Portret: Joanna Chmielewska

Zdjęcie autora

Chat GPT based on Elis Riegler, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

CC BY-SA 4.0

Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International

PortretOryginałPortret
Oryginał: Elis Riegler, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Joanna Chmielewska

Cytaty

  1. Uczmy się na cudzych błędach, bo sami wszystkich popełnić nie zdążymy…

    s. 5

  2. Poszliśmy na krótki spacer i ze zdenerwowania z pewnością powiedziałam coś głupiego, ale on już znajdował się na etapie „jak ona ślicznie pluje” i każde moje kretyństwo powitałby zachwytem.

    s. 18

  3. Stracić cnotę to jest sztuka na raz i nie należy marnować jedynej okazji w życiu byle jak, byle kiedy i z byle kim.

    s. 7

  4. Sprawa z ciocią była słynna i wyglądała następująco:

    Chodził profesor po sali rysunku odręcznego, robił korekty i oceniał prace. Stawał nad delikwentem, patrzył długo, po czym mówił:

    – Proooszę paaana… Czy pan ma ciooocię?

    – Mam, panie profesorze – odpowiadał przeważnie spłoszony student, bo rzadko kto nie ma jakiejś ciotki, bodaj przyszywanej.

    – To niech pan poprooosi ciooocię… żeby panu kupiła kiosk z warzywami i niech pan się zajmie kioskiem, bo na te studia pan się nie nadaaaje…

    s. 57

  5. Tort prezentował sobą wielką klasę, spytałam właścicielkę, panią Andrzejewską, o przepis, nie ukrywała niczego, ale i tak nie zdołałam go wykorzystać. Zaczynał się mniej więcej tak: Wziąć sześć silnych dziewek kuchennych…

    s. 276

  6. Pień jest istotą nie tylko głuchą, lecz także milczącą, ale gdyby śpiewał, myślę, że czyniłby to lepiej ode mnie.

    s. 318

  7. Autobiografia będzie uczciwa. Mogę sobie na to pozwolić z tej racji, że nie mam za sobą przestępstw, które należy ukryć po wieku wieków, amen.

    s. 6

  8. Dla kariery zeszmaciłam się raz, mianowicie zapisałam się do ZMP. Potrzebne mi było to ZMP jak dziura w moście i szczęśliwie mnie z niego później wyrzucono, ale z wszelkich rozważań, przykładów i licznych informacji wynikało, że bez dodatkowego argumentu na studia się nie dostanę. Pochodzenie miałam niewłaściwe, a protekcji żadnej, pozostawały stopnie w szkole i ewentualnie organizacja młodzieżowa. Omówiłyśmy kwestię w klasie, rozgrzeszyłyśmy się wzajemnie i zapisały się prawie wszystkie, które chciały iść dalej.

    s. 316

  9. Zaraz potem wyszłam za mąż i obawiam się, że w tym momencie moje dzieciństwo skończyło się definitywnie…

    s. 318

  10. Początki Polskiego Radia, jak wiadomo, były dość prymitywne. Nie nagrywano wszystkiego, rozmaite rzeczy szły na żywo, głównie uroczystości (…).

    Odbywały się pierwsze marsze jesienne. Dostojnik wszedł na trybunę i odezwał się w następujące słowa:

    – Towarzyse i towarzyski! Łobywatele i łobywatelki! Wy idzieta w te marsze jesinne na pamiątkie Tadeusa Kościuszki, któren przy boku Armii Radzieckiej pobił hitlerowskiego gada pod Grunwaldem!

    (…) Inne wydarzenia były już może mniej barwne, ale przy którymś tam przemówieniu w plenerze mówca rzekł:

    – A teraz wznoszę okrzyk…

    I w tym momencie w mikrofon poszło potężne, chrapliwe:

    – Beeeee! Beeeee…!

    A zaraz za tym głos ludzki:

    – A pódziesz, cholero! A pódziesz!

    s. 195

  11. Duch przekory prawdopodobnie urodził się razem ze mną. Moja matka często i smętnie wspominała swoje zabiegi dyplomatyczne. Rychło poznawszy własne dziecko, udając się ze mną na spacer, z reguły ruszała w stronę przeciwną, niż naprawdę zamierzała podążyć. Dziecko nie zawiodło nigdy, z miejsca zaczynałam ryczeć, wyłaziłam z wózka i energicznie maszerowałam z powrotem.

    s. 39

  12. To właśnie w Bytomiu nastąpiło wówczas wydarzenie, które wcale nie jest anegdotą, tylko faktem przeraźliwie autentycznym. Z okazji tychże wyborów, a może późniejszej uroczystości, wszystko było udekorowane, sklepy też, i na wystawie jednej drogerii wisiały trzy portrety, Gomułki, Cyrankiewicza i Osóbki-Morawskiego. Pod nimi zaś widniał napis: ŚWIEŻE PIJAWKI.

    s. 198