Cytaty
Czy nie zastanawia, że cień rysuje zawsze tylko profil? Znaczy to, co najwyrazistsze, podkreśla rysy zasadnicze, znamienne; reszta go nie obchodzi, odrzuca ją jako rzecz mogącą zwieść mniej wprawnego obserwatora. Ludzie z profilu wyglądają często całkiem inaczej, niż en face i – wierniej, prawdziwiej. W pozycyi en face wyraz twarzy rozlewa się na obie jej połowy i rozwadnia, słabnie. Cień bywa nieraz genialnym karykaturzystą. Stąd odruchowy strach, jaki wzbudza. Nikt nie lubi, gdy go podpatrują.
(...) uderza mnie, jak dziwni potrafią być ludzie. Widujesz ich każdego dnia – wydaje ci się, że ich znasz – a potem okazuje się, że nie znasz ich wcale.
Człowiek czuje, że dorósł, kiedy wie, że to, co dobrze wygląda, niekoniecznie jest dobre.
– Ludzie nigdy nie patrzą w górę – powiedział. – Jeśli jakiś budowlaniec spaprał robotę, można to poznać, patrząc w górę. Bo z pewnością był wystarczająco cwany, by na poziomie wzroku wszystko wyglądało jak trzeba.
W przypadku niektórych osób człowiek czuje, że pod przykrywką nienagannych manier czai się coś nieprzyjemnego. To jak przykry zapach, który się czuje, ale nie można dociec jego pochodzenia.
Wszyscy żyjemy uwięzieni w świecie pozorów. Nawet kiedy nam się wydaje, że potrafimy przejrzeć istotę rzeczy.
Cisza w Stanbury była czymś szczególnym. Przypominała dziewiczość. Jakby świat został na zewnątrz za bramami, pełen respektu i wyzbyty natarczywości. Miejsce spokoju i zapomnienia. Brama się zamykała, całe przeszłe zło i wszystkie przyszłe zagrożenia odsuwały się w dal. Oczywiście jednak było to w rzeczywistości wyłącznie pobożne życzenie. Nic bowiem nie było w porządku, nic a nic, a stare mury, zaklęty park i bezkresna samotność służyły tylko przemilczaniu wszystkich dysonansów. Co ja mówię – dysonansów? To nie do końca prawda. Nie chodziło o dysonanse, tylko o najrozmaitsze obrzydlistwa, zło i nieprawości. O brutalność i ohydę. Tak, o to szło. Prawdopodobnie więc ta słynna cisza w Stanbury była jedynie zespołowym przemilczaniem tego, czego nie można byłoby znieść, gdyby chciano stawić temu czoła. Martwota i milczenie. Jak się dobrze zastanowię, to znacznie bardziej te pojęcia niż ciszę wiążę ze wspomnieniem o Stanbury.
To Jadzia przyłożyła ręki do zmiany obyczajów męża, który przestał pić na zewnątrz i schował się ze swoim nałogiem tama, gdzie nie przynosił wstydu. Lepiej trzymać wstyd w domu, po co go po ludziach nosić?
s. 240
(...) metoda budowania potiomkinowskich wiosek nie jest bynajmniej taka głupia. W ostatecznym „historycznym” rozrachunku indukuje ona wielkość, której złudy są widoczne tylko dla ludzi wysoko stojących intelektualnie, a iluż takich liczy dana społeczność?
Przykazanie Hofmannsthala „Głębia pozostaje ukryta. Gdzie? Na powierzchni rzeczy”.
Nie mogę uwierzyć, że tak normalnie wyglądam na zewnątrz, choć w środku mam kompletne pobojowisko.
To, co widzisz, nie zawsze jest prawdą. Spoglądamy na jedno, widzimy drugie. Dlaczego? Jeśli chodzi o marmurowy posąg, mamy do czynienia ze zmianą perspektywy, złudzeniem optycznym. Ale jeśli chodzi o ludzi, sprawa staje się bardziej skomplikowana. Ludzie pokazują tylko to, co chcą, a przynajmniej próbują. A nawet gdy niechcący zdradzają, co może się kryć pod maską, często sami nie chcemy tego zauważyć. Widzimy innych zawsze przez pryzmat własnych uprzedzeń, nadziei i lęków. A czasami (…) widzimy w nich siebie.




















