Cytaty
Śmierć jest koniecznością, obowiązkiem, za to życie, ho, ho, ho… Życie to nie lada zuchwałość! Zobaczysz, Duet, dojdzie jeszcze do tego, że będą wręczać medale za to, że ma się odwagę żyć.
Z mojego punktu widzenia mógłbym już umrzeć, bez większej straty dla siebie… Śmierć to byłoby logiczne zamknięcie, klamra. Bo cóż mnie jeszcze może spotkać na tym świecie, który przejrzałem do szpiku kości? – Ano właśnie. Właśnie po to warto żyć, żeby codziennie odpowiadać sobie, cóż to mnie spotkało na tym świecie, który rzekomo przejrzałem do szpiku kości.
Kto nie ma po co żyć, nie ma też po co umierać.
s. 37
Ciężko jest zrozumieć, że jak umierasz, przestajesz istnieć. To nie ma sensu.
Zdarzało mi się niejeden raz w życiu pragnąć, aby ktoś mnie zabił, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żebym to ja miał kogoś zabić. Byłem przekonany, że odbierając życie komuś, kogo nie cierpiałem, oddałbym mu tylko przysługę, bo przyniósłbym mu w ten sposób wybawienie.
Śmierć potrafi być jak oczyszczająca kąpiel, terminalna choroba skłania nas do podniesienia wzroku i obejrzenia świata w szerszej perspektywie.
s. 37
Umarł gołąb trącony autem
dowlókł się na próg drzwi
w których stając, karmiłem go
i stu jego braci
ale ten, w swojej nieodgadnionej miłości
siadał na masce samochodu
kiedy wjeżdżałem w bramę posesji
i jechaliśmy razem 25 metrów
dzień po dniu, poranek po poranku
ale wczoraj doczołgał się do drzwi
i nim wybiegłem do niego
zmarł, podkurczywszy nóżki
jest nawet grubiutki, czysty i uśmiechnięty
tak godnie i spokojnie umierał
pokazując mi, żebym tylko to widział
że umiera szczęśliwy, w mojej obecności.
s. 87
Z rynny dziurawej struga wody bryzga
zmienia kolor tynku, kałużą zastyga
w nocy odszedł kolega ukąszony rakiem
s. 37
Życie kończy się wtedy, gdy obraz jest już skończony i nic więcej nie można w nim udoskonalić.
s. 213
Jesteśmy tylko chodzącymi trupami, szaleństwem jest o tym zapominać.
s. 442
Hospicjum to trudny temat. Bo o wiele trudniej namówić ludzi do wsparcia odchodzących staruszków, których czasem mamy u siebie tylko przez tydzień, niż rozkosznych dzieciaków. A przecież to tak naprawdę ta sama historia. To dzieci w Kasisi nauczyły mnie, że nie ma czegoś takiego jak umieranie, że do ostatniej chwili życia jest życie, a nie jakaś szczątkowa, przejściowa jego forma.
s. 64
Jestem właścicielką tego domu, wydałam dyspozycje, aby opłaty za wodę, gaz, elektryczność, koszty eksploatacyjne były potrącane z mojego konta bankowego. Po śmierci mam się z czego utrzymywać przez całe lata: informatyka pozwala umrzeć cichcem, maszyny nas nie potrzebują, aby zarządzać naszymi egzystencjami. Możemy zniknąć, a one nadal pracują zgodnie z programem, jaki do nich wprowadzono.
s. 33



















