który przejrzałem do szpiku kości? – Ano właśnie. Właśnie po to warto żyć, żeby codziennie odpowiadać sobie, cóż to mnie spotkało na tym świecie, który rzekomo przejrzałem do szpiku kości.
Skoczyłem z ósmego piętra… I nie dasz wiary, co się stało! Po prostu otworzyła się przede mną ziemia… Od tego czasu postanowiłem żyć. Żyć za wszelką cenę i jak najdłużej.
Przyznaję się, że Jezusa Chrystusa i Włodzimierza Lenina.
nazwałem dwoma największymi szarlatanami w dziejach ludzkości. Przyznaję się, że wbiłem długopis w zeszyt i chciałem rzeźbić nim, jak dłutem w drewnie.
Życia nie można przegrać. Każdy dzień, obojętnie, jak przeżyty, to zwycięstwo.
Martwiłem się, że mój ojciec nie chodzi do kościoła, a co gorsza, nie wierzy w Boga i że po śmierci nie spotkamy się w niebie. Byłem do ojca bardzo przywiązany i myśl ta przez kilka łat nie dawała mi spokoju. Ale z czasem wpadłem na fantastyczny, moim zdaniem, pomysł… Postanowiłem być tak złym człowiekiem, żeby pójść za ojcem do piekła…
Odezwij się czasem. Ciekawa jestem, gdzie i z kim teraz umierasz…
Gdyby mi ktoś powiedział: idź do parku i siedź tam dwa lata, a po dwóch latach Ona przyjdzie na spacer z psem, ale będziesz ją widział tylko przez minutkę... To pobiegłbym do tego parku i czekał dwa lata!
Jeżeli chcesz być szczęśliwy trzy godziny, wypij ćwiartkę wódki. Jeżeli chcesz być szczęśliwy trzy dni, ożeń się. Jeżeli chcesz być szczęśliwy całe życie, zostań rybakiem.

