Cytaty
O seksie się nie zapomina, rozumiesz? Ludzie udają cywilizowanych, biorą udział w życiu publicznym, ale zawsze ich żrą te potajemne pragnienia i romanse.
Życie społeczeństw, w których panują nowoczesne warunki produkcji, przypomina olbrzymie zbiorowisko spektakli. Wszystko, co dawniej przeżywano bezpośrednio, oddaliło się, przybierając postać przedstawienia.
s. 33
Jej wstrzemięźliwość i opanowanie stały się dla mnie nauką, której do dziś pozostaję wierna. Mogę być na dnie rozpaczy, ale nie wolno pozwolić, aby ktokolwiek zobaczył mnie bez maski dobrze wychowanej kobiety.
Choć ludzie twierdzą, że w poszukiwaniu znaczenia schodzą do głębin, moim zdaniem chwytają się tylko tego, co pływa po powierzchni.
Jak ona się budzi, jedna z drugą, to wygląda jak paszczur. Ale przez cały dzień tu sobie domaluje, zamaluje, dorysuje, piersi sztucznym kunsztem powiększy, wypcha, peruka, no… Dziesięć godzin to trwa i w półświetle nocnego baru wygląda jak marzenie.
Konsumenci, podejmując decyzję o kupnie, odwołują się bardziej do wizerunku marki niż do rzeczywistości, jaką jest sam towar. Jeśli więc marki mogą mieć większą wartość niż to, co fizycznie się za nimi kryje, mogą też tę wartość tracić – i to w mgnieniu oka! Bo percepcja to delikatna sprawa.
Nieważne, kim jest, kim była wcześniej tej nocy, kim będzie jutro. Tę całą noc zalały rozmazane pozory, świat zmieszał się w udawaniu. Niech więc mnie trzyma. Oczy miałam zamknięte i udawałam sobie, że ona jest kimś, kimkolwiek, kto mnie kocha.
W milczeniu skanował te młode, miękkie buzie. Niezdeformowane, niezbrukane twarze, które nie przeżyły jeszcze tego czasu, do jakiego miały prawo. Dopiero miały się kształtować, uzyskiwać charakter, a z upływem lat zesztywnieć, zmienić się w maskę skrywającą ich prawdziwe wnętrze.
Ludzie nadają miejscom nazwy, żeby nikt nie mógł ich widzieć takimi, jakimi są naprawdę. Zawsze kiedy na nie spoglądają albo o nich myślą, ich oczom ukazuje się wielka tablica z napisem „spółdzielnia mieszkaniowa” albo „prywatna szkoła”, albo „kościół”, albo „meczet”, albo „synagoga”. Kiedy widzą ten napis, przestają patrzeć.
Bo nie ma drugiej szansy na zrobienie pierwszego wrażenia. Każde następne spotkanie, każda rozmowa, to już tylko naprawianie błędów popełnionych za tym pierwszym razem.
Myśl uderza mnie jak obuchem: świadomość tego, że to, co nazywałam przyjaźnią, jest – przynajmniej z mojej strony – czymś znacznie więcej. I że nigdy nie dostanę tego, czego od niej chcę.
Znam to uczucie, toteż wiem, jak się zachować, jak zrobić dobrą minę do złej gry. Ostatecznie wolę dostać choćby namiastkę niż zostać z pustymi rękami.
Jak milionerzy wyglądają tylko ci, którzy nimi nie są.






















