Cytaty
Nieznana część życia jest tą, dla której warto żyć.
Oto tajemnica, którą Baltasar Parraga chciałby przekazać innym: przyglądajcie się światu uważnie, a przekonacie się, że nic z tego, co was otacza, nie ma znaczenia i że jeśli przesiać wasze życie przez sito, zostanie z niego tylko garstka prawdy tak nikła, że porwie ją jeden podmuch wiatru! Przyjrzyjcie się takiej drobince i powiedzcie: tylko to MA ZNACZENIE!
Skoro przed nami zawsze jest śmierć, a za nami wspomnienia, to jakie ma znaczenie, co umieścimy po środku?
Nie potępiam jej: jest młoda i jeszcze wierzy, że robienie czegokolwiek nie jest pozbawione sensu.
W tym wypadku problem bierze się stąd, że człowiek jest istotą moralną wrzucona w niemoralny wszechświat i skazana na egzystencję, która nieuchronnie się kończy i nie ma innego sensu niż zachowanie gatunku. Nie da się żyć zbyt długo w realnym świecie. W każdym razie istota ludzka nie potrafi. Większą część życia spędzamy, śniąc, przede wszystkim na jawie.
Bo – teraz już to wiedziałam, choć nie wiem skąd – Złocisty Ptak nie jest po to, aby Go oglądać, ale by w Niego wierzyć. Nie jest po to, aby Go dogonić, ale aby Go zawsze, przez całe życie szukać. I właśnie to nadaje sens życiu: wiara i szukanie.
W pewnym wieku, kiedy się człowiek obejrzy za siebie, to naprawdę nie widzi wiele i musi się zastanowić, co niby zrobił w życiu takiego, żeby usprawiedliwić to, że żyje?
Policjanci pytają, z czego żyjesz?, a nie dlaczego żyjesz?
Na samą myśl, że muszę kimś zostać, ogarniał mnie nie tylko strach, ale wręcz mdłości. Nie mogłem znieść myśli, że zostanę prawnikiem, radnym, inżynierem czy czymś takim. Ożenię się, będę miał dzieci, dam się złapać w strukturę rodzinną. Codziennie będę chodził do pracy i wracał. Niemożliwa sprawa. Robić to i owo, załatwiać jakieś proste drobiazgi, brać udział w rodzinnych piknikach, Gwiazdkach, Czwartych Lipca, Dniach Pracy, Dniach Matki… czy człowiek rodzi się tylko po to, żeby znosić takie rzeczy, a potem umrzeć? Wolałbym już zmywać gary, wracać do jakiejś klitki i samotnie upijać się do snu.
Wszędzie panuje chaos. Ludzie po prostu rzucają się na wszystko w zasięgu ręki: komunizm, zdrową żywność, zen, surfing, balet, hipnozę, terapię grupową, orgie, rowery, zioła, katolicyzm, podnoszenie ciężarów, podróże, ucieczkę od rzeczywistości, wegetarianizm, Indie, malarstwo, rzeźbę, pisanie, komponowanie, dyrygenturę, wyprawy z plecakiem, jogę, kopulację, hazard, alkoholizm, wędrówki bez celu, mrożony jogurt, Beethovena, Bacha, Buddę, Chrystusa, samobójstwo, szyte na miarę garnitury, podróże odrzutowcem do Nowego Jorku, dokądkolwiek… Te fascynacje zmieniają się nieustannie, mijają, ulatują bez śladu. Ludzie po prostu muszą znaleźć sobie jakieś zajęcia w oczekiwaniu na śmierć. To chyba dobrze, że istnieje jakiś wybór.
Co ja robię na tym świecie? (…) Jaki ten śnieg wydaje się marny z oddali, jaki ja jestem marny. Człowiek żyje, starzeje się, znika.
Ludzie myślą, że niebo to rajski ogród, miejsce, gdzie mogą bujać w obłokach, beztrosko włóczyć się nad rzeką czy po górach. Ale sama tylko sceneria, bez pocieszenia, byłaby pusta, pozbawiona jakichkolwiek treści. Największym darem Boga jest to, że będziesz mógł zrozumieć, co zdarzyło się w twoim życiu, że zostanie ci wyjaśniony jego sens. To jest ten wieczny pokój, do którego dążysz.




















