Cytaty
Skoro jakiś rząd odczuwa potrzebę zapewniania swym obywatelom za pośrednictwem plakatów pokoju i dobrobytu, wypada mieć się na baczności i spodziewać się czegoś wręcz przeciwnego.
Nasz problem polega zupełnie na czym innym – generał zniżył głos – Otóż ostatnio, na dniach wartownicy pilnujący szklanej trumny wodza [Lenina] zauważyli, że ten zaczął się poruszać.
– To da się bardzo łatwo wyjaśnić.
– No to mówcie egzorcysto
– Powtarzacie od siedemdziesięciu lat, że Lenin jest wiecznie żywy i w końcu on sam w to uwierzył.
– No? Dlaczego podejmujemy taki wysiłek, co? Jak to przetłumaczyć narodowi?
– Mmmmm… Walczymy, bo… Walczymy z Luan, bo chcemy zniszczyć niewolnictwo!
– A kogo to, kurwa, obchodzi? Co jakiegoś zapchlonego chłopa obchodzi niewolnictwo w Luan? (śmiejąc się głośno)
– Nic nie obchodzi. Chciałeś powód do kronik, to ci go dałam.
– W kronikach to się napisze, co zechcemy, ale dopiero… jak wygramy. Ja chcę mieć powód dla chłopa.
Ale dowodzi to tylko relatywnej słuszności wymienionych uogólnień. Reklama konsumpcyjna i propaganda polityczna zadowalają się takimi przydatnymi półprawdami i wykorzystują je z powodzeniem, wychodząc naprzeciw potrzebie uogólnień.
Największym nieszczęściem, rdzeniem przyszłego zła była utrata wiary w wartość własnego zdania. Ludzie wyobrazili sobie, że czasy, w których kierowano się nakazami poczucia moralnego, minęły, że teraz należy śpiewać jednym głosem i żyć według obcych, narzuconych wszystkim wyobrażeń. Rozpanoszyła się władza frazesu, najpierw monarchistycznego, potem rewolucyjnego. To powszechne otumanienie ogarnęło wszystkie dziedziny życia. Wszystko znalazło się pod jego wpływem.
A nic nie jest tak jałowe i pozbawione życia, nic nie jest tak bezczelnie kłamliwe i destruktywne jak mdłe uśmiechy z plakatów i bezmyślne zadowolenie tygodników, które zapewniają nas, że jesteśmy bezgranicznie szczęśliwi.
Nie da się porwać ludzi faktami. Potrzebna jest sprawa. Potrzebny jest symbol.
System zawsze jeden: podają fałszywe tezy, dorabiają do nich fałszywy komentarz, na tej podstawie uzyskują lub wymuszają rezolucje i protesty obałamuconej ludności, te protesty znów przez centralę wysyłają w świat jako „żywiołowy odruch społeczeństwa”, i tak w kółko. Czyni się to w sposób najbardziej bezwzględny, zarazem obliczony na grubą ciemnotę. Zohydza się projekt niemiłej ustawy jako bolszewicki, bezczelny, bezwstydny, bezbożny (same b). Zwłaszcza „bolszewicki”, przy czym oczywiście przemilcza się, że jest on bardzo zapóźnionym zrównaniem z urządzeniami od lat istniejącymi w całej Europie.
s. 39
W jakiś tydzień potem poczułem po raz pierwszy paskudne łupanie w rękach; towarzysze wyjaśnili mi, że ma po prostu początki reumatyzmu, stanowiącego największą plagę Pinty. Nie wolno wszakże mówić, że to choroba, a tylko, że są to objawy bezideowego oporu organizmu przeciw zrybieniu. Teraz dopiero stał się dla mnie jasny powykręcany wygląd Pintyjczyków.
Tęgi rosyjski agent brał po kolei na stronę zagranicznych uchodźców i przekonywająco wyjaśniał im, że cała ta awantura jest wynikiem spisku anarchistów.
Pewnie przynajmniej z dziesięć osób pracowało teraz nad konkurencyjnymi wersjami tego, co naprawdę powiedział Wielki Brat. I już wkrótce jakaś tęga głowa z Wewnętrznej Partii wyselekcjonuje jedną z nich, zredaguje, po czym wprawi w ruch zawiły proces wnoszenia niezbędnych poprawek do reszty dokumentacji, aż w końcu wybrane kłamstwo wejdzie do archiwów i stanie się prawdą.
Wynalezienie druku ułatwiło jednak manipulację opinią publiczną, a film i radio przyspieszyły ten proces. Wraz z rozwojem telewizji i postępem technicznym, który umożliwił podwójną, nadawczo-odbiorczą rolę sprzętu telewizyjnego, skończyła się prywatność życia obywateli. Policja mogła – jeśli uznano to za pożądane – obserwować każdego obywatela dwadzieścia cztery godziny na dobę; cały czas bombardując ludzi oficjalną propagandą, odcinano ich jednocześnie od innych źródeł informacji.


















