Agnieszka Osiecka

Cytaty

  1. Źródło: Słowotok, s. 68.

  2. W Łodzi wszędzie jeździło się tramwajem – do dalekiego Widzewa, na Bałuty i do akademika na Bystrzycką. I było w tych tramwajach coś czułego, opiekuńczego. Chybotał się człowiek pół godziny, godzinę, ale wiedział, że w końcu wydobędzie się z upiornego centrum i ujrzy schludne domki i rzewne ogródki Pabianic. Ulga.

    s. 103

  3. Cóż warte jest życie w barłogu,

    Gdy ciało uwiera i kiśnie,

    Czy na coś by przydał się Bogu

    Ktoś taki, kto nawet nie piśnie?

    s. 135

  4. Z braku adwokata

    Podjęłam się własnej obrony.

    Ale to tylko

    W obronie własnej.

    s. 93

  5. Niech żyje bal,

    bo to życie to bal jest nad bale,

    niech żyje bal,

    drugi raz nie zaproszą nas wcale,

    orkiestra gra,

    jeszcze tańczą i drzwi są otwarte,

    dzień wart jest dnia

    i to życie zachodu jest warte!

  6. …odjąć lato – żar w pamięci,

    odjąć zimę – bal w pamięci,

    odjąć ręce – mur w pamięci,

    odjąć wolność – wiatr w pamięci,

    odjąć ciebie – żal w pamięci,

    odjąć siebie – nic w pamięci.

    Dodać pamięć… Co w pamięci?

    s. 219

  7. Tylko taką mnie ścieżką poprowadź,

    gdzie śmieją się śmiechy w ciemności

    i gdzie muzyka gra, muzyka gra

    Nie daj mi Boże, broń Boże skosztować

    tak zwanej życiowej mądrości

    póki życie trwa!

  8. W październiku byłam jeszcze zielona,

    No, a w marcu – już matka i żona,

    Gdzieś tak w grudniu – wziął walizkę…

    I bez słowa –

    Śmieszny gest…

    A od sierpnia czy od września – to już jest

    Tak,

    Jak jest.

    s. 14

  9. Nie drżyjmy.

    Nie kryjmy

    dzioba w piasek.

    Ukażmy się w mieście

    bez masek!

    s. 7

  10. Skoro wreszcie o grzechach mowa, trzeba koniecznie zapisać, że Mazury były w owym czasie także olbrzymią, zielonooką, pełną natchnionych szeptów, poślubną i bezślubną – sypialnią.

    s. 172

  11. (…) Mężczyzna na niepogodę,

    Zwyczajny, nie odświętny,

    Przywróci ci urodę,

    Sekrety serca zna (…).

    s. 68

  12. Nauczeni w szkole skrywać to, co boli,

    Śnimy – że, śnimy – że

    Znów się obudzimy, znów się połączymy,

    Żeby żyć nie bardzo źle.

    s. 48