Cytaty
Teraz byli sobie obcy; nie, nawet gorzej niż obcy, nigdy bowiem nie mogą się już poznać. Była to wieczna obcość.
Ze wszystkich okropnych rzeczy w życiu najokropniejsze jest pożegnanie.
s. 266
Czasem lepiej stracić kogoś na zawsze, niż ciągle spotykać, wiedząc, że to koniec.
W październiku byłam jeszcze zielona,
No, a w marcu – już matka i żona,
Gdzieś tak w grudniu – wziął walizkę…
I bez słowa –
Śmieszny gest…
A od sierpnia czy od września – to już jest
Tak,
Jak jest.
s. 14
Trudno wypuścić z ręki coś, czego człowiek się kurczowo trzymał. Nawet kiedy to coś jest najeżone cierniami. Może zwłaszcza wtedy.
Ten słaby musi znaleźć dość siły, by odejść, jeśli ten silny jest za słaby, by umieć skrzywdzić słabego.
Powoli zbliżało się rozstanie, które przeczuwałam każdą komórką mojego ciała. I właściwie chciałam umrzeć, żeby o tym nie myśleć.
Zawsze umiałam się rozstawać. Zawsze to znaczy dwa razy. Niszczycielsko, na zawsze, spalić mosty – nie ma powrotu. Wtedy można zacząć na nowo żyć. I co ty mówiłeś? Że rozstanie oparte na złości nie jest prawdziwym rozstaniem. Że będzie się ciągnęło przez lata, dopóki nie zobaczę, że tak naprawdę inaczej nie umiałam tego przyjąć.
Bywa że ludzie zamiast wyjaśniać ze sobą pewne rzeczy, wolą się rozstać. Mówią, dziękuję za współpracę, następny czy następna, proszę. Nie zdajemy sobie wszyscy sprawy z tego, że nierozwiązane w jednym związku problemy wcześniej czy później pojawią się w nowym związku. Tak jest ze strachem, niemożnością wyartykułowania uczuć, z zazdrością, z milionem innych rzeczy. One nie należą do naszego partnera, tylko do nas. Są naszą własnością i dopóki nie zrozumiemy, że gdziekolwiek uciekniemy, przeprowadzimy się, przeniesiemy ten bagaż ze sobą. Nawet dobrze ukryty, kiedyś przypomni o sobie, najczęściej w najmniej oczekiwanym momencie. wszyscy oni są tacy sami – będą powtarzać kobiety, każda kobieta to dziwka – będą mówić mężczyźni.
Niczym ziarna, co z wiatrem rzucone padają na ziemię, lub wysoko w błękitach latają – nie stracone, lecz rozłączone. A życie trwa.
Nie polecałabym zgrabniej wbijać gwoździ niż facet, bo się ostaniemy z młotkiem w ręce. Jest nadzieja, że znajdzie sobie wkrótce panią, która w ogóle nie wie, co to gwóźdź, i będzie mówić do naszego już byłego ukochanego: „Misiaczku, wypadło mi ze ściany takie metalowe, buuuu”. Wiem coś o tym.
A już nie nasz Misiaczek, prężąc ochoczo pierś, zabierze się do męskich robót i pokaże jej, jaki z niego facet.
– A może (…) twe przygnębienie z czego innego wypływa? Czyżby z faktu, że to ciebie wystawiono za drzwi, podczas gdy ty planowałeś finał we własnym stylu? Taki z ucieczką nad ranem i kwiatkami na stoliku? Ha, ha, w miłości jak na wojnie, przyjacielu, a twoja miła postąpiła jak wytrawny strateg. Zadziałała wyprzedzająco, atakiem prewencyjnym.






















