Stanisław Ignacy Witkiewicz

Cytaty

  1. Możecie iść i zdechnąć sobie pod płotem. Wyzwolenie jest tylko przez pracę.

  2. W srebrzyste pola chciałbym z Tobą iść

    I marzyć cicho o nieznanym bycie,

    W którym byś była moją samotnością,

    I w noc tę prześnić całe moje życie.

  3. Takim jest i takim bede,

    Czym jest dziwkarz, czy też pede.

    Socjalista czy faszysta.

    Jam w tym serze jako glista.

  4. Chciałbym żyć krótko jak efemeryda, ale tęgo, a tu wlecze się ta gówniarska kiełbasa bez końca, aż za szary, nudny, jałowcowo-nieśmiertelnikowy horyzont beznadziejnego jałowego dnia, gdzie czeka wszawa zatęchła śmierć. Wciórności do mogilnego kubła – czy jak tam – wszystko jedno.

  5. Ma se radio, ma se stylo, ma se kino, ma se daktylo, ma se brzucho i nieśmierdzące, niecieknące ucho.

  6. Mnie się chce ładnych kobiet i dużo piwa. A mogę wypić tylko dwa duże i ciągle z tą Kaśką, ciągle z tą Kaśką – a niech to cholera!…

  7. Ta metafizyczna książęca prostytuta – po co zdrabniać? – psiakrew, psia ją mać, tę sukę umitrzoną…

  8. Czy to tylko nie złudzenie, że my naprawdę nowe życie tworzymy? Może się tak łudzimy, aby ten komfort właśnie usprawiedliwić. A może rządzą nami siły, których istoty nie znamy? I jesteśmy w ich rękach marionetkami tylko. Czemu „mario” – a nie „kaśko-netkami”? Ha? To pytanie z pewnością minie bez echa, a w nim coś z pewnością jest.

  9. Żadna, nawet największa miłość do kobiety, pokonania tej samotności dać nie może. Z kobietą można się zniszczyć, albo spospolicieć i zmarnieć, albo co najwyżej żyć tym normalnym życiem pracującego w społecznej maszynie automatu. Może najlepiej w łeb sobie palnąć od razu.

  10. Różnorodność przeżyć nigdy nie zaszkodzi,

    Jeśli człek się przy tym nie bardzo zasmrodzi,

    A gdy i to nawet, i tak nic nie szkodzi,

    Bo właściwie mówiąc, kogo to obchodzi!

  11. Zdrada kobiety jest zupełnie czymś innym niż zdrada mężczyzny. My wkładamy tylko to w tamto, one wkładają w to (w co?) uczucie.

  12. Hej! Hej! Gadacie, a życie ucieka. Ja bym chciał ich dziwki deflorować, dewergondować, nimi się delektować, jus primae noctis nad nimi sprawować, w ich pierzynach spać, ichnie żarcie żreć aż do twardego rzygu, a potem ichnim duchem od zaświatów się zachłysnąć – ale nie podrabiać to, co oni, tylko lepsze stworzyć: i nowe religie nawet – na pośmiewisko ino, i nowe obrazy, i symfonie, i poematy, i maszyny, i nową całkiem zaistną, śliczną jak moja Hania…