Cytaty o depresji
33 cytaty · 27 autorów
Cytaty
Artyści, niczym chleba, potrzebują tego, co powszechnie nazywamy depresją: przed, po, zamiast; jak kto woli.
Coraz bardziej mizerny, spędzał bezsenne noce i pełne upokorzeń dni. Stukał do wielu drzwi, wyczekiwał godzinami w poczekalniach, odpowiadał na ogłoszenia w gazetach, a na końcu tej drogi poddał się rozpaczy. Bez pracy powoli tracił tożsamość. Gotów był przyjąć jakąkolwiek posadę, za byle jakie wynagrodzenie, bo nade wszystko chciał poczuć się znowu komuś potrzebny. Jako bezrobotny był człowiekiem z marginesu, anonimową istotą nikomu nieznaną, nie robił nic użytecznego, co było miarą wartości człowieka w tym świecie, w jakim przyszło mu żyć. (…) Żona (…) nie zdołała jednak ocalić go przed coraz silniejszym poczuciem opuszczenia. Poddał się apatii, która odebrała mu poczucie czasu teraźniejszego, wyssała wszystkie siły i pozbawiła poczucia jakiejkolwiek wartości. Został z niego cień człowieka (…) jego wola załamała się ostatecznie. Wygasło pragnienie życia i podjął decyzję o zaśnięciu na zawsze.
Tak więc można ostatecznie wyobrazić sobie człowieka zakochanego, będącego w depresji, ale człowiek dotknięty depresją, który jest jednocześnie patriotą, to już doprawdy nie do wyobrażenia.
Nawet nie wiedziałem, czy jestem nieszczęśliwy. Byłem taki zgnębiony, że na nieszczęście nie starczało już miejsca.
Najpierw rezygnujesz z drobiazgów, potem z większych rzeczy, a w końcu z wszystkiego. Śmiejesz się coraz ciszej, aż wreszcie zupełnie przestajesz się śmiać. Twój uśmiech przygasa, aż staje się tylko imitacją radości, czymś nakładanym jak makijaż.
Każdego ranka muszę się przekonywać, że warto jeszcze żyć. Ktoś kiedyś, margrabio, powiedział, że przeraźliwą rzeczą jest zasypiać ze strachem, iż się nigdy nie obudzicie. Ja zasypiam ze strachem, że następnego dnia jednak się obudzę… I tylko wiara trzyma mnie przy życiu, kiedy podnoszę głowę ze snu.
(…) zdałam maturę. Po niej popadłam w ogromną depresję – z przekonaniem, że jestem zdrowa psychicznie.
Przygnębienie opanowało jego ciało i umysł. Przekształciło go w istotę tak bezwolną jak owi Kongijczycy pogryzieni przez muchę tse-tse, którym śpiączka nie pozwalała poruszyć ręką, nogą, wargami, nawet podnieść powieki. Czy paraliżowała im też myślenie? Jemu, niestety, owe fale przygnębienia wyostrzały świadomość, przekształcały jego mózg w buzujące ognisko.
Z drogi prowadzącej do władzy nie ma odwrotu. Na zawsze pozostanie niewolnikiem własnego wyboru. A gdyby musiał kiedyś rzeczywiście porzucić dotychczasowe życie, wpadnie w głęboką depresję.
Widok cudzych brylantów i sukni można przypłacić depresją, złym humorem i poczuciem niższości.
Mam nadzieję, że ta substancja uwolni mnie tylko od chronicznej depresji, bowiem nadal pragnę być zwariowana i przeżyć swoje życie tak, jak mnie się podoba, a nie tak jak podoba się innym.
Nigdy nie popadałam w depresję w dni takie jak ten, zachmurzone, szare, zimne. Wtedy czułam, że natura współgra ze mną i odzwierciedla moją duszę. Lecz kiedy pokazywało się słońce, kiedy dzieci zaczynały się bawić na podwórkach i wszyscy cieszyli się piękną pogodą, ja czułam się fatalnie. Jakby mnie spotkała jakaś niesprawiedliwość, że nie uczestniczę w tym wszystkim.


















