Cytaty
Nie wierzcie w głupie słowo pisane!
Także moje…
s. 198
Cała Margot! (...) Dystans, chłód i niedowiarstwo. Ulubione hobby: mieć wątpliwości. Ulubiona lektura: Kubuś Fatalista. Ulubiony kolor: tęcza. Ulubiony nastrój: lekki niepokój.
s. 19
(...) interesująca książka może zostać wyrzeźbiona z surowego języka jedynie za pomocą wątpliwości ostrych jak dłuto.
Jak to możliwe, że gdzieś w człowieku drzemie taki zimny, taki beznamiętny, jego własny wewnętrzny głos. Taki zdrajca, niewierzący w sprawę.
Sam fakt zastanawiania się nad wyborem wykrzywia i zaciemnia to, co wybieramy.
Z różnych stron, 73 · s. 466
Większość ludzi przyjmuje pewne zasady jako prawdy bezwzględne, jako dogmaty. Nigdy ich nie kwestionuje, nie bada, nie analizuje. I to stanowi ich siłę.
s. 179
Wiemy, że słońce wschodzi i zachodzi, że deszcz pada i rosa, że żyjemy po to, by orać, by siać, by plony zbierać i znowu siać. A gdy jest urodzaj, wiemy, że Bóg dał, gdy nieurodzaj, że Bóg zabrał. Wiemy po co żyjemy, wiemy dlaczego pomrzemy. My wszystko wiemy, bo oczy mamy otwarte, bo ziemia nas uczy. Kształci nas na swoich pewnikach, niezachwianych, trwałych, wiecznych. Nie mamy potrzeby, nie mamy woli grzebania się w naszych prawdach. Stoją nad nami jak las, a my wśród nich żyjemy bezpieczni o swoją równowagę, w której znajdujemy siłę, nie siłę pędu lecz trwania. A owe wiedza i wykształcenie karczują ci wszystkie prawdy, podważają pewniki, burzą harmonię świata, napełniają umysł chaosem wątpliwości. I w końcu robią z człowieka to, że swoją niepotrzebnością sam się zatruje.
s. 238
Słusznie uważa się wątpliwość za znak końca epoki i zapowiedź upadku.
s. 20
Potwory umysłu są znacznie gorsze niż te istniejące naprawdę. Strach, zwątpienie i nienawiść okaleczyły więcej osób niż jakiekolwiek zwierzęta.
Poziom Boga we krwi nie jest stały, zmienia się w ciągu życia pod wpływem różnych okoliczności. Raz się wierzy, raz nie, albo się czynnie wątpi, albo się biernie wierzy, albo w ogóle na długo się zapomina, że jest takie coś na świecie jak Bóg, rozmaicie to wygląda...
Czytam stronice o „Tygodniku” i „Naokoło Świata” i pytam siebie, czy ja jestem przy zdrowych zmysłach? Czy to ma jakiekolwiek znaczenie czy ja piszę, czy nie piszę, pracuję, czy nie pracuję, napiszę, czy nie napiszę? Kogo to obchodzi? Czy moje decyzje mają jakiekolwiek odbicie w świecie i czasie, w bycie i przestrzeni? Czy to, że zrobię to czy co innego, czy że nie zrobię, gdzieś się w ogóle liczy? Cóż za nonsens! Co jest złudzeniem? Gdzie błąd? Czy ja i mój parszywy upór coś znaczymy, gdzieś się odciskamy? Czy ktoś się nade mną zastanawia, zauważa mnie i moje gesty?
Niczego nie można wykluczyć, ale we wszystko należy też wątpić.






















