Ivo Andric

Cytaty

  1. Życie w kasabie koło mostu stawało się coraz bardziej ruchliwe, wydawało się coraz szczęśliwsze i bogatsze, a płynęło spokojnie, zdobywając nie znaną dotąd równowagę, ową równowagę stabilizacji, do której zawsze i wszędzie dąży, a osiąga tylko rzadko, częściowo i przemijająco (…) Były to trzy dziesięciolecia względnego dobrobytu i pozornego spokoju za panowania Franciszka Józefa, kiedy to niejeden Europejczyk wyobrażał sobie, iż wykrył bezbłędną formułkę na urzeczywistnienie stuletnich marzeń o pełnym, szczęśliwym rozwoju jednostki w ogólnej wolności i postępie, kiedy to wiek XIX rozpościerał przed oczami milionów ludzi swoje różnorodne, złudne dobrodziejstwa, stwarzając iluzję komfortu, bezpieczeństwa i szczęśliwości dla wszystkich i dla każdego z osobna po przystępnych cenach i na raty (…) Naród otrzymał porządek, zarobek i bezpieczeństwo. A to wystarczyło, aby życie, zewnętrzne życie ruszyło „torem doskonalenia i postępu”. Resztę spychano w pomrokę podświadomości, gdzie żyją i nurtują zasadnicze uczucia i niezniszczalne wierzenia poszczególnych ludów, wyznań i kast, i na pozór martwe i pogrzebane sposobią się dla późniejszych, odległych czasów nieprzewidziane przemiany i katastrofy, bez których narody, zda się, nie mogą istnieć, osobliwie ten kraj (…) Dla większości przedstawicieli nowej władzy, tak wojskowych, jak cywilnych, kraj ten był obcy, a o narodzie nie mieli pojęcia; sami mało znaczący, ale na każdym kroku czuło się, iż są drobną cząstką tego wielkiego mechanizmu i że za każdym z nich stoją w długich szeregach i na niezliczonych szczeblach potężniejsi ludzie i wyższe urzędy. To dodawało im powagi, która znacznie przewyższała ich osobowość, i wywierało magiczny wpływ, któremu łatwo się ulegało (…) Nowe bytowanie wcale nie było mniej ograniczane i skrepowane niż za dawnych czasów tureckich, tylko lżejsze i bardziej ludzkie, a więzy i warunki były teraz daleko i zręcznie ustawione, tak że nikt ich bezpośrednio nie odczuwał. Stąd każdemu wydawało się, iż dokoła niego zrobiło się nagle przestronniej, swobodniej, barwniej i zasobniej (…) W gruncie rzeczy teraz też było sporo zakazów, przepisów i prawnych przeszkód; za występki karano, a za przyjemności trzeba było płacić, ciężej i drożej niż dawniej, tylko prawo i metody były inne, stwarzały iluzję, że w tym, jak i we wszystkim innym życie stało się nagle przestronniejsze, przyjemniejsze i swobodniejsze.

  2. Traf chciał, traf, co miażdży słabych i nieostrożnych, że poczet ten otworzyli ci dwaj prości ludzie z tłumu nieuczonych, biednych i niewinnych, jako że tacy często bywają pierwszymi, którzy tracą przytomność umysłu w wirze wielkich wydarzeń, a wir ten nieprzeparcie ich wciąga i pochłania.

  3. Tym sposobem ze strażnicy i krwawych, związanych z nią wydarzeń nie pozostał inny ślad prócz kilku smutnych wspomnień, które coraz bardziej zacierały się i znikały wraz z pokoleniem, oraz jednej dębowej belki, ocalałej z pożaru (…) Tym sposobem rosły nowe pokolenia w cieniu mostu, a on niby pył otrząsał z siebie wszelkie ślady, jakie pozostawiały na nim przemijające kaprysy albo potrzeby ludzkie, i zawsze ten sam – trwał niezmiennie.

  4. Z goryczą, jaką w człowieku pozostawia zmęczenie i uczucie opuszczenia, rzucił kilka słów, ogarniając wszystkich niewidzącym spojrzeniem.

  5. Ten sposób myślenia bez ograniczeń, to nieskończone gadulstwo, to życie nieobliczalne i lekkomyślne, jego – który całe życie pracował z ołówkiem w ręku – doprowadza do wściekłości i rozpaczy. Kiedy słucha i patrzy na nich, strach go ogarnia, zdaje mu się, że nierozważnie porywają się na same podstawy życia, na to, co dlań jest najdroższe i najświętsze. A gdy żąda od nich wyjaśnień, które mogłyby go przekonać i uspokoić, odpowiadają mu pogardliwie, z góry, patetycznie i mętnie: wolność, przyszłość, historia, nauka, sława, wielkość. A jemu aż skóra cierpnie na dźwięk abstrakcyjnych pojęć.

  6. Zgodnie z prawem natury ludzie opierali się wszystkiemu co nowe, ale nie byli w tym krańcowi, jako że dla większości samo życie jest ważniejsze i istotniejsze niż formy, w jakie jest ujęte. Tylko w sercach wyjątkowych jednostek rozgrywał się głębszy, prawdziwy dramat walki starego z nowym. Dla nich styl życia był nierozerwalnie i bezwarunkowo związany z samym życiem.

  7. Ze złocistych iskierek utkany uśmiech.

  8. W tę uroczą letnią nic, którą wódka, pieśń i buzujący na trawie ogień zamieniają w nieskończoność, wszystko jest możliwe; nic nie jest rzeczywiste, ale nic też nie jest nieprawdopodobne ani zupełnie wykluczone. Żarty stroją i szydzą zeń gospodarze, on wie o tym, panowie nie mogą żyć bez śmiechu, muszą kogoś zaczepiać i z kogoś się wyśmiewać; zawsze tak było, a więc i teraz.

  9. Zdawało mu się, że z każdym słowem Glasinczanina rośnie i na niewidzialnych skrzydłach leci cicho, a szybko, śmiało i górnie, leci wysoko ponad wszystkimi ludźmi na ziemi i ich więzami, prawami i uczuciami, sam dumny, wielki i szczęśliwy albo prawie szczęśliwy. Szybuje ponad wszystkim. A głos i słowa przeciwnika to szum wody i szmer niewidocznego, niższego świata, gdzieś głęboko w dole, na którym mu nie zależy, jakim jest, co myśli i mówi, bo on szybuje w przestworzach jak ptak.

  10. Tragedia nieszczęśliwych ludzi polega właśnie na tym, że rzeczy niemożliwe i zakazane stają się dla nich na chwilę, łatwo osiągalne albo przynajmniej takimi się wydają, a gdy raz przekształcą się w pragnienie, pokazują się znów tym, czym są: nieosiągalne i zakazane, ze wszystkimi skutkami dla tych, którzy jednak ważą się po nie sięgnąć.

  11. Tworzy się ciasny przytulny krąg, jakby nowy, rzeczywisty, a jednak nierzeczywisty byt, który nie jest dniem wczorajszym, ani jutrem, lecz przemijającą wysepką w powodzi czasu.

  12. Z biegiem lat i z nadchodzącą starością pojawiało się coraz częściej: zawsze ten sam straszliwy cios, który przeszywa pierś ostrym, znajomym bólem z dzieciństwa, wyraźnie innym niż wszystkie strapienia i dolegliwości, jakie późniejszy żywot przynosił.